Forum portalu turystyka-gorska.pl

Wszystko o górach
relacje na mapie
Regulamin forum


Teraz jest Pn lut 24, 2020 2:41 am

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 68 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 8:35 am 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): Cz sie 06, 2009 5:37 am
Posty: 795
Lokalizacja: Kraków
Ta Góra, i ta droga, wyssała z nas wszystko. Nie pamiętam, kiedy po raz ostatni byłam tak zmęczona i pozbawiona dokumentnie całej energii. Nigdy wcześniej nie widziałam Jacka w takim stanie, jak podczas tego zejścia. Wcześniej też nie zdarzyło mi się słyszeć własnego krzyku w górach. To było doświadczenie górskie przez duże D.

Czytam opis drogi z WHP: Trudności zimowe odpowiadają alpejskiemu stopniowi AD. „Będzie ciekawie” – pomyślałam. O ile Jck i Brade narobili się w Alpach dróg o podobnych lub niewiele mniejszych trudnościach, o tyle my z Igim nigdy nawet nie powąchaliśmy tzw. Assez Difficile. Nasz max. to PD+, a i tak leciwe, bo mało. Jednak nasłuchaliśmy się tyle o tej drodze, że w połączeniu z ciągłymi zachętami w stylu „dacie radę”, z marzenia zmieniła się ona w nasz górski cel.

Piątek od rana to był jakiś mentalny koszmar, czas ciągnął się nieubłaganie. Miałam wrażenie, że siedziałam tego dnia w pracy dłużej, niż przez cały poprzedni tydzień razem wzięty. Wreszcie nastąpiła godzina zero – jedziemy!

Z Tatrzańskiej Polanki ruszamy o 2.00. Nie ma pełni, ale i tak jest jasno, jak w dzień, nie ma potrzeby używać czołówek. Pod Śląskim Domem pojawiamy się przed 4.00. Wieje i jest mało przyjemnie. Zachodnie zbocza Wielickich Granatów i Staroleśnej są całkowicie czarne, zapowiadają się nam nieciekawe warunki, jak na zimowe wspinanie. Pojawiają się obawy, czy w ogóle będziemy w stanie urobić cokolwiek, na dodatek zaś chmury znacząco obniżyły swój pułap.

Podchodzimy pod słynny „piargowy stożek”, przypominający raczej olbrzymią hałdę gruzu i złomów, i rozpoczynamy wejście Karczmarzem, najdłuższym tatrzańskim żlebem, jedynym tutaj o typowo alpejskim charakterze. Idziemy w dwa zespoły, każdy z pełnym sprzętem i liną 60 metrów. Warunki okazały się dobre, śnieg zmrożony na beton, choć nie było go zbyt wiele. Wreszcie, pojawiamy się pod trudnością techniczną numer 1: progiem, zajmującym całą szerokość żlebu i znajdującym się w ok. 1/3 jego wysokości. Zwykle, jak jest dużo śniegu, nie stanowi on większego technicznego problemu, gdyż widać tylko niewielką jego część. Jego pokonanie zajmuje wówczas średnio ½ godziny. No ale cóż. Jako, że u nas zawsze musi być inaczej, to naszym oczom ukazuje się niemalże w całości odsłonięty skalny mur. Wiemy, że powinniśmy go pokonać od lewej, tam jednak wita nas lodowa ścianka o nachyleniu ok. 70 stopni. Przystawiamy się zatem do niego od prawej strony.

Męczymy się długo, bez sztywnej asekuracji ani rusz. Końcówka po zalodzonych skałach budzi szczególne emocje, Jacek forsuje dzielnie ten odcinek i ściąga resztę do siebie. Siarczysta „motyla noga” wyrywa się z moich ust po tej próbie. To był konkret. Po ok. 90 minutach kontynuujemy wspinaczkę.

Dalej robi się fantastycznie.

Obrazek

Żleb jest na tyle długi, że jest się czym nacieszyć. O 9:45 meldujemy się na Lawiniastej Przełączce. Zdajemy sobie sprawę, że teraz dopiero rozpocznie się „zabawa”. Czytamy raz jeszcze opis z WHP i przypuszczając jedynie, gdzie może być wspomniane „wybitne żeberko” czy inne „siodełko w grani” idziemy szukać dalszej drogi.

Obrazek

Cała nasza czwórka liczyła na to, że ja wraz z Igim będziemy pamiętać tą drogę z naszej ubiegłorocznej wycieczki na Gerlach przez Wielicką Próbę. Nic bardziej mylnego. Oczywiście, droga wyglądała kompletnie inaczej. I oczywiście, wpędziłam nas w warianty z wrótkami i kominkami na czele. Nasz „spacer” zamienił się w niekończącą się historię. To był orientacyjny labirynt, serial brazylijski w odcinkach.

Wreszcie, po 4 godzinach meldujemy się na szczycie Gerlacha.

Obrazek

Widok był niesamowity. Cała Słowacja pod chmurami, efekt inwersji był powalający. Dookoła sporadycznie pojawiał się wierzchołek Kończystej, a za nami Durny z Łomnicą, na zmianę. I oczywiście widmo Brockenu. To uczucie i ten widok wart był każdego wysiłku.

Niestety, musimy szybko schodzić. Wieje niemiłosiernie, zimno jest tak przeszywające, że zaczynamy odczuwać je w każdej cząstce naszego ciała. Król Karpat nie chciał jednak łatwo się nam poddać, a przynajmniej – łatwo oddać. Miał nam jeszcze sprezentować ciekawe przeżycia na zejściu.

Zaczynamy od 120-metrowego zjazdu w dół Batyżowieckiego Żlebu, Jck zaś zostaje na górze, męcząc się z zamarzającym szpejem i decydując się na schodzenie na własnych nogach. Brade jedzie pierwszy, ja za nim. Ze zjazdem męczyłam się okrutnie. Lina była tak ciężka, mokra i miejscami zalodzona, że nie chciała w ogóle przechodzić przez przyrząd zjazdowy. A takie 120-metrów waży swoje. W połowie przepinam węzeł, jadę dalej, aż po czasie bliżej nieokreślonym pojawiam się na końcu liny. Wypinam się i schodzę na dół, gdzie Brade już czeka – tuż nad Batyżowiecką Próbą…

Po jakimś czasie pojawia się również Igi. We trójkę, czekamy na Jck. Czekamy długo. Wreszcie, pojawia się… Wyglądał strasznie. Obwieszony zewsząd szpejem, z dwiema linami na plecach, sprawiał wrażenie galernika, który zaraz padnie na twarz i wyzionie ducha. A na dół jeszcze kawał drogi… Robi się mrocznie. Dosłownie i w przenośni.

Z Próby chcemy zjechać, bez kombinowania. Niestety. Zasada „chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zwykle” miała i tym razem zastosowanie. Linowy koszmar. Preclą się, france, jedna z drugą tak, że nie możemy sobie z tym dać rady. W najgorszym odcinku, kiedy we trójkę jesteśmy przypięci do jednej klamry i czekamy na Jck, po zjeździe do nas okazuje się, że lina się zablokowała i trzeba cały odcinek przewspinać do góry… Siarczyste przekleństwa, przemieszane z nutką zrezygnowania padają z naszych ust. Wszyscy jesteśmy już tak zmęczeni, że nikt nawet ze sobą nie rozmawia. „Ja pójdę” – rzuca cicho Jck. Widzieliśmy wszyscy, w jakim jest stanie. Jacek jednak wykazał się niezłomnością, odwagą i żelazną psychiką. Zostaliśmy tak zawieszeni, na 1m², w ciemności, dygoczący z zimna, kiedy Jck podejmował swoją Próbę w celu odblokowania liny.

Nie pamiętam, jak długo go nie było. Wiem, że chłopaki w międzyczasie po obu moich stronach walczyli z linami, które przypominały kłębowisko żmij. Ja zaś zaczęłam odpływać. Było mi tak koszmarnie zimno, a bezruch potęgował tylko to uczucie. Mięśnie, broniąc się przed hipotermią dygotały bezwolnie na całym ciele. Zamknęłam oczy i zaczęłam wyobrażać sobie, że jest mi ciepło. Wreszcie mocno podniesione głosy Radka i Igora mnie budziły: „Mulik, otwieraj oczy! Masz być przytomna, rozumiesz?! To najtrudniejszy moment! Ma Ci być zimno, masz być motyla noga, obudź się!” To było jak kubeł gorącej wody, który wyrwał mnie z otępienia.

Wkrótce potem pojawia się Jacek. Słyszę go nad naszymi głowami, z niewyraźnym: „Tutaj zjadę. Nie chcę schodzić tą Próbą do końca…”.Słowa te były tak ledwo słyszalne, pozbawione jakiejkolwiek siły i mocy, że sprawiały wrażenie jakby rozbrzmiewały tylko w mojej głowie. Wreszcie, zjeżdża do nas.

Po tym, czekał nas ostatni zjazd. Radek rozpoczyna, po pewnym czasie daje się słyszeć z dołu „Tu jest przewieszka”. Myślę sobie: „Jasna cholera, jeszcze przewieszka? Gdzie? Tutaj?! Nie pamiętam takowej, jak schodziliśmy tędy latem.”. Okazuje się jednak, że zamiast na lewo, jak biegnie droga, zjechaliśmy na prawo. Pojawiły się małe wrótka, z których zjazd wprost do małej jaskini widzi się niemalże – cytując Igiego – „jak zjazd do Tartaru”. Na szczęście, to koniec. Chowamy liny i dalej, na dno doliny postanawiamy już dotrzeć na własnych nogach.

Jak się okazuje, trzeba być czujnym do końca. W międzyczasie ujeżdża mi noga i wsiadam do Batyżowieckiego Expressu, szybko znajdując się na dnie Batyżowieckiej Doliny, w towarzystwie różnych wydawanych z siebie mimowolnie dźwięków. Na szczęście, skończyło się na paru guzach.

Zejście do Tatrzańskiej Polanki zajęło nam jeszcze ponad 3 godziny. Na parkingu meldujemy się przed 23.00… Po przeszło 20 godzinach akcji górskiej.

To pierwsze tak alpejskie doświadczenie w Tatrach. Na długo zapadnie w mej pamięci.

Galeria zdjęć, klasycznie, tutaj: http://summiter.pl/?p=2310

_________________
http://summiter.pl --> blog
http://photo.summiter.pl --> galeria


"We're all a little mad!" - Cheshire Cat.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 8:54 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 07, 2006 8:19 pm
Posty: 16390
Hahahaha, zjazd do Tatratru ;)

No niestety lawinowa przełączka to jeszcze nie koniec, oj nie!

Batyżowiecką Próbę można ominąć i nawet powiedziałby, że trzeba, bo po co się męczyć? Na prawo jest łągodne zejście. My tylko musieliśmy przeskakiwać szczelinę...

A prożek mieliście dość fascynujący!


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 8:57 am 
Stracony

Dołączył(a): Śr cze 20, 2007 6:52 am
Posty: 3030
Lokalizacja: Sosnowiec
Świetne... straszne - ale świetne.

Przebijają emocje - nie da się ukryć.

ps. ile tego niekontrolowanego zjazdu było?

_________________
- Ej, Panie Derechtórze! Mom takom, wicie, mature do godania... telobyk godoł, ino, wicie... nie wim, o cyim!


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 9:04 am 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lip 20, 2009 2:03 pm
Posty: 813
Lokalizacja: Łorsoł City
Gratulacje zarówno wejścia jak i powrótu w całości (oprócz paru siniaków)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 9:07 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr sie 03, 2005 1:09 pm
Posty: 22094
Mooliczek napisał(a):
Na szczęście, skończyło się na paru guzach.


Siwizny nie zauważyłaś ?

keff79 napisał(a):
Przebijają emocje - nie da się ukryć.


Zwłaszcza w slowach o "odpływaniu". Oj, robi to wrażenie.

_________________
"Stary jestem, mam sklerozę, czas umierać" 09.IX.2006 - rozstaj dróg w Dolince za Mnichem

"Stałem się nowym użytkownikiem ale ten nowy też musi posta napisać"


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 9:17 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 9486
Lokalizacja: miasto100mostów
Relacja mniodek.

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 9:18 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 07, 2006 8:19 pm
Posty: 16390
20 godzin... Boże... to przebija wszystkie akcje u nas :D


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 9:34 am 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): Cz sie 06, 2009 5:37 am
Posty: 795
Lokalizacja: Kraków
kilerus napisał(a):
Batyżowiecką Próbę można ominąć i nawet powiedziałby, że trzeba, bo po co się męczyć? Na prawo jest łągodne zejście

Widocznie nasze paczałki już nas zawodziły w ciemnościach. Szkoda, że nie zapytaliśmy starszych kolegów :lol:

Ali7 napisał(a):
Bolało, ale za to teraz musi smakować :)

Zdecydowanie. 100% satysfakcji.

Cytuj:
20 godzin... Boże... to przebija wszystkie akcje u nas :D

:mrgreen: Bo Wy to rzeźnicy jesteście, full light & fast ;) A ja się zawsze grzebię :lol:

keff79 napisał(a):
ps. ile tego niekontrolowanego zjazdu było?

Nie wiem, nie zdążyłam policzyć, szybko było. Chłopaki coś mówiły o, pi razy drzwi, 300 metrach.

_________________
http://summiter.pl --> blog
http://photo.summiter.pl --> galeria


"We're all a little mad!" - Cheshire Cat.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 9:49 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 07, 2006 8:19 pm
Posty: 16390
Najdłuższa nasza pod 18 podchodziła!


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 9:53 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr cze 20, 2007 5:51 pm
Posty: 9019
Lokalizacja: Stara Chójnica
Jak to mówią, co się odwlecze, to nie uciecze, gratuluję zarąbistej wycieczki :)

_________________
"Pośród wielu ujemnych cech lewactwa najbardziej wydatną jest głupota"
Bogusław Wolniewicz


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 9:58 am 
Kombatant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So cze 09, 2007 6:19 pm
Posty: 345
Lokalizacja: brak
Mooliczek napisał(a):
full light & fast


Zawsze ma być light i zawsze ma być fast. A wychodzi jakoś inaczej...

_________________
Zanim nastał Internet każdy wiejski głupek pozostawał w swojej wiosce...


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 10:00 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 07, 2006 8:19 pm
Posty: 16390
http://forum.turystyka-gorska.pl/viewto ... 411#376411


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 10:09 am 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lis 02, 2006 9:25 pm
Posty: 880
coz mozna powiedziec.... motyla noga ! ;)

_________________
photolife | panoramki


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 10:10 am 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lut 02, 2006 7:15 pm
Posty: 1270
Lokalizacja: Kraków
fajnie, takie się najdłużej pamięta :) gratulacje :)

_________________
Blog | Flickr | Facebook | Instagram | Twitter


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 10:12 am 
Stracony

Dołączył(a): Śr cze 20, 2007 6:52 am
Posty: 3030
Lokalizacja: Sosnowiec
marekm napisał(a):
fajnie, takie się najdłużej pamięta :) gratulacje :)


Plecy już nie bolą? :D

_________________
- Ej, Panie Derechtórze! Mom takom, wicie, mature do godania... telobyk godoł, ino, wicie... nie wim, o cyim!


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 10:17 am 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): Śr sty 24, 2007 7:07 am
Posty: 708
Lokalizacja: Bielsko - Biała
Długa i ciężka wyrypa. Takie chwila pamięta się na długo. Zarąbista droga.
Gratulacje :brawo:

_________________
http://kt-livetheadventure.blogspot.com/
http://picasaweb.google.com/KrzysiekTalik


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 10:18 am 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lut 02, 2006 7:15 pm
Posty: 1270
Lokalizacja: Kraków
keff79 napisał(a):
marekm napisał(a):
fajnie, takie się najdłużej pamięta :) gratulacje :)


Plecy już nie bolą? :D


śmiej się śmiej :mrgreen:

_________________
Blog | Flickr | Facebook | Instagram | Twitter


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 10:34 am 
Stracony

Dołączył(a): N wrz 14, 2008 5:52 pm
Posty: 5846
Lokalizacja: Górny Śląsk
Ech, gratulacje, nic więcej nie potrafię napisać.

B.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 10:37 am 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lip 13, 2007 6:28 pm
Posty: 2072
Lokalizacja: Warszawa
Dramatycznie, ale najważniejsze że liczebność grupy jest taka sama przed i po. Szacunek za akcję!

_________________
siciarz.net


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 10:40 am 
ban
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr cze 20, 2007 7:11 pm
Posty: 5248
Brak mi słów więc :salut:

_________________
www.grupabieszczady.pl
www.unitra.bieszczady.pl
www.lesko-ski.pl
http://bieszczadzkieforum.pl/mapy-przew ... u-f13.html


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 12:18 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): Cz sie 06, 2009 5:37 am
Posty: 795
Lokalizacja: Kraków
Strasznie może wydawało się w trakcie, ale potem groza w pamięci się zaciera i pozostaje jedno wrażenie: było zajebiście! :mrgreen: A człowiek pozbawiony instynktu samozachowawczego już szpera po necie w poszukiwaniu kolejnych dróg ;)

_________________
http://summiter.pl --> blog
http://photo.summiter.pl --> galeria


"We're all a little mad!" - Cheshire Cat.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 12:20 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn mar 05, 2007 8:49 pm
Posty: 6305
Lokalizacja: Kraków
No, no, piękna akcja górska.
Widzę, że wy też nie chodzicie w góry dla przyjemności :wink:


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 12:30 pm 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lut 18, 2009 5:05 pm
Posty: 929
Lokalizacja: Katowice
Rohu napisał(a):
Widzę, że wy też nie chodzicie w góry dla przyjemności

Jak to nie? Skąd wiesz, że nie zaliczam się do tych co lubią jak mu nogi śmierdzą? :wink: Po sobocie byłbym wniebowzięty :D

_________________
Życie nie zaczyna się powyżej 5000 mnpm. Powyżej 6000 mnpm tym bardziej...


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 12:36 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lip 23, 2008 8:51 am
Posty: 3859
Lokalizacja: Bathgate/Wawa
Świetnie napisane, widać że prosto z serca, bez jakichś szpanerskich cudów - wianków :brawo:
Foty gites, dobrze że tak ich dużo (na summiterze znaczy), dały mi jakieś wyobrażenie (pewnie i tak niewielkie, ale...).
Gratuluję :salut:

_________________
[https://wordpress.com/view/3000stop.home.blog]239, zostało 43[/url]


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 12:40 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lip 13, 2007 6:28 pm
Posty: 2072
Lokalizacja: Warszawa
Ja tak z ciekawości spytam jeszcze, co jest zaznaczone na tym zdjęciu?

http://summiter.pl/wp-content/gallery/g ... _topo0.jpg

_________________
siciarz.net


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 12:44 pm 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lut 18, 2009 5:05 pm
Posty: 929
Lokalizacja: Katowice
antyqjon napisał(a):
Ja tak z ciekawości spytam jeszcze, co jest zaznaczone na tym zdjęciu?

Droga naszego trawersu. Sam jestem ciekaw, jak bardzo żeśmy popieprzyli w odniesieniu normala.

_________________
Życie nie zaczyna się powyżej 5000 mnpm. Powyżej 6000 mnpm tym bardziej...


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 12:46 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn mar 05, 2007 8:49 pm
Posty: 6305
Lokalizacja: Kraków
jck napisał(a):
Jak to nie? Skąd wiesz, że nie zaliczam się do tych co lubią jak mu nogi śmierdzą?

A ja z kolei wolę mistykę ;)*

*Chociaż też czasami śmierdzi


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 12:54 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr cze 20, 2007 5:51 pm
Posty: 9019
Lokalizacja: Stara Chójnica
jck napisał(a):
Sam jestem ciekaw, jak bardzo żeśmy popieprzyli w odniesieniu normala.

Tam jest tyle możliwości że chyba żadnego nie można nazwać "normalnym". Tak serio, to najszybsza droga, to zejście do Batyżowieckiego Żlebu, jak tylko się da i nim w górę, wyście szli dość wysoko, znaczy bardziej honornie, więc jeszcze raz graty.

_________________
"Pośród wielu ujemnych cech lewactwa najbardziej wydatną jest głupota"
Bogusław Wolniewicz


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 12:56 pm 
Kombatant

Dołączył(a): Pt maja 30, 2008 8:52 pm
Posty: 360
Lokalizacja: Z kątowni.
antyqjon napisał(a):
Ja tak z ciekawości spytam jeszcze, co jest zaznaczone na tym zdjęciu?

To jest anty topo :)

jck napisał(a):
Droga naszego trawersu. Sam jestem ciekaw, jak bardzo żeśmy popieprzyli w odniesieniu normala.

A pomyśleć że mam w domu prosty GPS, zupełnie o nim zapomniałem :shock:

_________________
http://summiter.pl


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt gru 08, 2009 2:09 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): Cz sie 06, 2009 5:37 am
Posty: 795
Lokalizacja: Kraków
golanmac napisał(a):
Tak serio, to najszybsza droga, to zejście do Batyżowieckiego Żlebu, jak tylko się da i nim w górę, wyście szli dość wysoko

Bo popierdzieliłam "siodełka", było ich tam pierdyliard. Aczkolwiek widać, że ktoś szedł podobnie. Śladów oczywiście nie było absolutnie żadnych, co praktycznie utrudniło orientację, ale przy drugim zjeździe śnieżnym kominkiem zlokalizowaliśmy powyżej taśmę, którą bezwzględnie wykorzystaliśmy.

Acha, i jak ktoś znajdzie nad progiem w Karczmarzu wbitego po lewej haka, to Jacek z Radkiem będą wdzięczni za zwrot :D Jakoś nam się o nim zapomniało :oops:

_________________
http://summiter.pl --> blog
http://photo.summiter.pl --> galeria


"We're all a little mad!" - Cheshire Cat.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 68 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
POWERED_BY
Polityka prywatności i ciasteczka
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL