Relacja z drugiej połowy lipca.
W czerwcu "wykończyłem" rodziców w Tatrach. Teraz nadszedł czas na żonę i 4 letniego synka:)
Zakwaterowaliśmy się w Kirach u pewnego przewodnika- Super dom i klimat.
-W dzień przyjazdu po męczącej 9 godzinnej podróży. Maluchowi nie brakuje sił więc odwiedzamy kościeliską scenę na Chotarzu i przylegający plac zabaw:
- Dzień drugi, atakujemy Nosal. Budzę Filipa przed 8 a on do mnie tekst "Na śćyt! Idziemy na śćyt"
Synek pobudzany czekoladą, melduje się na szczycie niemalże równo z czasem ze szlakowskazu!
My oczywiście razem z nim
-Dzień trzeci, regeneracja małych nóżek na kąpielisku przy Polanie Szymoszkowej:
- Dzień czwarty. Po burzliwych negocjacjach utargowałem samotne wyjście. Jeżeli tak to w grę wchodziła tylko dłuższa wyrypa. Rysy czy Bystra. Rzut monetą i... O 3.50 pobudka i po nocnej burzy w niepewnej pogodzie ruszam na Palenicę
Dalej na Rysy. Drogę z parkingu do Moka pokonuję w...50 minut. Dzięki panom opróżniającym Toi-toje dojeżdżam Starem do Wanty:) Na Rysach jestem zupełnie samiutki o godz. 9.30.
W tym czasie żona z synem dojeżdżają do Palenicy busem i dalej koniem do Włosienicy gdzie na nich czekam po zejściu z Rysów. Później jeszcze raz z rodzinką do Moka.
Powrót pieszo. Maluch całą drogę do Palenicy dzielnie maszeruje poza kilkusetmetrowym odcinkiem na którym wybłagał na mnie niesienie "na barana".
-Dzień piąty, Dolina Chochołowska i odbicie na malownicza Polanę Jamy. Na której dopada nas burza. Na szczęście na polanie był pasterski szałas w którym sie chronimy z trochę wystraszonym synem przed piorunami i straszną ulewą.
Zejście do Chochołowskiej po stromym szlaku zamienionym w potok, niosąc małego na plecach.
Po południu się rozpogadza więc zaliczamy jeszcze połowę Kościeliskiej
-Dzień szósty. Muzeum parowozów w Chabówce i Wesołe miasteczko w Rabce.
Pożegnalna fotka z okolic Witowa:
Wracając wykupujemy nocleg w Krakowie i zwiedzamy Rynek, Kazimierz i Wawel. Na zakończenie rejs łajbą po Wiśle
Podsumowując: Wyjazd udany pogoda w kratkę. Jednak najważniejsze, że młody "się zaraził" i po zeszłorocznym wjeździe na Gubałówkę w tym roku zrobił cos konkretniejszego. Za rok zapowiada atak na szczyt Gęsiej Szyji i Giewontu. Zobaczymy
