Forum portalu turystyka-gorska.pl

Wszystko o górach
relacje na mapie
Regulamin forum


Teraz jest Pn lis 19, 2018 6:45 pm

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: N lut 04, 2018 12:46 pm 
Zasłużony

Dołączył(a): Pt lip 18, 2008 3:36 pm
Posty: 266
Lokalizacja: z B~B
Na apel Anke, że julijskich nigdy mało zamieszczę kilka relacji z tego roku i później zaległych z poprzednich lat.

Alpy Julijskie 15-19.06
Dzień 1 – Jof di Fuart 2666m

Wyprawa miała być dla mnie tylko późnowiosennym przetarciem przed celem głównym tego roku czyli Haute Route z Apterem i specjalnie nie przywiązywałem do niego większej uwagi – niesłusznie.
Wyjazd ten okazał się prawdziwie hardkorowym sprawdzianem fizycznym i psychicznym, niejednokrotnie na granicy śmierci, ale po kolei.
Po pewnym zamieszaniu z wyjazdem wreszcie około północy wyruszamy z Czechowic-Dziedzic w drogę ustawiając na nawigacji okolice jeziora Predil we włoskiej części Alp Julijskich.
Po przyjeździe szukamy odbicia drogi w kierunku schroniska Corsi mijając obelisk graniczny Austrowęgier i Włoch. Wokół resztki wojskowych budynków z I Wojny Światowej udajemy się wojskową-betonową drogą w kierunku schroniska.
Jak to zawsze w Julijskich przewyższenia dobijają, ponad 1600 metrów podejścia.


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Malga Mantagar i widok na grań Kanin

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Obrazek
Przy schronisku Corsi. Cel w chmurach

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mozolnie wspinamy się do zamglonego celu mając nadzieję, że coś jednak będzie widać ze szczytu.
Po drodze mamy krótką feratkę, następnie kilkukrotnie obchodzimy łaty zalegającego jeszcze śniegu jesteśmy na szczycie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Grań aż do najwyższego Jof di Montagio

Obrazek
Kilka fotek i spadamy.

Obrazek

Obrazek
Dolina Val Saisera

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wracamy tą samą drogą przez rif. Corsi powiadamiając chaciara, że mimo zapowiedzi nie będziemy tu spać, pogoda jutro zaczyna się zmieniać i musimy zmienić nieco plany.
Wracamy do auta i śpimy w namiocie rozbitym w pobliżu.
Nazajutrz podjeżdżamy na Altipiano di Montagio, ale widząc, że pogoda nie daje większych szans jedziemy do jezior Fusine. Na następny dzień czeka nas 16-godzinna tura przez feratę Via Della Vita na Piccolo Mangart, Mangart i zejście przez biwak Nogara do auta. Trasa wydaje się na mapie dość oczywista i nikt nie ma żadnych obaw co do trasy i łaty śniegu na szczycie nie mącą nam bojowego nastroju.... ,a powinny.

Obrazek



i jeszcze mapka dla lepszego oglądu
Obrazek

PS
Okazało się później, że nie byliśmy na głównym wierzchołku, tylko o 6 metrów niższym :(
Trzeba tam wrócić, nie ma zmiłuj.
Gdzieś tam od północy jest piękna dolina z feratą..

_________________
"Codzienność ma posmak popiołu w ustach, dobrze jest czasem przepłukać gardło wodą z górskiego potoku" - bluejeans

https://plus.google.com/+TomekTomix


Ostatnio edytowano N lut 04, 2018 3:15 pm przez Tomix, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N lut 04, 2018 1:15 pm 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn kwi 11, 2011 9:25 pm
Posty: 724
Lokalizacja: W-wa
:D Jak zamieściłeś link o dolinie Parzychwost, to weszłam na twoje zdjęcia w googlach i zobaczyłam świeżą dostawę zdjęć z Julijskich, ale nijak nie mogłam wejść/znaleźć jakiegoś większego zestawu zdjęć/albumu.
Chciałam właśnie napisać ci, żebyś zamieścił link do całego albumu w wątku o Julijskich, a tu taka miła niespodzianka.
Super! bardzo się cieszę. Czekam na to, czego nie znam, ale także na to, co znam - zawsze fajnie jest spojrzeć na znaną mi trasę oczami innych.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N lut 04, 2018 1:28 pm 
Zasłużony

Dołączył(a): Pt lip 18, 2008 3:36 pm
Posty: 266
Lokalizacja: z B~B
Hi

Czas się wreszcie się zmobilizować i przekopać te pięć lat zdjęć :)

_________________
"Codzienność ma posmak popiołu w ustach, dobrze jest czasem przepłukać gardło wodą z górskiego potoku" - bluejeans

https://plus.google.com/+TomekTomix


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N lut 04, 2018 4:27 pm 
Zasłużony

Dołączył(a): Pt lip 18, 2008 3:36 pm
Posty: 266
Lokalizacja: z B~B
Mangart (2677m)

Budzik wyrywa nas ze snu, czas wstawać. Gotowanie, jedzenie, pakowanie plecaka, batony, bułki, cukierki. Cholera, nie ma nigdzie moich rękawiczek feratowych, musiałem je zgubić susząc wczoraj przy namiocie :( Ech.. Idziemy.

Obrazek

Obrazek
Schronisko Zacchi

Obrazek
Vevnica, Picco Mangart, Mangart

Obrazek
Okazuje się, że stara mapa Tabacco nijak się ma do rzeczywistości i zaczynamy kombinować, jak tu dostać się do feraty. Podejście zaczyna być dość trudne, najpierw nieprzyjemne piargowisko, później podejście po płytach z naniesioną ziemią i nieprzyjemną kosówką. W pewnym momencie tracę oparcie w nogach i zawisam na jednej ręce przebierając nogami na śliskiej płycie.. Jakimś cudem udaje mi się coś złapać i wydostać z potrzasku.

Obrazek

Obrazek
Na końcu kotła łata śniegu z 3-4 metrową szczeliną brzeżną skutecznie blokuje dojście do feraty.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Wg opisu na feracie jest jedno dość trudne miejsce, to tu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Po pokonaniu ścianki z feratą wychodzimy do rozszerzającego się kotła. Znaki na skałach dziwnie bledną, ścieżka dość nieprzyjemnie jest pokryta kamieniami, ale wg mapy idziemy ok.
Im wyżej tym trudniej zorientować się jak przebiega szlak, idziemy ‘jak puszcza’.

Obrazek

Obrazek
Dopiero przed granią pojawiają się liny feraty. Okazuje się, że szliśmy starym przebiegiem trasy, nowy odbije poniżej w lewo i trawersuje zygzakami około 100-200m od naszej trasy.
Niestety problemy z mapą i orientacją będą nam towarzyszyć aż do końca :(

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Biwak Tarvisio, w tle Picco Mangart na który „niechcący” weszliśmy.

Obrazek
Jałowiec

Czas szybko ucieka i już jesteśmy dość mocno spóźnieni, ale wydawało się, że wszystko najgorsze już za nami. Teraz trasa powinna trawersować Picco Mangart i łagodnie dochodzić do Mangartu.

Obrazek
Po chwili widzimy feratę poprowadzoną na dół. Niestety nie ma wokół żadnych napisów i po chwili widzimy znaki powyżej tego miejsca, idziemy więc za nimi wyżej. Powyżej miało być odbicie w lewo, niestety nie ma.. Idziemy wyżej, teren staje dęba. Zdajemy sobie sprawę, że powrót będzie bardzo trudny o ile niemożliwy.

Obrazek
Już blisko szczytu pojawia się lina feraty która w skrajnych trudnościach wyprowadza nas na szczyt.
Teraz już tylko granią na Mangart

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
O godz 20-tej docieramy na Mangart. Słońce właśnie zachodzi.. ale nie przejmujemy się tym, przecież o feracie Słovenia Zombi napisał, że nie jest warta uwagi,
tylko, że nie w nocy i w śniegu :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Na szczycie gubimy orientacje i krążymy wokół, aby znaleźć ferate prowadzącą zachodnią stroną.
Po dłuższej chwili trafiamy na linę prowadzącą do zaśnieżonego żlebu. Idzie się nieprzyjemnie, gdzieniegdzie pod świeżym śniegiem jest lód i trzeba bardzo uważać. Po chwili zapada zmrok i co kilka metrów trzeba szukać ścieżki lawirującej w żlebie. Czasem tylko sypiący się piarg spod nóg świadczył o wyborze złej trasy. Do tego jeszcze moja szwankująca czołówka i problemy z nowymi rakami dopełniało grozy sytuacji. Późno w nocy udaje nam się jednak szczęśliwie zejść z góry.
Udaliśmy się do schroniska Koca pod Mangartskem Sedlu gdzie obudzony w środku nocy chaciar jakoś nie był zdziwiony naszym przyjściem i zachowywał się jakby takie sytuacje zdarzały mu się co noc :)


Obrazek
Rano wracając na włoską stronę mogliśmy się przyjrzeć dokładnie naszej „nocnej górze”.

Obrazek
Przy biwaku Nogara robimy krótką przerwę i spoglądamy na walczących z płatami śniegu na feracie Italiana

Obrazek
Anka karmi stado chipsami paprykowymi. Najwięcej zjada „dowodzący” baran, który po chwili znika poniżej szukając źródła. Idąc dalej widzimy go leżącego na boku i beczącego żałośnie...
Cześć jego pamięci!

Obrazek
Spoglądamy na cel jutrzejszego dnia: Ponza Grande zakończona krótką feratą

Obrazek


Obrazek
Spoglądamy często za siebie przyglądając się wczorajszej trasie
Ponza Grande (2168m)


Obrazek
Pierwsza część trasy znamy już dobrze, czyli przejście z parkingu do schr. Zacchi.
Ferata zaczyna się nieoczekiwanie grubymi-stalowymi linami do których nie ma się jak wpiąć, ale po kilku metrach jest już normalna stalówka. Podejście jest jednym z bardziej morderczych jakie kiedykolwiek szedłem.
Do tego ciągłe przedzieranie się przez roślinność dodatkowo utrudnia wspinaczkę.

Obrazek

Obrazek
Idąc za spotkanym Słoweńcem wychodzę nie na Grande, ale na Ponza di Mezzo... no trudno.
Moi towarzysze nie popełnili tego błędu i teraz robimy sobie zdjęcia z dwóch szczytów.

Obrazek

Obrazek
Mangart z Ponzy

Obrazek
Zejście z Ponzy Grande

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Chwila na browara przy schr. Zacchi kończy już naszą wiosenną wyprawę w Julijskie.
Dziękuję AK i TM za super wyprawę i oby takich więcej :)

_________________
"Codzienność ma posmak popiołu w ustach, dobrze jest czasem przepłukać gardło wodą z górskiego potoku" - bluejeans

https://plus.google.com/+TomekTomix


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N lut 04, 2018 7:44 pm 
Zasłużony

Dołączył(a): Pt lip 18, 2008 3:36 pm
Posty: 266
Lokalizacja: z B~B
Po pięciu latach od ostatniej wyprawy z Apterem (Dolomity) postanowiłem ponownie podjąć to wyzwanie – wycieczka zorganizowana.
Haute Route – wg przewodnika to ogólnie trasa z Chamonix do Zermatt wg różnych wariantów może trwać nawet 2 tygodnie. Jest to przede wszystkim kultowa trasa dla narciarzy na skiturach zimą.

Obrazek
Pakowanie na chama w bagażniku.. niestety połamali mi kije :(

Obrazek

Obrazek
Gdzieś przed Innsbrukiem

Obrazek
Niestety towarzystwo w autobusie drętwe jak cholera. Trasę znam, a więc nie ma co zaglądać, zresztą i tak wiele nie widzę.

Obrazek
Widok z okna hotelu w górnej Aoście

Obrazek
Przełęcz Św. Bernarda. Niestety pogoda nie dopisała.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Coś tam się przebija.

Obrazek
Kolejka z Le Chable do Verbier

Obrazek
Bierzemy graty i ruszamy wreszcie w góry.

Obrazek

Obrazek
Gdzieś tam jest M. Blanc

Obrazek
Idziemy do Schr. Louvie

W tle Grand Combin

Obrazek

Obrazek
Pośrednia stacja wyciągu na Mont Fort

Obrazek

Obrazek

Obrazek
W dole wiją się rzeki

Obrazek
Idziemy sobie

Obrazek
Czasem na dół, a czasem do góry.

Obrazek

Obrazek
Skały ładnie urozmaicone czerwonymi barwami

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Przy schronisku Louvie

Obrazek

Obrazek

Dzień 2
Do Schr. Cab. de Prafleuri

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Trasa jest bardzo dobrze oznaczona i utrzymana.

Obrazek
Pogoda zaczyna nieco niepokoić. Po wejściu do schroniska walnie deszcz.

Obrazek
Przy schronisku de Prafleuri

Obrazek

Obrazek

Dzień 3
Idziemy do miejscowości Arolla

Obrazek
Na dole zbiornik zapory Lac des Dix

Obrazek
pogoda taka se..

Obrazek

Obrazek
Wodospadzik niczego sobie

Obrazek
Całe szczęście przeciera się

Obrazek
Mont Blanc de Chelion

Obrazek
Takie ułatwienia


Obrazek

Obrazek
Gdzieś tam będziemy łazić.

Obrazek
Widać schronisko Cab. de Bertol (na lewo od centralnego płata śniegu)

Obrazek
Mont Collon

Obrazek
Widok z okna hotelowego – jakiś 4-tysiącznik

Obrazek
Dzień 4
Etap lodowcowy. Idziemy z dwoma włoskimi przewodnikami do schr. Cab des Vignettes

Obrazek

Przewodnik powiązał nas liną, pokazał nam jak się mamy zachowywać, poinstruował jak się chodzi w rakach po lodowcu... po czym od jednego z uczestników (nazwałem go Pan Roszczeniowy) dowiedział się, że się na tym g.wno zna....i on sobie będzie chodził po swojemu!
...a tak już było fajnie :(

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Po dojściu do schronu zaczyna lać i sypać.

Obrazek

Obrazek

_________________
"Codzienność ma posmak popiołu w ustach, dobrze jest czasem przepłukać gardło wodą z górskiego potoku" - bluejeans

https://plus.google.com/+TomekTomix


Ostatnio edytowano Pn lut 05, 2018 7:57 am przez Tomix, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N lut 04, 2018 7:51 pm 
Zasłużony

Dołączył(a): Pt lip 18, 2008 3:36 pm
Posty: 266
Lokalizacja: z B~B
Dzień 5
Ranek zapowiada się ładnie… kurna, ma człowiek trochę szczęścia :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Trasa okrąża Mont Collon. Przełęcz o wysokości około 3400m

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Idziemy. Nie jest łatwo..

Obrazek
Dent d’Herens ?

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Idziemy dalej

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Na górze „nasze schronisko”.

Obrazek

Obrazek

Obrazek
i już fotka ze schr. Bertol

Obrazek
Dzień 6
Idziemy na szczyt Tete Blanche 3710m. Najwyższy punkt całej wyprawy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Dent Blanche

Obrazek

Obrazek
Zachodnia ściana Matterhorn

Obrazek

Obrazek
Warunki śniegowe są trudne. Długo krążymy pomiędzy szczelinami.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Kilka razy pokonujemy głębokie uskoki.

Obrazek
Widać już dach schr. Schonbielhutte.

Obrazek
Ale musimy przejść jeszcze przez ten jęzor lodowca.

Obrazek
Nasza trasa

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niestety w następnym dniu była mgła i kultowego widoku Matterhornu nie widziałem,
ale przynajmniej jest po co wracać

_________________
"Codzienność ma posmak popiołu w ustach, dobrze jest czasem przepłukać gardło wodą z górskiego potoku" - bluejeans

https://plus.google.com/+TomekTomix


Ostatnio edytowano Pn lut 05, 2018 8:01 am przez Tomix, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N lut 04, 2018 9:56 pm 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn kwi 11, 2011 9:25 pm
Posty: 724
Lokalizacja: W-wa
Niezwykłe miejsca.
Kiedyś bardzo się interesowałam tą wspaniałą trasą, ale nic nie wykombinowałam - za słaby zawodnik ze mnie.
Potem spuściłam z tonu i zaczęłam czytać o wersji dla cieniasów, czyli walker's haute route, ale jak człowiek się naoglądał zdjęć z wersji klasycznej haute route, przez lodowce, to wersja walker's jakoś nie wchodziła już w rachubę.
Popraw linki, bo brakuje niektórych zdjęć.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N lut 04, 2018 11:09 pm 
Zasłużony

Dołączył(a): Pt lip 18, 2008 3:36 pm
Posty: 266
Lokalizacja: z B~B
Od wielu lat chciałem to zobaczyć i udało się, ale ponownie przekonałem się, że lodowce i zima to nie są moje klimaty.
Człowiek zdany jest też na zespół z którym idzie, a ja jestem zbyt dużym indywidualistą aby to pogodzić.
Więcej lodu nie będzie... no jeszcze raz ;)

Tomek

PS
Linki już działają

_________________
"Codzienność ma posmak popiołu w ustach, dobrze jest czasem przepłukać gardło wodą z górskiego potoku" - bluejeans

https://plus.google.com/+TomekTomix


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn lut 05, 2018 8:24 am 
Kombatant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So lip 04, 2009 9:21 am
Posty: 675
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Niezła porcja ładnych widoków, dawaj więcej :)

_________________
http://www.climber.com.pl
http://www.facebook.com/climbercompl


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn lut 05, 2018 8:35 am 
Zasłużony

Dołączył(a): Pt lip 18, 2008 3:36 pm
Posty: 266
Lokalizacja: z B~B
Endrju BB napisał(a):
dawaj więcej :)
Aleź proszę bardzo :)

Ciąg dalszy moich tegorocznych relacji.
Alpy Julijskie 28.07 01.08

W pierwszy dzień ze względu na niesprzyjającą pogodę udajemy się nad morze do miejscowości Monfalcone.

Obrazek

Obrazek

Bavski Grintavec (2347m)

Na następny dzień startujemy z Bavsicy na szczyt. Wilgoć i bujna roślinność nie ułatwia wędrówki

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Pogoda niestety zaczyna nieco siadać. Musimy się spieszyć, aby zobaczyć jeszcze jakieś widoki

Obrazek

Ferata zaczyna się od przełęczy, ale najgorsze są osypujące się piargi które trzeba pokonywać bez zabezpieczeń.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Po wyjściu na szczyt robimy szybko zdjęcia, aby zdążyć przed nadciągającymi chmurami.

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Wracamy inną drogą. Najpierw granią na zachód, a później w dół, w dolinę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Ścieżka jest słabo oznakowana i często musimy się wracać do ostatniej plamy i szukać dalszego jej przebiegu. Przebijanie się przez kosówki też nie należy do przyjemnych. Do tego na wszystkich mapach ścieżka jest źle oznaczona i tylko mapa z openstreeta odwzorowuje ją poprawnie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wracamy do Bavsicy, szybki przepak i jedziemy do Planicy. Cel na jutrzejszy dzień to Jałowiec.

_________________
"Codzienność ma posmak popiołu w ustach, dobrze jest czasem przepłukać gardło wodą z górskiego potoku" - bluejeans

https://plus.google.com/+TomekTomix


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn lut 05, 2018 9:43 am 
Zasłużony

Dołączył(a): Pt lip 18, 2008 3:36 pm
Posty: 266
Lokalizacja: z B~B
Jałowiec (2643m)


Ranek wita nas niezłą pogodą
Obrazek

Obrazek


Niestety po chwili marszu w kierunki schr. Tamar wokół Jałowca zaczynają się kłębić chmury co niestety źle wróży.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Dom w Tamarju

Obrazek

Obrazek
Skręcamy na na grań Kotovego Sedla.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przy biwaku na Kotovym Sedlu łapie nas niestety deszcz.

Obrazek

Obrazek
Jałowiec :(

Obrazek


Obrazek

Obrazek

Obrazek
Po dojściu do feraty zaczyna znowu lać i nie zapowiada się na polepszenie.
Wracamy żlebem w dół.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Jalovska Skrbina wygląda stąd jak wrota piekieł.

Obrazek

Obrazek

Po dojściu na dół pogoda robi się znów piękna.
i oby było tak przez kolejne dwa dni, bo czeka nas najważniejszy cel tego wyjazdu – dwudniowa rundka wokół doliny Val Saisera.

_________________
"Codzienność ma posmak popiołu w ustach, dobrze jest czasem przepłukać gardło wodą z górskiego potoku" - bluejeans

https://plus.google.com/+TomekTomix


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr lut 07, 2018 2:15 pm 
Zasłużony

Dołączył(a): Pt lip 18, 2008 3:36 pm
Posty: 266
Lokalizacja: z B~B
Jof di Montagio (2753m)

Byliśmy już od zachodniej strony na Jof di Montagio i Jof Fuart i zawsze z ciekawością patrzyliśmy na dolinę po drugiej stronie. Teraz nadszedł czas na zwiedzenie tej pięknej doliny.

Obrazek

Obrazek
Jof Fuart

Obrazek

Obrazek
Poniżej ścian widać spore płaty śniegu i mamy tylko nadzieję, że nasza trasa obejdzie je bokiem.


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Błądzimy trochę po tym plateau szukając szlaku. Trafiamy na jakąś oznaczoną ścieżkę, której nie ma na mapie i udaje nam się bez problemu jakość dojść do pierwszego etapu trasy - biwaku Stuparich.


Obrazek
W pobliżu biwaku włoskie umocnienia z pierwszej wojny.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Początek feraty Via Amalia

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Ferata dość szybko się kończy i zaczyna się mozolne wspinanie. Musimy obejść grań prawą stroną wokół najbardziej wysuniętej turni Torre Nord.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Obrazek
Szlak w pewnym momencie odbija ostro w góry, niestety nie zauważamy tego i dość długo trawersujemy zbocze aż do momentu w którym ścieżka znika w bardzo pochyłym terenie pokrytym śliskimi trawkami.

Obrazek
Biv. Suringar

Obrazek
Odcinek pomiędzy biwakiem a szczytem jest niezwykle trudny. Szlak pnie się pionowo do góry wąskim żlebem z wielkimi stopniami na które ciężko się wdrapać mając za sobą przepaść.

Obrazek
Jof di Montagio

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Pozostaje nam zejście znaną nam już trasą przez kilkudziesięciometrową stalowo-linową drabinę o nazwie
Scala Pipan.

Obrazek

Obrazek
Altipiano del Montagio i miejsce naszego noclegu, schronisko G. di Brazza

Obrazek
Poranek. Grań Kanin ze schr. Brazza

Obrazek
Jof di Montagio

Wracamy na grań i idziemy szlakiem o nazwie Sent. Atrezz. Carlo Merlone

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Biv. L. Vuerich

Obrazek

Obrazek
Z niepokojem przyglądamy się na żleb, którym będziemy schodzić.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Forc. Lavinall dell Orso

Obrazek
Nie pozostaje nam nic innego jak się pomodlić i iść (bardziej czołgać) na dół.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Jeszcze chwila i będziemy wreszcie przy samochodzie.

I to koniec tej wyprawy. Trasa była piękna, ale bardzo wymagająca, polecam!

Dziękuję AK za towarzystwo.

Link do mapy:
http://maps.kompass.de/#lat=46.43702879658559&lon=13.472929000854492&z=14&s=KOMPASS%20Touristik

_________________
"Codzienność ma posmak popiołu w ustach, dobrze jest czasem przepłukać gardło wodą z górskiego potoku" - bluejeans

https://plus.google.com/+TomekTomix


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr lut 07, 2018 3:25 pm 
Kombatant

Dołączył(a): Pn sie 26, 2013 8:03 pm
Posty: 645
Na Jalovcu omal nie umarłam z gorąca , a moi towarzysze się odwodnili. Ale to dlatego, że za późno wyszliśmy, a to z kolei było spowodowane zgubieniem przeze mnie portfela z dokumentami.
Ale Alpy są przepiękne przez swoją rozległość i gratuluję wspaniałych wycieczek.
Otruliście barana!!!!

_________________
Wenus w Milo


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr lut 07, 2018 3:44 pm 
Zasłużony

Dołączył(a): Pt lip 18, 2008 3:36 pm
Posty: 266
Lokalizacja: z B~B
Zgubiła go zachłanność...
Ale chyba był nielubiany, bo jak tak biedny leżał to go jego panny strasznie okładały kopytami.
Tak to już jest jak facet okaże monent słabości :)

_________________
"Codzienność ma posmak popiołu w ustach, dobrze jest czasem przepłukać gardło wodą z górskiego potoku" - bluejeans

https://plus.google.com/+TomekTomix


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz lut 08, 2018 6:52 pm 
Zasłużony

Dołączył(a): Pt lip 18, 2008 3:36 pm
Posty: 266
Lokalizacja: z B~B
Dolomity 12-20.08.2017. Gran Cir, ferata de Meisules – Piz Miara

Dzień 1

Gran Cir (2592m)


Popołudniowe pakowanie idzie bardzo ciężko. Fala upałów sprawia, że pakowanie jest bardzo trudne. Jedzenie, zgrzewki piwa, wino w rozgrzanym aucie nieco przeraża. Martwię się zabraną kiełbasą, aby się człowiek tym tylko nie otruł. Zapominam o zabraniu jakichś ciepłych rzeczy, bo przecież upał poraża! Temperatura w samochodzie 40 stopni!
Wyjeżdżamy dość późno i już wiemy, że pierwszy dzień pójdzie raczej na straty, bo pogoda jest dość niepewna więc i tak dłuższych tras byśmy już nie planowali.

Obrazek
Parkujemy przed Passo Gardena. Wzdłuż drogi pełno zaparkowanych samochodów, nie ma się co pchać dalej. Chmury przewalają się przez przełęcz i troszkę mży, jednak po chwili rozpogadza się,
a więc szybkie pakowanie i na przełęcz i szczyt!

Obrazek
Sella – jutro będziemy tam gdzieś na górze :)

Obrazek
Najpierw żlebem ostro do góry, później w prawo i zygzakami do góry na szczyt. Skała bardzo wyślizgana i jeszcze do tego trochę mokra nie ułatwia wchodzenia.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Straszy deszczem, musimy zmykać.

Obrazek
Zjeżdżamy trochę niżej w kierunku Corvary.

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Sassongher

Obrazek

Obrazek
Podjeżdżamy na przełęcz aby kontynuować focenie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
W międzyczasie ubieramy na siebie wszystko co się tylko da. Na termometrze 4 stopnie. Ta noc nie będzie łatwa :(
Sassolongo

Dzień 2

ferata de Meisules – Piz Miara (2964m)

Obrazek
Rano spada do trzech stopni :shock:

Obrazek
Marmolada z Passo Sella

Obrazek

Obrazek
Szybkie pakowanie i w drogę.

Obrazek

Obrazek
Ktoś już tam walczy na ścianie. Widać że nie jest łatwo.

Obrazek

Obrazek
Najtrudniejsze jest przeście pod tą płytą, ale jakoś dajemy radę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Jesteśmy gdzieś w połowie trasy. Humory wracają wraz ze świecącym słońcem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Chwila przerwy na jedzenie i dogrzanie :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Koniec feraty Piz Selva (2941m). Teraz przejście wokół plateau do sch. Boe

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Dolina Val Lasties którą będziemy wracać.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Druga strona plateau Val di Mesdi

Obrazek
W schronisku Boe czas na zasłużone piwko. Szczyt Boe.
Czas wracać.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wracamy na Passo Sella. To był piękny dzień.
Kierunek Rosengarten.

_________________
"Codzienność ma posmak popiołu w ustach, dobrze jest czasem przepłukać gardło wodą z górskiego potoku" - bluejeans

https://plus.google.com/+TomekTomix


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz lut 08, 2018 7:08 pm 
Zasłużony

Dołączył(a): Pt lip 18, 2008 3:36 pm
Posty: 266
Lokalizacja: z B~B
Dzień 3

Rosengarten

Kesselkogel (3002m)


Próbujemy gdzieś zarezerwować miejsce w jakimkolwiek schronisku, niestety bez powodzenia, musimy sobie radzić bez nich.
Objeżdżamy od południa całe pasmo i zatrzymujemy się w pobliżu wyciągu Frommeralm.

Obrazek
Latemar

Rano wyjeżdżamy kolejką do Rosengartemhutte i kierujemy się w kierunku feraty Santnerpass.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Turnie Vajolett i schr. Re Alberto I

Obrazek

Obrazek
Aby zdobyć najwyższy szczyt pasma musimy najpierw zejść do schr. Vajolett, a następnie w lewo na Passo Principe. Pod górę zmierza niezły tłum. To taki miejscowy Giewont.

Obrazek

Obrazek
Najwyższy szczyt Rosengarten – Kesselkogel (Catinaccio d’ Antermoia)

Obrazek
Schr. Passo Principe

Obrazek
Passo Molignon. Będziemy tam pojutrze.

Obrazek
Początek feraty na Kesselkogel

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Staw i schr. Antermoia

Obrazek
Ze szczytu schodzimy na drugą stronę, następnie na Pass Antermia

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Późne popołudnie a do auta strasznie daleko. Teraz z powrotem do schr. Vajolett i na przeł. Passo de la Coronelle.

Obrazek

Obrazek
Schodzimy w ostatnich promieniach słońca

Obrazek
Pierwszy dzień w Różanym Ogrodzie był wspaniały, a jeszcze dwa przed nami :)

_________________
"Codzienność ma posmak popiołu w ustach, dobrze jest czasem przepłukać gardło wodą z górskiego potoku" - bluejeans

https://plus.google.com/+TomekTomix


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt lut 09, 2018 2:33 pm 
Zasłużony

Dołączył(a): Pt lip 18, 2008 3:36 pm
Posty: 266
Lokalizacja: z B~B
Ferata Rotwand, szczyt Rotwand (Roda de Vael) (2806m), ferata Masare

Obrazek

Obrazek
Startujemy wyciągiem z miejscowości Karersee w kierunku schr. Paolina
Po lewej nasza trasa: przełęcz Valojon i szczyt Rotwand.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Szczyt już za nami.

Obrazek

Obrazek
Przed nami kawałek fajnej ścianki

Obrazek

Obrazek
Torre Finestra

Obrazek
Początek feraty Masare, ludzi tyle, że masakra…

Obrazek

Obrazek
Ferata jest dość wymagająca, a ilość ludzi dodatkowo utrudnia przejście.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Na jeden dzień opuszczamy Dolomity i udajemy się do Winnej Doliny ;)

Obrazek

Obrazek

:)

Jutro ponoć najciekawsza ferata Catinaccio - Laurenzi

_________________
"Codzienność ma posmak popiołu w ustach, dobrze jest czasem przepłukać gardło wodą z górskiego potoku" - bluejeans

https://plus.google.com/+TomekTomix


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt lut 09, 2018 2:42 pm 
Zasłużony

Dołączył(a): Pt lip 18, 2008 3:36 pm
Posty: 266
Lokalizacja: z B~B
Ferata Laurenzi, Molignon di Fuori (2779m)

Auto zostawiamy przy wylocie Val Duron i idziemy do miejscowości Fontanac, aby Val de Dona dojść do schroniska Altermoia.

Obrazek

Obrazek
Mordercze podejście daje się mocno popalić.

Obrazek

Obrazek
Widoki mało dolomitowe

Obrazek

Obrazek
Rif. Altermoia

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Przewodnik pisze: „po dojściu do dużego kamienia skręcić w prawo we właściwy żleb”
hehe.. zobaczymy :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Znany nam już Kesselkogel

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Znane nam już Passo Principe :)

Obrazek

Obrazek
Rif. Alpe di Tires

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Trafiamy na fermę jaków.

Obrazek

Obrazek
Jeszcze chwila i będziemy przy aucie.., to był długi, ciężki dzień, ale dzisiaj naprawdę jesteśmy z siebie dumni, to był kawał tury :)
Jedziemy z powrotem na Passo Gardena

_________________
"Codzienność ma posmak popiołu w ustach, dobrze jest czasem przepłukać gardło wodą z górskiego potoku" - bluejeans

https://plus.google.com/+TomekTomix


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt lut 09, 2018 2:56 pm 
Zasłużony

Dołączył(a): Pt lip 18, 2008 3:36 pm
Posty: 266
Lokalizacja: z B~B
Znowu wracamy na wschodnią stronę Pass Gardena aby przejść feratowy klasyk – Tridentinę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Ferata bardzo nam się podobała, jednak ilość ludzi bardzo przeszkadzała w spinaczce.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Opuszczamy to piękne miejsce. Mamy jeszcze jeden szczyt do zrobienia, a czas goni.

Obrazek

Obrazek
Grań Cirów

Obrazek
Fajny, ale niestety krótki odcinek feraty na Pice Cir

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Następny dzień wita nas mgłą, a następnie przelotnym deszczem, a pod wieczór burzą z opadem śniegu.
Robimy samochodową rundkę przez Corvarę, Arabbe i resztę dnia spędzamy na Pass Pordoi.

Obrazek

Obrazek

Obrazek
I już ostatni dzień wycieczki, miejscowość Alba i ferata Finanzieri na Colac. Niestety kolejka nie jeździ i musimy o wiele wcześniej wstać i podejść trasą narciarską pod feratę

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Pierwszy śnieg na wierzchołkach.
Mamy nadzieję, że ferata nie będzie pokryta lodem, bo jest dość trudna.

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Pierwszy etap to podchodzenie po płytach. Spływająca woda z miejscami lodu nieco przeraża, nie wiemy co będzie dalej, a schodzenie po tym raczej niemożliwe. Wyżej jednak skała się zmienia i wspinanie jest czystą przyjemnością.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Na górze wreszcie słońce. Na szybko jedzenie,foty bo czas nagli.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Teraz już tylko na dół.

Obrazek
Piękny z tej strony Colac

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Gran Vernel z Alby

Obrazek
Nadszedł czas powrotu. Jedziemy przez Passo Sella i Gardena aby jeszcze raz przyjrzeć się „naszym” górom.
Do zobaczenia!

I oczywiście dzięki AK za towarzystwo!

_________________
"Codzienność ma posmak popiołu w ustach, dobrze jest czasem przepłukać gardło wodą z górskiego potoku" - bluejeans

https://plus.google.com/+TomekTomix


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt lut 09, 2018 3:32 pm 
Zasłużony

Dołączył(a): Pt lip 18, 2008 3:36 pm
Posty: 266
Lokalizacja: z B~B
Wchodząc na Ponze spotkany Słoweniec zapytał mnie czy byłem na górze Krn.
Coś mi dzwoniło, że jest coś takiego, ale gdzie?
A więc szczyt Krn o wysokości 2244m znajduje się w południowo-zachodnich Alpach Julijskich. Przewyższenie z parkingu pod szczytem to aż 1700 metrów, a od poziomu rzeki Soczy 2000!
Już wyjeżdżając widzimy, że pogoda znów robi nam figla i w pierwsze dwa dni raczej nie nic nie pochodzimy ;(
Przejeżdżamy więc tylko pod Krnem podziwiając jego wygląd i kierujemy się na południe doliną Soczy do Triestu, a później do Chorwacji na półwysep Istria w pobliże Puli.

Obrazek
Jezioro Predil

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Rano zwiedzamy miasto z jego sławnym amfiteatrem i podążamy z powrotem na północ wzdłuż wybrzeża zahaczając jeszcze o Novigrad

Obrazek

Obrazek
Niestety mgły zasłaniają nasz cel, ale pogoda ma się poprawiać, więc mamy nadzieję jednak na jakieś foty.
Najpierw idziemy lasem, później przez ogrodzoną halę ze stadem owiec. Dość długo idziemy żlebem z wodospadami i wychodzimy piarżyskiem pod pierwsze liny feraty.
Trzeba uważać, bo z góry lecą kamienie strącane przez stado kozic.
Po kilkudziesięciu metrach liny znikają i idziemy zygzakując ścieżką wśród bujnych traw.
Mijamy imponujący filar i wchodzimy na grań. Teraz już prosto do góry. Cały czas jest mocno do góry, trzeba jakość przejść te 1700m pionu.
Najpierw dochodzimy do schroniska Gomiskovo Zavetisce na Krnu , a po kilku minutach na szczyt. Niestety pogoda rozczarowuje. Szkoda, bo panorama ze szczytu jest ponoć jedną z piękniejszych w Julijskich, może innym razem będziemy mieli więcej szczęścia. Na dół schodzimy drogą normalną mijając kilka wykutych grot z pierwszej wojny.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Szczyt odsłania się w całości dopiero kiedy wyjeżdżamy.

Obrazek

Obrazek
Następny cel to dolina 7-miu triglawskich jezior i schr. Vodnikov Dom
Aby tam się dostać musimy objechać całe południowe Alpy Julijskie i dostać się powyżej jeziora bohińskiego do schr. Koca pri Savici.

Pierwszy etap to ostre podejście na grań o nazwie Komarco o przewyższeniu 700m.
Dochodzimy do jeziora Crno i wchodzimy w dolinę prowadzącą do schroniska Koca pro Triglavskich Jezerih.

Obrazek

Obrazek

Obrazek
W schronisku oglądamy piękne foty na ścianach z okolicy, niestety za oknem króluje mgła :(

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Dochodząc do przełęczy Hrebarice (ok. 2300m) widzimy z daleka schr. Zasavska Koce.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Śniegu przybywa i na przełęczy zaczyna sprawiać dość duże problemy.

Obrazek

Obrazek
Kanjavec

Obrazek

Obrazek
Poniżej przełęczy skręcamy w Velską dolinę prowadzącą do ochr. Vodnikov Dom, gdzie kończymy pierwszy dzień wyprawy.
Poranek jak zwykle wita nas mgłą :( . Pozostaje tylko z zazdrością oglądać schroniskowe zdjęcia okolicy.
Trochę błądzimy po ścieżkach w dolinie nim wreszcie trafiamy na właściwy szlak, ale do tego już Julijskie nas przyzwyczaiły.

Obrazek

Obrazek
Popołudniu pogoda poprawia się.
Pl. V Lazu

Obrazek

Obrazek
Koca na Planini pri Jezeru

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Dochodzimy do grani Komarca gdzie schodzimy znaną już nam trasą na parking przy
Kocy pri Savici

Obrazek

Obrazek
Bohinjsko Jezero
Przejeżdżamy jeszcze wokół Blejskiego Jeziora, ale nawet się nie zatrzymujemy. Duża ilość ludzi i ceny parkingów skutecznie odstraszają. Wracając chcemy jeszcze zobaczyć masyw Gintrowca, ale pogoda mocno nam to uniemożliwiła.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dziękuję jeszcze raz AK za towarzyszenie!

I na tym zakończyły się naprawdę udany rok 2017.

_________________
"Codzienność ma posmak popiołu w ustach, dobrze jest czasem przepłukać gardło wodą z górskiego potoku" - bluejeans

https://plus.google.com/+TomekTomix


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: So lut 10, 2018 5:00 am 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn kwi 11, 2011 9:25 pm
Posty: 724
Lokalizacja: W-wa
Nogi bolą jak się czyta :)
Ale się nachodziłeś! bardzo udany górski rok, a pewnie do tego można dodać jeszcze coś w naszych górach.
Z miejsc, które opisujesz, najbardziej chciałabym pospacerować przez ten środeczek Alp, czyli przejść Haute Route, ale bardziej realna będzie dla mnie dolina z Jof di Montagio - wygląda pięknie.
Z Dolomitami mam problem, no ładne są na pewno, i jeszcze w zasięgu moich umiejętności, ale...jakby za blisko miasteczek, za dużo ludzi, za dużo sztucznych ścieżek gimnastycznych. Pewnie czas pozbyć się uprzedzeń i pojechać choć raz.

Obrazek

gotyckie okno i krzyż - fragment ruin jakiejś katedry? :wink:


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: So lut 10, 2018 1:43 pm 
Zasłużony

Dołączył(a): Pt lip 18, 2008 3:36 pm
Posty: 266
Lokalizacja: z B~B
anke napisał(a):
gotyckie okno i krzyż - fragment ruin jakiejś katedry? :wink:


hehe, oczywiście nie :)
Obrazek
Tu zdjęcie tej formacji skalnej w formie jakby wachlarza z oknem z innej strony.

Na Tatry nie było wiele czasu, tylko Świnica w styczniu
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

w maju uroczystość wmurowania tabliczki ś.p. Olgi
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

i w czerwcu jedna "lewizna" w bielskich.
Obrazek

Obrazek

_________________
"Codzienność ma posmak popiołu w ustach, dobrze jest czasem przepłukać gardło wodą z górskiego potoku" - bluejeans

https://plus.google.com/+TomekTomix


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: So lut 10, 2018 8:08 pm 
Zasłużony

Dołączył(a): Pt lip 18, 2008 3:36 pm
Posty: 266
Lokalizacja: z B~B
anke napisał(a):
Potem spuściłam z tonu i zaczęłam czytać o wersji dla cieniasów, czyli walker's haute route, ale jak człowiek się naoglądał zdjęć z wersji klasycznej haute route, przez lodowce, to wersja walker's jakoś nie wchodziła już w rachubę.


Gdyby nie etap przez lodowce, to wycieczka ta nie miałaby większego sensu. Może tam i ładnie, ale dla nas to trochę za daleko i za drogo. Choć teraz tak myślę, że jakby ktoś rzucił pomysł trekkingu wokół np. Monte Rosy z wyjściem do Rif. Margerita to chyba bym pojechał :)

_________________
"Codzienność ma posmak popiołu w ustach, dobrze jest czasem przepłukać gardło wodą z górskiego potoku" - bluejeans

https://plus.google.com/+TomekTomix


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL