Bardzo lubię ukwiecone, nie koszone, czerwcowe górskie łąki.
Takie łąki śnią mi się po nocach przez całą długą zimę, więc teraz trzeba się nimi nasycić, aby było co wspominać.
Aby się nasycić nie tylko łąkami pojechałam z trójką swoich koleżanek w rejon Górnego Poważa.
Zaczynamy od
zamku Lednica - w bocznej dolince Białych Karpat, niedaleko od Puchowa.
Dojazd do Żyliny a dalej D1 do węzła Beluša, potem jeszcze ok 20 km do Lednicy - ok. 10 km od granicy czeskiej.
Jest to dawny gród strzegący północnych granic Węgier, miał szczególne znaczenie w czasach husyckich.
A sam zamek na górującej nad wsią skale prezentuje się niezbyt okazale:
Ale wewnątrz jest dość ciekawy.
Na tym zamku już kiedyś byłam, więc wiem jakie tam są atrakcje.
Najważniejsza z nich - to wejście po schodach na szczyt skały na której była kiedyś wysunięta zamkowa strażnica. Wejście wykutymi w skale schodami jest dość emocjonujące i kojarzy mi się z "Władcą Pierścieni".
Schody wykute są na krawędzi skalnej "płetwy", która na obie strony spada ponad 30-metrowymi ścianami
Po zwiedzeniu zamku - jeszcze rzut oka wstecz, na skały jak w herbie Słowacji - Tatra, Matra i Fatra:
Zamek - po prawej schowany za słupem
Kolejny punkt programu to następny zamek -
hrad Vršatec, również tuż obok granicy z Czechami, w Białych Karpatach. Położony jest znacznie wyżej - jeden z najwyżej położonych zamków na Słowacji.
Niestety jeszcze bardziej zrujnowany niż poprzedni.
Ruiny zamku są ukryte wśród skałek na pierwszym planie, w tle dolina Wagu, z rzeką, kanałem, autostradą, linią kolejową do Bratysławy itd.
A tymczasem na górce o nazwie Chmeľová (925,4 m n.p.m.) - drugi co do wysokości szczyt Białych Karpat a jednocześnie najwyższe wniesienie Pienińskiego Pasa Skałkowego poza Pieninami podziwiamy piękne łąki i rosnące na nich kwiaty:
W lesie na stokach Chmeľovej też jest pełno kwiatów.
I widok na skałę Červený Kameň położoną w sąsiedniej dolinie.
A wieczorem obowiązkowe piwo i widok spod knajpy do góry wprost na skały Vršatské bradlá.
Tak te skały prezentowały się kolejnego dnia rano, na drodze w dolinę:
Widać zabudowania miejscowości, Vršatské Podhradie gdzie mieszkałyśmy.
W niedzielę wycieczka na
Vápeč - prześliczna góra, podobna trochę do Wielkiego Rozsudźca w miniaturze, ma zaledwie 955,5 m n.p.m. ale z osady Horná Poruba podchodzi się ok 600 m deniwelacji.
Znowu dookoła rozciągają się piękne łąki
I podchodzimy w końcu na szczyt.
Na szczycie.
Strážov - najwyższe wzniesienie Gór Strazowskich:
Na chwilę przysiadł motyl - paź żeglarz:
I znów pod szczytem pełno kwiatów:
I piękne widoczki w zejściu inna trasą.
Na koniec jeszcze, już tylko samochodem Manińska Cieśniawa [Manínska tiesňava]. Na dłuższe zwiedzanie nie było już czasu, więc tylko krótki spacer.
Jest to jedno z ciekawszych miejsc udostępnionych do wspinaczki skałkowej na Słowacji.
No i na koniec piwo z takim widokiem.

.
Wędrowałyśmy we czwórkę z moimi koleżankami co trochę wzbudzało sensacji ("štyri baby !!!"), ale było przyjmowane z sympatią.
W planie (zapewne średnio raz w miesiącu) kolejne wypady na Słowację.
Więcej zdjęć tutaj:
http://picasaweb.google.pl/Torojaga/Gor ... rwiec2010#
B.