Gustaw napisał(a):
Jędruś napisał(a):
I jakimś cudem znosiłem nocleg w krzonach
Taki gieroj to ja nigdy nie byłem ... ale coś tam też się drobnego przydażyło ... np w Słowackim Raju zabrakło miejsc w schronisku...
Prawdziwe bohaterstwo to nocowanie w zaduchu schronisk, w przejściach, raz nawet na schodach deptany po równo przez trzeźwych i pijanych oczywiście po uprzednim upolowaniu podłogi - jakiś etos był w tym "polowaniu na podłogę", całą strategia

Zapierdzielanie na załamanie karku, żeby zdążyć przed nocą to też heroizm pierwszej wody. Cóż szczególnego jest w nocowaniu gdzie popadnie ? Jedyne co może się zdążyć to jakaś nagła zlewa na maxa. Raz mi się zdarzyło, na szczęście tuż pod "5". Wszystko fruwało, normalna masakra.
Na Klasztorisku to jakiegoś nosa mieliśmy. Kobita w recepcji coś kręciła, że wszystkie domki zajęte, jacyś z Poznania mieli przyjechać, tak przynajmniej mówiła, ale odpuściła w końcu. I dobrze. Duch tego świętego miejsca chyba na nas wszystkich wtedy zstąpił
Z perspektywy lat widzę tak to widzę
