Forum portalu turystyka-gorska.pl

Wszystko o górach
portal górski
Regulamin forum


Teraz jest Pn lip 15, 2024 4:14 pm

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: Pn sty 01, 2024 8:19 pm 
Kombatant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt sie 29, 2006 6:58 pm
Posty: 690
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Styczeń 2023

Aktywności górskie w 2023 roku rozpoczęliśmy wizytą w Beskidzie Śląskim przy okazji przedłużonego weekendu z okazji święta Trzech Króli. 6 stycznia weszliśmy na Malinowską Skałę i Skrzyczne, a dzień później na Klimczok i Szyndzielnię. Jak się potem okazało, były to w zasadzie jedyne aktywności w tym miesiącu.

Obrazek
Zachód słońca na Klimczoku


Luty 2023

W lutym znów musiałem się zmierzyć z pewnymi rodzinnymi problemami dlatego też między innymi z tego powodu musiałem zrezygnować z zimowego wyjazdu w Tatry. Zostały mi tylko dwa krótkie spacery w ukochanych Sudetach. Najpierw 5 lutego wybrałem się na Borową i Jałowiec, a tydzień później na Lesistą Wielką i Stożek. Obie wycieczki odbywały się w pięknych zimowo-śnieżnych okolicznościach przyrody. Śniegu bowiem w tym okresie nie brakowało.

Obrazek
Borowa i Sucha widziane z Jałowca


Marzec 2023

Ponieważ sytuacja rodzinna w marcu zaczynała się z lekka poprawiać, mogłem znów nieco więcej czasu poświęcić na wizyty w górach. Musiałem jednak być na miejscu i dyspozycyjny, dlatego nie było szans na wycieczki w dalsze pasma i wędrowałem tylko po okolicznych Sudetach. Miesiąc zacząłem od wizyty w Górach Sowich – na Kalenicy, by już następnego dnia odwiedzić rejon Andrzejówki wejść na Rogowiec, Jeleniec i Gomólnik (gdzie jeszcze nie było tarasu widokowego). Tydzień później nieco większą ekipą wybraliśmy się na Wielką Sowę, a na koniec miesiąca ruszyłem w poszukiwaniu resztek zimy na Trójgarb, na który wszedłem dwukrotnie podczas jednej wycieczki.

Obrazek
Na Jeleńcu


Kwiecień 2023

Do świąt wielkanocnych nie udało mi się pojechać w góry. Po części ze względu na przygotowania do nich,, po części ze względu na sytuację rodzinną (która choć trudna, poprawiała się z dnia na dzień), a po części też na przeziębienie, którym zaraziłem się podczas świąt i trzymało mnie praktycznie przez dwa tygodnie. Na szczęście jednak dałem się namówić na majówkę nad Gardą, którą mieliśmy zacząć jeszcze w kwietniu, ale zanim ruszyliśmy do Włoch, w drugiej połowie kwietnia odkurzyłem rower bo na nizinach śniegu już nie było i można było próbować coś kręcić. Najpierw pojechałem na Trójgarb, żeby zweryfikować formę na tamtejszym hardym podjeździe. Potem chciałem jeszcze przymierzyć się do nowej trasy ze Strefy MTB Sudety (niebieska Świdnica), ale ze względu na rajd samochodowy, wiele dróg w rejonie było pozamykanych i przemieszczanie się rowerem było praktycznie niemożliwe, dlatego pokręciłem tylko po lokalnych leśnych ścieżkach w rejonie Zagórza i Modliszowa.

Obrazek
Pierwszy rower w tym roku. Na zjeździe z Trójgarbu.

Na koniec kwietnia zaś wylądowaliśmy w Toscolano Maderno – niewielkiej miejscowości na południowo-zachodnim wybrzeżu Jeziora Garda i jeszcze ostatniego dnia tego miesiąca weszliśmy prostą ferratą na Monte Castello (759m).


Maj 2023

Majówka to oczywiście pobyt nad Gardą. W trakcie wyjazdu udało nam się zrobić fajną pętelkę MTB wjeżdżając na przełęcz Passo di Stino (1184m), gdzie wjechaliśmy z wielkim trudem i nadziejami na wypicie piwa w schronisku na górze, a tymczasem okazało się ono zamknięte. Jeden dzień spędziliśmy też na ferratach nad Jeziorem Idro, choć w sumie przeszliśmy tylko jedną: Freggio & Ginestre. Na koniec wyjazdu zafundowaliśmy sobie jeszcze prawdziwą wyrypę, czyli wejście na Monte Pizzocolo (1581m) – 1500m przewyższenia na 8 kilometrach ;) Relację z majówki nad Gardą można znależć tutaj: http://marek.skowronscy.com/garda-2023/

Obrazek
Jezioro Idro

Po powrocie z majówki zamieniłem już zupełnie kijki trekkingowe na pedały w rowerze ;) Najpierw w końcu przejechałem tę nową trasę MTB w Strefie MTB Sudety (31km, 730m przewyższeń –fajna na wczesną wiosnę, gdy wyżej w Sudetach jeszcze leży śnieg albo zalega pośniegowe błoto). Dwa dni później wybrałem sie jeszcze na trasę Czerwoną Walim. Tydzień później zafundowałem sobie solidną wyrypę, łącząc Czerwoną Głuszycę z Czarną Mieroszów (52km, prawie 1400m przewyższeń), a miesiąc zakończyłem na połączonych trasach Niebieskiej i Czarnej Głuszycy (29km, prawie 1000m przewyższeń).


Czerwiec 2023

W czerwcu kontynuowałem katowanie się na trasach Strefy MTB Sudety. Zacząłem od Czarnej Bielawy (44km, 1400m przewyższeń), by w Boże Ciało przejechać Zieloną Głuszycę, której ukończenie traktuję jako swój największy sportowy sukces w tym roku (74km, 2300m przewyższeń). Na podjeździe pod Wielką Sowę miałem kryzys, ale jakoś tak się dokulałem, a po zjeździe do schroniska, zjedzeniu schabowego i wypiciu piwa wstąpiły we mnie nowe siły i jakoś udało się ukończyć całą trasę. Na pewno sam nie dałbym rady, ale trzyosobowy zespół w jakim tę trasę pokonywaliśmy wzajemnie się wspierał i motywował.

Obrazek
Na platformie widokowej na Jałowcu podczas przejazdu zielonej Głuszycy MTB

W niedzielę po Bożym Ciele wybrałem się jeszcze rowerem na Borową w Górach Wałbrzyskich i wjechałem też przy okazji na Dłużynę oraz ordynarnie wepchałem rower na Górę Zamkową kto był, ten wie dlaczego wypych to jedyna tam opcja ;) Na koniec miesiąca zaś udałem się jeszcze w takim samym składzie, w jakim robiliśmy Zieloną Głuszycę w Rudawy Janowickie, gdzie głównym celem był podjazd na Wołek. Niby nic wielkiego bo to raptem 877m npm, ale nachylenie przekraczające 15% na prawie kilometrze sprawia, że podjechanie tam w ciągu też uważam za swój wielki sukces :D

Obrazek
Na Wołku


Lipiec 2023

Lipiec był chyba najbardziej owocnym miesiącem w tym roku. Po części dlatego, że pogoda była całkiem niezła, a do tego dzień jest wtedy długi więc udawało mi się wybierać na krótkie przejażdżki również popołudniami. Zacząłem od trzeciego dużego osiągnięcia w tym miesiącu, czyli wycieczki rowerowej na Skalny Stół (1284m) w Karkonoszach. Końcóweczkę trzeba było tam wpychać rower, ale poza tym większą część trasy dzielnie przejechałem. Wyszło 44 km i prawie 1600m przewyższeń.

Obrazek
Skalny Stół. W tle Śnieżka.

Następnie przez dwa dni z rzędu dojeżdżałem wieczorem do znajomych, którzy realizowali przejście Drabiny Wałbrzyskiej. Ponieważ najpierw nocowali w wiacie pod Trójgarbem, a następnego dnia w Andrzejówce, więc w oba te miejsca wybrałem na się na rowerze dzień po dniu (w Andrzejówce zmokłem i ubłociłem rower tak, że nie szło go później domyć). Następnie wybrałem się na krótką wycieczkę na Klasztorzysko (631m) ze Złotego Lasu, a potem na Ślężę i Radunię (578m), z której bardzo stromy zjazd (gdzie w zasadzie musiałem sprowadzać rower) mocno mnie zaskoczył.

Potem wybrałem się na weekend do Świeradowa, gdzie jednego dnia wjechaliśmy z kumplem na Stóg Izerski (1107m), a drugiego dnia spotkałem innego znajomego ode mnie z wioski na świeradowskich singletrackach i zrobiliśmy tam dwie trasy (Zajęcznik & Świeradowiec).
Przed końcem miesiąca jeszcze udało mi się zrobić dwie krótkie popołudniowe trasy. Najpierw Chełmiec a potem Ptasia Kopa (590m) i Wzgórze Gedymina (532m), gdzie oddali do użytku nową wieżę, unikatową w skali kraju, ponieważ na platformę widokową na jej szczycie można wjechać wózkiem inwalidzkim (lub rowerem ;) .

Ostatniego dnia miesiąca wybraliśmy się jeszcze na niebieską Srebrną Górę ze Strefy MTB Sudety, ale dostałem tam srogi wp***** a ponadto rozsypał mi się tam zupełnie support co oznaczało konieczność szybkiej naprawy roweru jeszcze przed zbliżającym się corocznym sierpniowym urlopem w Alpach Salzburskich.


Sierpień 2023

Zanim jednak wybraliśmy się do Austrii ruszyliśmy jeszcze z dwójką znajomych na jedną rowerową wycieczkę przez Tartaczną niedaleko Świebodzic (oficjalnie znaną pod nazwą Sosnówka – 402m), gdzie podjazd też potrafi oddzielić chłopców od mężczyzn. Ponieważ jednak miałem uszkodzony support i rozciągnięty łańcuch, więc nie udało mi się tam wjechać. Potem pojechaliśmy jeszcze na Chełmiec gdzie mimo rozkletanego roweru udało mi się wjechać.
Po naprawie roweru przetestowałem go na Tartacznej, gdzie tym razem już udało mi się wjechać (i zrobiłem tam siódmy wynik overall na stravie ;) ), wjeżdżając jeszcze na Stary Książ i kilka dni później już ruszyliśmy do Austrii, gdzie plany mieliśmy ambitne.

Jeszcze w dzień przyjazdu przeszliśmy ferratę Drachenwand nad jeziorem Mondsee. Następnego dnia wjechaliśmy na przełęcz Oberwiesalm (1348m) niedaleko jeziora Fuschl. Podczas podjazdu schodzący stamtąd turyści gorąco nas dopingowali, gdy zobaczyli, że podjeżdżamy na analogowych rowerach, a nie na elektrykach ;) a podjazd był srogi, przekraczający w najtrudniejszych momentach 20%. Następnego dnia przeszliśmy Superferratę na Dachsteinie, gdzie poszło nam zupełnie sprawnie (1h05m na Annie i 2h20m na Johannie). Na sam wierzchołek niestety nie udało nam się wejść, ponieważ nadciągnęly paskudne chmury, z których potem była naprawdę groźna burza, więc decyzja o odwrocie była jak najbardziej słuszna. Nazajutrz odpoczywaliśmy po Dachsteinie, ale nie oznaczało to kiszenia się w apartamencie. Wjechaliśmy wyciągiem na Grosseck (2072m), skąd poszliśmy na krótki spacer na Kleiner Lanschutz (2355m) i jeszcze na Speiereck (2411m). Następnego dnia poszliśmy na Mosermandl (2680m) – jeden z wyższych szczytów w okolicy, a na odchodne objechaliśmy jeszcze rowerami efektownie położone jezioro Millstattsee. Relację z tego wyjazdu można znaleźć tutaj: http://marek.skowronscy.com/alpy-salzburskie-2023/

Obrazek
Jezioro Mondsee widziane z ferraty Drachenwand

Obrazek
Pod Dachsteinem

Obrazek
Mosermandl

Po powrocie zrobiłem sobie jeszcze w sierpniu dwie krótkie rowerowe wycieczki. Najpierw pojeździliśmy po Książańskim Parku Krajobrazowym, a na koniec miesiąca wybrałem sie jeszcze na Rozdroże pod Kanciarskim Bukiem niedaleko Zagórza, skąd potem przez Lipę Siedmiu braci i Ostrogórę (465m) zjechałem do Lubachowa i dalej do Bystrzycy Górnej.


Wrzesień 2023

Po raz pierwszy od wielu lat we wrześniu tego roku nie pojechałem w Tatry. Głównie za sprawą tego, że kupiłem bilety na październik do Czarnogóry, więc trzeba było trochę odpocząć i zarobić trochę pieniedzy przed kolejnym wyjazdem. Kontynuowałem jednak wycieczki rowerowe. Najpierw połączyłem dwie trasy ze strefy MTB Sudety – żołtą Głuszycę i pomarańczową Bielawę, co dało w sumie prawie 50km i ponad 1400m przewyższeń. Kilka dni później wybraliśmy się z Alkocyklistami na Trójgarb by tydzień później przejechać tzw. Rowerową Obwodnicę Marciszowa, podczas której odwiedza się m. in. Kolorowe Jeziorka w Rudawach Janowickich. Na koniec zafundowaliśmy sobie jeszcze bonus w postaci podjazdu na Krąglak (692m) w Górach Kaczawskich. Ostatecznie cała tura zamknęla się w 50km i prawie 1000m przewyższeń. Wtedy też zaliczyłem pierwszą poważniejszą wywrotkę na rowerze, po której do tej pory bolą mnie dwa palce u rąk ;)

Obrazek
Na zjeździe z Krąglaka

Tydzień później pojechaliśmy zmierzyć się z legendarnym podjazdem na Przełęcz Karkonoską (1197m), gdzie jest do przejechania ponad 600m przewyższeń na niespełna 6 kilometrach. Niestety zabrakło mi pary w nogach, ale mam nadzieję, że w przyszłym sezonie pójdzie lepiej  Na koniec miesiąca pojechałem jeszcze trochę pokręcić się po Górach Bardzkich. Przejechałem kawałek Pętli Wilczej i trochę pozwiedzałem okolicę, kończąc turę na 48 kilometrach i prawie 1200m przewyższeń.

Obrazek
Przy schronisku Odrodzenie na Przełęczy Karkonoskiej


Październik 2023

Zanim ruszyliśmy do Czarnogóry, w pierwszą niedzielę miesiąca pojechaliśmy na Pętlę Podgórzyńską, do której dołożyliśmy jeszcze rowerowe zwiedzanie Karpacza. Ostatecznie wycieczka zamknęła się w 40 kilometrach i prawie 1300m przewyższeń.

A już następnego dnia lecieliśmy do Czarnogóry. Bazę mieliśmy w miejscowości Plav i chcieliśmy przespacerować się po czarnogórskiej części Gór Przeklętych. Pierwszego dnia weszliśmy na Złą (2534m) i Dobrą Kolatę (2525m). Następnego dnia weszliśmy na Veliki Trojan (2190m) by nazajutrz na rowerach dojechać do jeziora Visitorsko (to akurat nie Prokletije, a masyw Visitor). Wjechaliśmy rowerami na wysokość 1865m, a cała wycieczka zamknęla się w 39 km i niespełna 1200m przewyższeń. Następnego dnia czymś jakby pseudoferratą weszliśmy na Ocnjak (2185m), gdzie jak na złość trafiliśmy na jedyny dzień podczas pobytu w Czarnogórze, gdy widoczność była mocno ograniczona, a szczytowe partie ginęly w chmurach. Kolejny dzień to z kolei wizyta na Valusnicy (1879m), a ostatni dzień spędziliśmy na Grani Karanfili (2119m). Relację z tego wyjazdu można znależć tutaj: http://marek.skowronscy.com/czarnogora-2023/

Obrazek
Grań Karanfili widziana z drogi na Valusnicę

Obrazek
Ocnjak

Po powrocie do Polski w październiku udało się tylko raz jeszcze wybrać na rower. Tym razem z Alkocyklistami na Książ i Stary Książ - szybka wycieczka w sobotni poranek.


Listopad 2023

Teoretycznie listopad to miesiąc, gdy pogoda nie zachęca już do wsiadania na dwa kółka, ale początek miesiąca był jeszcze pogodowo dość łaskawy. Dlatego we Wszystkich Świętych pojechałem na Bystrzyckie Singletracki, a cztery dni później pojechałem jeszcze na Krzyżową Górę (342m) – najwyższy szczyt Wzgórz Strzegomskich.

Obrazek
Bystrzyckie singletracki

Dwa tygodnie później wylądowałem na przedłużony weekend w Walencji, gdzie chcieliśmy złapać jeszcze trochę słońca przed jesienno-zimową chandrą. Podczas krótkiego pobytu udało nam się zrobić kilka fajnych wycieczek. Przeszliśmy m. in. ferratę Merujes, weszliśmy na Penyal de Ifach oraz podjęliśmy próbę przejścia grani w okolicach szczytu l’Ouet (528m). Relację z tego wyjazdu można znaleźć tutaj: http://marek.skowronscy.com/costa-blanca-2023/

Obrazek
Grań z widocznym w tle szczytem l'Ouet


Grudzień 2023

Ostatni miesiąc roku jakoś tak szybko zleciał, że nim się obejrzałem, a już były święta. Dopiero w ich drugi dzień udało się wybrać na krótki spacer w Górach Suchych. Weszliśmy na Stożek oraz na Bukowiec. W przedostatni dzień roku pogoda zamiast sprzyjać lepieniu bałwana pozwoliła nam wyjść na rower. Pojechaliśmy na Książ i Wzgórze Gedymina. Rok tymczasem zakończyliśmy krótkim spacerem na Rogowiec, Jeleniec oraz Gomólnik.

Obrazek
W poszukiwaniu grudniowego śniegu pod Książem


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz maja 16, 2024 8:32 am 
Nowy

Dołączył(a): Śr maja 31, 2023 8:26 am
Posty: 17
Lokalizacja: Poznań
Świetne podsumowanie!
Jednym zdaniem... tak trzeba żyć!

_________________
Obrazek
Sklep górski i turystyczny
https://9c.pl


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Polityka prywatności i ciasteczka
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL