Forum Forum portalu turystyka-gorska.pl Strona Główna Forum portalu turystyka-gorska.pl
Wszystko o górach
 
 

SzukajGaleria  FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Na skróty:
SzukajForum górskie ogólne  SzukajForum Tatry  SzukajSprzęt górski  SzukajFotografia górska 
SzukajRelacje  SzukajOff topic 

Zapraszamy do zobaczenia nowej wersji serwisu turystyka-gorska.pl
Regulamin forum

Końskodupczana świątynia przez główną nawę dużego kielonka
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum portalu turystyka-gorska.pl Strona Główna -> Relacje
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tomek.l
Stracony


Dołączył: 13 Sty 2005
Posty: 7170
Skąd: Poznań

PostWysłany: Nie Wrz 21, 2008 9:51 pm    Temat postu: Końskodupczana świątynia przez główną nawę dużego kielonka Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dźwięk budzika wyrywa nas ze snu. Nierozbudzony jeszcze organizm próbuje ustalić gdzie jest. Rzut oka na zegarek. No tak. Na pewno nie jesteśmy nad morzem. Jest 5.30. Pobudka o tej godzinie? To muszą być góry. Wraz z rozbudzeniem powraca świadomość. Więc jesteśmy w Tatrach. Trzeba wstać. Wyjście z miłego, ciepłego śpiwora nigdy nie jest łatwe. Tym razem jednak ten etap przechodzi dziwnie gładko. Spoglądamy na niebo. Jest dobrze. W szarości poranka przebija się słoneczko. W nocy trochę wiało, więc jest duża szansa, że przesuszy. A dzień wcześniej zlewa była poważna. Ale póki co góra jeszcze w cieniu. Pierwsze promienie słońca pojawią się na ścianie dopiero za godzinę. Akurat tyle czasu potrzeba, aby tam podejść. A to niestety oznacza, że dolna część ściany może być jeszcze mokra. Niemiła to perspektywa, zwłaszcza, że od razu wchodzi się w trudności. Fragment pod białym obrywem i płyty na prawo od niego, gdy są mokre mogą sprawić sporo problemów. Z czasem i z wysokością będzie na pewno lepiej. Słońce i wiatr wysuszą skałę. A może nawet wszystko będzie już suche. W końcu w nocy nie padało i wiał wiatr. Tam wyżej nawet dość silnie. Nie ma co się martwić na zapas. Wszystko i tak się okaże jak zakończymy wszystkie poranne rytuały i podejdziemy w końcu pod ścianę.

Spakowane plecaki stoją przy ławce. Para z czajnika syczy. Jeszcze tylko zalanie termosu i wychodzimy. Poranne powietrze jest rześkie, ale podejście szybko rozgrzewa. Po chwili widać już górę. Słońce ogrzewa już sporą część ściany. Pierwsze promienie z początku oświetlające wierzchołek, z czasem przesuwają się powoli w dół. Coraz większe fragmenty ściany wydobywają się z cienia. Wschodnia wystawa ma swoje plusy. I bardzo dobrze. Niech suszy.

Po zejściu ze szlaku, trawiastą ścieżką wdrapujemy się na grzędę, którą dochodzimy w końcu pod ścianę. Przed nami szerokie w swej dolnej części żebro. To nasza droga. Żebro poprzecinane kilkoma małymi siodełkami, wprowadzające na małe wcięcie pod szczytem. Dobre dziesięć wyciągów.

Wszystko jest już skąpane w słońcu. Patrzymy w górę. Jest sucho. Pięknie. Idealne warunki. Grzeje słońce, nie jest za ciepło i wieje lekki wiaterek. Prognoza na cały dzień też jest dobra. Nic tylko łoić. Wypijamy małą herbatkę. Chciało by się z prądem. Prąd jednak spokojnie oczekuje na wieczór. Leży sobie w depozycie otulony mięciutkim ręczniczkiem i czeka na nasz powrót. Jeszcze tylko chwila na charakteryzację i przerzucenie kilogramów z plecaka na siebie. Otwarcie torby z butami to prawie jak otwarcie Puszki Pandory. Na szczęście wiatr nie daje nam tym razem odczuć tego wyrafinowanego aromatu. Żelastwo brzęczy przy tyłku, buty cisną palce, a liny grzecznie leżą sklarowane. Nie ma na co czekać. Nie jesteśmy tu dla przyjemności. Jeszcze tylko wydajemy sobie polecenia na dzisiaj z zakazem lotów i można napierać. Droga czeka.

Spoglądamy w górę. Barwiona wzorcem geograficznym skała, po kilku metrach szybko traci swój zielonkawy odcień i nabiera bardziej szarych barw. Jeszcze tylko spojrzenie na schemat i ruszamy. Najpierw prosto w górę pod biały obryw. Asekuracja jest dobra. Kości dobrze siadają w szczelinach. Po drodze można też wykorzystać wbite haki. Chwyty nie są ewidentne, trzeba się trochę natrudzić, aby coś znaleźć. Gdy nie mam pod ręką dobrych chwytów, wiem, że muszę kawałek podejść na nogach, a na pewno je znajdę. Obryw omijam z prawej. Jeszcze trochę w górę i znowu w prawo na płyty. Na płytach jest już trochę trudniej. Chwyty zrobiły się trochę mniejsze i nogami trzeba bardziej pracować na natarcie. Ale jest sucho więc trzyma dobrze. Gdyby było mokro, zapewne trudności by w tym miejscu wzrosły. Asekuracja na płytach już gorsza. Sytuacje ratuje hak. Wpinka i po chwili jestem przy pierwszym stanowisku.

Dwa spity. Solidne stanowisko zjazdowe. Czerwieni się w nim jakaś stara taśma. Przed nami jest teraz kilkumetrowy trawers przez skalną płytę. Też jest suchy. Więc reszta drogi będzie już sucha. Ewidentnych klam nie ma. Są tylko małe chwyty. Nogi też bardziej pracują na natarcie niż mają możliwość znalezienia jakiś dogodnych stopni. Ale to, że skała się lekko kładzie ułatwia przejście. Po trawersie jest wejście w komin. Miejscami dość kruchy. Poruszam się ostrożnie, aby nie strącać kamieni. Każdy chwyt zanim zostanie obciążony oglądam dokładnie. Nogi staram się stawiać w miejscach, które wcześniej wykorzystywałem jako chwyty i wiem, że nic mi stamtąd nie wyjedzie. Jest łatwo, ale kruchość spowalnia trochę przejście. Łatwość i kruchość często idą w parze. Komin ma tylko kilka metrów. Powyżej jeszcze kawałek w górę i jestem na wygodnej półce, która kończy drugi wyciąg. Dalej bez trudności trawiastą ścieżką na małe siodełko.

Przed nami czwarty wyciąg. Do pokonania mocno eksponowany, kilkumetrowy gzyms. Odpychająca skała powyżej gzymsu zmusza do lekkiego obniżenia się. Ręce na gzymsie, nogi na małych stopieńkach. Spoglądam w dół. Tu już jest spora ekspozycja. Przydała by się jakaś klama. Ale zamiast klamy jest tylko leżąca na gzymsie skała. Nic lepszego nie znajdę. Jest sporych rozmiarów i wygląda na dobrze zaklinowaną. Szybka decyzja. Trzeba ją wykorzystać. Jednak dla pewności nie obciążam jej ciągnąc na siebie, tylko wypieram się na niej wchodząc z powrotem na gzyms. Jeszcze kawałek i trawers się kończy. Kolejne stanowisko. Dalej jest krótki wyciąg bez trudności, robimy więc go korzystając z asekuracji przez ciało. Tak zawsze trochę szybciej. Wchodzimy na kolejne małe siodełko. Tutaj dopiero pojawia się pierwsza możliwość wycofu. Trawiasta, w miarę widoczna ścieżka do przełęczy. Wcześniej ze względu na przebieg drogi można wygodnie wycofać się zjazdem tylko po pierwszym wyciągu. Wyżej pozostaje już tylko dojście do miejsca gdzie właśnie teraz stoimy i wycof po trawkach na przełęcz. Ale wycofywać się nie zamierzamy. Pogoda trzyma, a skała jest sucha jak pieprz.

Przed nami jeden z trudniejszych wyciągów drogi. Kawałek ładnej wspinaczki. Ścianką w górę, dojście pod przewieszkę i ominiecie jej z prawej strony. Na ściance pod przewieszką widać ring. Solidny ring to element, który zawsze wzmacnia trochę psychikę. Na ściance jest łatwiej, trudniejszy fragment jest dopiero za ringiem, przy trawersowaniu pod przewieszką. Można to przejść pod samym okapikiem, albo strawersować trochę niżej.
Przechodzę przez ściankę bez problemów. Jestem już pod przewieszką. Tutaj mnie jednak przyblokowało. Szukam jakiś wygodnych klem. Nie znajduje nic. Sięgam w górę do przewieszki. I tam też nic nie ma. Czuje jak mi przyspiesza oddech. Jestem w niewygodnej pozycji. Zmęczenie powoli napływa do rąk. Im dłużej tak zostanę tym będzie jeszcze gorzej. W dodatku noga zaczyna wystukiwać dziwne rytmy. Wiem co to jest. I co to oznacza. Telegraf. To noga wysyła do głowy jakąś niepokojącą wiadomość. Nie mogę tu zostać ani chwili dłużej. Trzeba inaczej. Wybieram ten niższy wariant. Jest tam skośna rysa uciekająca w prawo do góry. Czyli zgodnie z przebiegiem drogi. Przypominam sobie głos Szymona na Rysie Długosza w Kobylańskiej: "Rysa to nie kończący się ciąg chwytów". Więc chwyty już mam. Na nogi tylko małe stopieńki zawieszone nad ekspozycją, albo stawianie stóp na natarcie. Ale to wystarczy, aby obejść przewieszkę. Musi wystarczyć. Schodzę trochę w dół. Chwyty w rysie są dobre. Pomału więc posuwam się w prawo i lekko do góry wyszukując jakieś małe stopnie na nogi. Oddech i tętno znowu szybko wzrastają. Poziom adrenaliny musiał gwałtownie skoczyć. Wszystko potęguje jeszcze spora przestrzeń pod nogami. Ręce przesuwając się w rysie wyszukują chwyty. Nogi poszukują czegokolwiek, na czym można by pewnie stanąć. Myśli koncentrują się tylko na tym. To odizolowuje od wszystkiego. Inne rzeczy są nieistotne. Reszta została na dole i nie ma teraz znaczenia. Do myśli dociera jeszcze tylko jedno. Świadomość zagrożenia. A to zawsze powiązane jest ze strachem. Strach przeszkadza. Potrafi czasem na pewnym chwycie rozluźnić palce. Trzeba z nim walczyć. Ale to chyba właśnie to przełamywanie obaw i te kilka godzin, kiedy nie myśli się o niczym innym, tylko o drodze powoduje, że chce się to robić. Choć i wcześniej nieraz strach podszeptywał pytanie "Co ja tu robie? Byle już skończyć tę drogę. Znaleźć się jak najszybciej na ziemi. Nigdy więcej". To jednak chwilowe zwątpienia. Szybko przechodzą. Przynajmniej na razie.

Teraz pod przewieszką świadomość zagrożenia dociera do mnie trochę mocniej. Pod nogami przestrzeń. Między mną a ringiem jest osadzona tylko jedna kość. Jakby wyskoczyła będzie spore wahadło zakończone niechybnie na ściance ograniczającej płytę z lewej strony. Jestem już dobre kilka metrów od ringu. Kość wygląda na dobrze zatartą. Ale może poprawić? Nie. Trzeba po prostu to przejść. To nie czas i miejsce na poprawianie. Jestem już na prawym skraju przewieszki. Teraz tylko w górę i wyjdę na skałę powyżej. Są wygodne klemy. Wychodzę. Oddech powoli się wyrównuje. Emocje zaczynają opadać. Tutaj zakładamy kolejne stanowisko, które za chwilę i tak będzie przeniesione kilkanaście metrów dalej, pod kolejną ściankę.

Siódmy wyciąg zaczyna się od wspinaczki czwórkową płytą. Dolny fragment przypomina wspinaczkę w skałkach. Na dole duża trawiasta półka. Brak ekspozycji. Miła odmiana po mocno psychicznym wyciągu z przewieszką. Płyta puszcza bez większych problemów. Wpinka w stały punkt, potem dołożenie jakiejś kosteczki i wyjście z płyty w małe zacięcie. Następnie łatwym terenem w stronę turniczki przypominającej trochę fajkę. Tutaj kolejne stanowisko. Dalej jest łatwy wyciąg omijający turniczkę i wprowadzający na kolejne siodełko, więc asekurujemy się znowu przez ciało. To kolejne miejsce, z którego jest możliwy wycof do przełęczy. Jednak trawki tutaj są już bardziej strome. Jakby przylało, nie chciałbym się tedy wycofywać. Czas na małą przerwę. Wyjmuje termos z plecaka i nalewam do kubka herbatę. Słońce cały czas grzeje. Tatrzańskim zwyczajem pojawia się już trochę chmur. Ale to nic poważnego. Zlewy z tego nie będzie. Rozglądam się wkoło. Jest pięknie, choć okoliczne szczyty spowite są już lekką mgiełką. Postrzępiona grań, którą w czasie wspinaczki mogliśmy dojrzeć z lewej strony jest już blisko. Prawie na naszej wysokości. Chowam termos. Patrzymy jeszcze na schemat i ruszamy.

Przed nami kolejna czwórkowa ścianka. Skośna rysa ułatwia wspinaczkę. Ręce dość sprawnie odnajdują chwyty. Przechodzę gładko i bez problemów. Kolejna, tym razem łatwiejsza ścianka kończy wyciąg. Jeszcze tylko przewiniecie na prawą stronę żeberka i założenie stanowiska. Koniec drogi już bliski. Wierzchołek jest już na wyciągnięcie ręki. Jest niepozorny. Prawie nie odróżnia się od reszty grani. Dziesiąty wyciąg to już łatwy trawers poniżej krawędzi żebra, wprowadzający na małe wcięcie tuż pod wierzchołkiem. Ostatnie stanowisko. Taśma ląduje na skalnym zębie. Na karabinku zakładam dwie wyblinki. W przestrzeń leci "Mam auto". Po chwili czuję, że mogę już wybrać resztę liny. Z dołu dobiega "Koniec". Wpinam karabinek w stanowisko. Przekładam przez niego liny i wpinam do Reversa przy uprzęży. "Możesz iść". Teraz pozostaje jeszcze tylko ściągnięcie partnera i wejście na sam szczyt.

Pogoda cały czas trzyma. Siedzimy chwile na szczycie rozglądając się wokół. Odpoczywamy. Napawamy się widokiem i spokojem. Potem zwijamy liny, zmieniamy buty i chowamy do plecaków cały sprzęt z wyjątkiem kasków. Teraz czeka nas kruche zejście na przełęcz i dalej w dół wzdłuż pięknej, skalnej ściany. Kilka zespołów jeszcze na niej walczy. My już jednak tylko myślimy o piwie i jedzeniu w schronisku. Ta chwila schroniskowej przyjemności to największa motywacja do szybkiego skończenia drogi. Przypominamy też sobie, że na dole czeka na nas prąd w płynie.

Schodzimy w dół spoglądając czasami na mijaną po drodze ścianę. Lita skała, okapy i mokre po ostatniej zlewie kominy wyglądają na niedostępne. Wypatrzone w ścianie kolorowe kaski przypominają jednak, że tak wcale nie jest. Może kiedyś. Choć już kawałek z tego tortu zdążyliśmy uszczknąć. Za jakiś czas pewnie skubniemy jeszcze kawałek. Jednak te najpiękniejsze drogi są w tej chwili poza naszymi możliwościami.

Przyjemnie spędzony dzień. Piękna pogoda i piękne okoliczności przyrody. I piękna, długa droga. Droga, której przejście dało sporo satysfakcji. Na pewno warta powtórzenia. Czego chcieć więcej? No może tylko jeszcze szklanki piwa i pełnego talerza w schronisku. Ale i to niebawem nastąpi jako zasłużone dopełnienie dnia.
A dopełnieniem dopełnienia stanie się jeszcze wieczorem ten ręcznikowy depozyt.

Podziwiam tych co dotarli do końca tekstu Very Happy
_________________
Tatry l GG 8062601 Diamea
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Andzia
Kombatant


Dołączył: 26 Lip 2005
Posty: 360
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon Paź 13, 2008 8:37 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ja dotarłam do końca Very Happy co jest nagrodą?? Very Happy
szacuneczek i ja tam wiem, ze niedługo wszystkie te drogi będą w Twoim zasięgu Smile
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
tomek.l
Stracony


Dołączył: 13 Sty 2005
Posty: 7170
Skąd: Poznań

PostWysłany: Pon Paź 13, 2008 9:00 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Nie wszystkie. Za stary już jestem Very Happy Ale jedna czy dwie się tam znajdą
A nagrodę jakąś trzeba będzie omówić Smile
_________________
Tatry l GG 8062601 Diamea
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Olka
Szarik


Dołączył: 01 Sie 2005
Posty: 2716

PostWysłany: Pon Paź 13, 2008 9:57 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dobra-podziwiaj Mr. Green

P.S. Miło się czytało Smile
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
don
Przypadek beznadziejny


Dołączył: 14 Paź 2005
Posty: 2913
Skąd: z Manczy

PostWysłany: Wto Paź 14, 2008 7:39 am    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Bardzo ciekawie napisane i szkoda , że tak szybko się skonczyło. Mogła ta droga mieć jeszcze z pare wyciagow Laughing .
_________________
"Posekaj, posekaj"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Ataman
Gość





PostWysłany: Wto Paź 14, 2008 7:49 am    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Też dotarłem do końca, zacnie panie Tomaszu Cool A narracja momentami zdradza fascynację literaturą fachową, ze tak sie wyrażę Cool
Powrót do góry
stan-61
Stracony


Dołączył: 23 Sie 2006
Posty: 3678
Skąd: z Bremy/z Bytowa

PostWysłany: Wto Paź 14, 2008 9:42 am    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

No, no... Czułem z Tobą te wszystkie trudności. Aż się zmęczyłem, ale też doczytałem do końca. Cool
_________________
Jest nie źle, a będzie jeszcze "nie źlej"!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
tomek.l
Stracony


Dołączył: 13 Sty 2005
Posty: 7170
Skąd: Poznań

PostWysłany: Wto Paź 14, 2008 3:26 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

don napisał:
Mogła ta droga mieć jeszcze z pare wyciagow
Mogły być jeszcze z 3 wyciągi. Na innej, pobliskiej ścianie. Ale już nam się nie chciało Very Happy Poza tym byłem głodny i pić się chciało Smile
_________________
Tatry l GG 8062601 Diamea
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
kilerus
Stracony


Dołączył: 07 Sty 2006
Posty: 5676
Skąd: Kraków K.E.G.

PostWysłany: Wto Paź 14, 2008 3:28 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

No widze, ze piekna sprawa. Na razie co prawda nie przeczytalem, bo nie mam kiedy ale wyglada ciekawie.
Mr. Green
_________________
Połowa z dwóch ch.jów błądzących we mgle (możliwe, że jeden ch.j, ewentualnie napletek jednego i prącie drugiego... na anatomii się tak nie znam... póki co...), topograficzny ch.j i tatrzański analfabeta, który w dupie był, a nie w Smoczej.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Darycjusz
Swój


Dołączył: 22 Wrz 2006
Posty: 80
Skąd: Katowice

PostWysłany: Wto Paź 14, 2008 7:21 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

A ja przeczytałem do końca Wink
Trudno jest opisać w ciekawy sposób przejście drogi wspinaczkowej, Tobie się udało Very Happy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
don
Przypadek beznadziejny


Dołączył: 14 Paź 2005
Posty: 2913
Skąd: z Manczy

PostWysłany: Wto Paź 14, 2008 8:27 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

tomek.l napisał:
Mogły być jeszcze z 3 wyciągi.

szkoda , że nie było. I że opuściles trzeci wyciag.
_________________
"Posekaj, posekaj"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
grubyilysy
Przypadek beznadziejny


Dołączył: 29 Sie 2006
Posty: 2543
Skąd: Ząbkowska, róg Brzeskiej

PostWysłany: Wto Paź 14, 2008 10:08 pm    Temat postu: Zadni Kościelec - Setka (100) Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Setka?

EDIT

Nie no jasne że setka, pomyłki być tu nie może. Smile.
I co następne w planach? Centralny kominek (z obejściem na starcie) na owej "niezdobytej" ścianie? Smile

EDIT2

Na marginesie - ten wątek był chyba dłuższy.
Rolling Eyes
_________________
"To co im (przyp.mój: kursantom) dziś powiemy?" zapytał Hajdukiewicz? A na to Staszel: "Chyba o odcinaniu towarzysza wolno zwisającego na linie." (A.Wilczkowski - "Miejsce przy stole")
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
piomic
Stracony


Dołączył: 13 Mar 2005
Posty: 5279
Skąd: wiesz, że ja to ja?

PostWysłany: Sro Paź 15, 2008 5:01 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ładnie, rozwijasz się Tomaszku. Napieraj dalej.

grubyilysy napisał:
ten wątek był chyba dłuższy

jak się jest modem...
_________________
Jak to jest jak w Nowym Yorku rozmawia się o Los Angeles i w LA o NY ?
Staszek — gość, którego kiedyś uważałem za ostatniego jełopa. Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
tomek.l
Stracony


Dołączył: 13 Sty 2005
Posty: 7170
Skąd: Poznań

PostWysłany: Sro Paź 15, 2008 5:36 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

grubyilysy napisał:
Setka?
Coś w tym guście Very Happy Byłeś to pewnie idzie poznać. A dokładnie po czym poznałeś?
Kominek by był, ale się zmył. I to dosłownie Smile Ale bez Świerza. Raczej Stanisławski. Bardziej przyszłościowo korci to co na lewo od komina. Ale widziałem walkę pod okapikiem. Więc na razie jeszcze nie Smile
Cytat:
szkoda , że nie było
Było. Ale w innym terminie.
Szafa natomiast jeszcze czeka.
_________________
Tatry l GG 8062601 Diamea
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
świnia na świnicy
Stracony


Dołączył: 13 Sie 2008
Posty: 5244
Skąd: Broadmoor Asylum

PostWysłany: Sro Paź 15, 2008 5:52 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

tomek.l napisał:
Za stary już jestem

ale pieprzenie Twisted Evil

relacja BARDZO! opłacało się czekać Smile brawo
_________________
ಠ_ಠ
Postanowiłem szukać ciepła. Przeszedłem kilkanaście kilometrów, okrążając trzy okoliczne miejscowości, znalazłem rurę ciepłowniczą, obszukałem ją z każdej strony znajdując przytulne legowisko.
(golanmac)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
don
Przypadek beznadziejny


Dołączył: 14 Paź 2005
Posty: 2913
Skąd: z Manczy

PostWysłany: Sro Paź 15, 2008 6:39 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

tomek.l napisał:
Szafa natomiast jeszcze czeka.

Trzeba ją przejrzeć, naftaliną już leci Laughing .
_________________
"Posekaj, posekaj"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Mag_Way
Stracony


Dołączył: 17 Lip 2007
Posty: 3702
Skąd: Tczew

PostWysłany: Sro Paź 15, 2008 6:51 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

tomek szacun! przeczytałam , beda jakies zdjęcia? chociaz w trudnych miejscach zdjęć sie nie robi Laughing Fajna narracja, dałeś czadu!


tomek.l napisał:
Jestem już pod przewieszką. Tutaj mnie jednak przyblokowało. Szukam jakiś wygodnych klem. Nie znajduje nic. Sięgam w górę do przewieszki. I tam też nic nie ma. Czuje jak mi przyspiesza oddech. Jestem w niewygodnej pozycji. Zmęczenie powoli napływa do rąk. Im dłużej tak zostanę tym będzie jeszcze gorzej.

niee, to nie dla mnie
Mr. Green
_________________
Mądry wycof nigdy nie przynosi ujmy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
tomek.l
Stracony


Dołączył: 13 Sty 2005
Posty: 7170
Skąd: Poznań

PostWysłany: Sro Paź 15, 2008 9:34 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Zdjęć to w zasadzie zrobiłem kilka. Ale tylko jakieś widoczki. Czasami tak jest, że nie ma jak robić zdjęć. Poszukam czegoś.

Naftalina to chyba będzie musiała poczekać do lata Smile Ale kiedyś tam się przejdę bo podobno piękna grań
_________________
Tatry l GG 8062601 Diamea
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
grubyilysy
Przypadek beznadziejny


Dołączył: 29 Sie 2006
Posty: 2543
Skąd: Ząbkowska, róg Brzeskiej

PostWysłany: Sro Paź 15, 2008 9:41 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

tomek.l napisał:
A dokładnie po czym poznałeś?

No wiele szczegółów naraz, najbardziej charakterystyczny to rzecz jasna opis "przewieszki" ale nie tylko. Poza tym sam pisałeś że się tam wybierasz Smile.
tomek.l napisał:
Bardziej przyszłościowo korci to co na lewo od komina.
No tam nie byłem. Po urwaniu kluczowego chwytu oceniana na wyżej niż VI ale za to hak na haku Very Happy. A Stanisławski bardzo przyjemny, poza wejściem w komin (tam zresztą właśnie zabił się Świerz).
_________________
"To co im (przyp.mój: kursantom) dziś powiemy?" zapytał Hajdukiewicz? A na to Staszel: "Chyba o odcinaniu towarzysza wolno zwisającego na linie." (A.Wilczkowski - "Miejsce przy stole")
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
AsiaJ
Kombatant


Dołączył: 16 Lis 2005
Posty: 503

PostWysłany: Czw Paź 16, 2008 12:57 pm    Temat postu: Re: Końskodupczana świątynia przez główną nawę dużego kielon Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dotarłam do konca tekstu. Ładnie, ładnie panie Tomaszu. W jednym kawałku weszli i zeszli. Niepokoi mnie jedynie jedno zdanko:
tomek.l napisał:

Barwiona wzorcem geograficznym skała, po kilku metrach szybko traci swój zielonkawy odcień i nabiera bardziej szarych barw.

barwiona czym???????? to jest nieporozumienie ????? przejęzyczenie?? no tak, czepiam się, wiem
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
tomek.l
Stracony


Dołączył: 13 Sty 2005
Posty: 7170
Skąd: Poznań

PostWysłany: Czw Paź 16, 2008 3:58 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ale co jest niejasne? Wzorzec geograficzny. Taki zielonkawy porost, który rośnie na tatrzańskich skałach. Te wszystkie jasnozielone odcienie skał to właśnie dzięki niemu. Z daleka tak barwi skałę. Z bliska widać już jego strukturę.
grubyilysy napisał:
A Stanisławski bardzo przyjemny, poza wejściem w komin (tam zresztą właśnie zabił się Świerz).
No właśnie Stanisławski już prędzej. Widziałem to miejsce VI na Sprężynie. To póki co nie dla mnie Smile

Zdjęć z tego dnia nie mam wiele.



_________________
Tatry l GG 8062601 Diamea
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Mag_Way
Stracony


Dołączył: 17 Lip 2007
Posty: 3702
Skąd: Tczew

PostWysłany: Pią Paź 17, 2008 7:03 am    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Tomek zdradź gdzie się wspinałeś, bo nie jestem pewna czy dobrze myslę Laughing Wink
_________________
Mądry wycof nigdy nie przynosi ujmy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Łukasz T
Stracony


Dołączył: 03 Sie 2005
Posty: 17148

PostWysłany: Pią Paź 17, 2008 7:28 am    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Na nawę w kościele.
_________________
"Stary jestem, mam sklerozę, czas umierać" 09.IX.2006 - rozstaj dróg w Dolince za Mnichem
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
grubyilysy
Przypadek beznadziejny


Dołączył: 29 Sie 2006
Posty: 2543
Skąd: Ząbkowska, róg Brzeskiej

PostWysłany: Pią Paź 17, 2008 8:15 am    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Mag_Way napisał:
Tomek zdradź gdzie się wspinałeś, bo nie jestem pewna czy dobrze myslę Laughing Wink

Wschodnim żebrem Zadniego Kościelca. W przewodniku WHP oznaczona numerem 100 stąd "setka". Z ciekawostek - wedle niedawnych badań "natężenia ruchu" taternickiego w Tatrach droga która ma najwięcej przejść w roku, nie dorównuje jej pod tym względem nawet Mnich.
_________________
"To co im (przyp.mój: kursantom) dziś powiemy?" zapytał Hajdukiewicz? A na to Staszel: "Chyba o odcinaniu towarzysza wolno zwisającego na linie." (A.Wilczkowski - "Miejsce przy stole")
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Mag_Way
Stracony


Dołączył: 17 Lip 2007
Posty: 3702
Skąd: Tczew

PostWysłany: Pią Paź 17, 2008 8:53 am    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

grubyilysy - thx za konkretną odpowiedź thumright Laughing
_________________
Mądry wycof nigdy nie przynosi ujmy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
grubyilysy
Przypadek beznadziejny


Dołączył: 29 Sie 2006
Posty: 2543
Skąd: Ząbkowska, róg Brzeskiej

PostWysłany: Pią Paź 17, 2008 9:05 am    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

To jeszcze tylko uściślę własną wypowiedź: nie dorównuje setce żadna KONKRETNA DROGA na Mnichu, bo sam Mnich jako taki ze wszystkimi swoimi kilkudziesięciomawytyczonymi drogami, czasami oddalonymi od siebie o dwa metry, jest najbardziej taternicko obleganą górą w całych Tatrach.
_________________
"To co im (przyp.mój: kursantom) dziś powiemy?" zapytał Hajdukiewicz? A na to Staszel: "Chyba o odcinaniu towarzysza wolno zwisającego na linie." (A.Wilczkowski - "Miejsce przy stole")
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Łukasz T
Stracony


Dołączył: 03 Sie 2005
Posty: 17148

PostWysłany: Pią Paź 17, 2008 9:06 am    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Jednego razu, idąc Ceprostradą na Szpiglasową, zrobiłem zdjęcie Mnicha. Potem w domostwie naliczyłem 17 sztuk luda na Mnichu. Na jednej ścianie i szczycie.
_________________
"Stary jestem, mam sklerozę, czas umierać" 09.IX.2006 - rozstaj dróg w Dolince za Mnichem
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
świnia na świnicy
Stracony


Dołączył: 13 Sie 2008
Posty: 5244
Skąd: Broadmoor Asylum

PostWysłany: Pią Paź 17, 2008 9:12 am    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Łukasz T napisał:
Potem w domostwie naliczyłem 17 sztuk luda na Mnichu.

a podesłałbyś to zdjęcie?
odpowiednia zabawa w fotoszopskim, i mamy okolicznościową kartkę świateczną z kamienną choinką i bombkami Mr. Green
_________________
ಠ_ಠ
Postanowiłem szukać ciepła. Przeszedłem kilkanaście kilometrów, okrążając trzy okoliczne miejscowości, znalazłem rurę ciepłowniczą, obszukałem ją z każdej strony znajdując przytulne legowisko.
(golanmac)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Łukasz T
Stracony


Dołączył: 03 Sie 2005
Posty: 17148

PostWysłany: Pią Paź 17, 2008 9:20 am    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

świnia na świnicy napisał:
Łukasz T napisał:
Potem w domostwie naliczyłem 17 sztuk luda na Mnichu.

a podesłałbyś to zdjęcie?
odpowiednia zabawa w fotoszopskim, i mamy okolicznościową kartkę świateczną z kamienną choinką i bombkami :mrgreen:


Kilka okolicznościowych poszło na emila.
_________________
"Stary jestem, mam sklerozę, czas umierać" 09.IX.2006 - rozstaj dróg w Dolince za Mnichem
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Jędruś
Stracony


Dołączył: 06 Wrz 2006
Posty: 3519
Skąd: Monoklina Beskidzka

PostWysłany: Pią Paź 17, 2008 9:47 am    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Łukasz T napisał:
Kilka okolicznościowych poszło na emila.

Też mogę prosić ?? Mam na zamianę:

Jest mniejszy, ale przez to większa gęstość wspinaczy/m2 chojaka. W sumie 11 kolorowych bombek i gustowny szpic Confused Laughing Wink
_________________
Po latach nie pamiętasz makabry tylko to, co najpiękniejsze. No chyba, że jesteś z natury zgorzkniałym zgredem, to zapamiętasz co innego...
Starsza pani w kapeluszu albo ktoś młodszy w kasku
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum portalu turystyka-gorska.pl Strona Główna -> Relacje Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Sponsorem serwisu jest BELLATRIX - dostawca usług internetowych

Kontakt z adminem: konrad_forum@turystyka-gorska.pl
Forum jest czescia serwisu www.turystyka-gorska.pl