Forum portalu turystyka-gorska.pl

Wszystko o górach
portal górski
Regulamin forum


Teraz jest Wt sty 19, 2021 9:59 pm

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: Śr lut 19, 2020 12:38 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr sie 31, 2005 7:05 am
Posty: 1541
Lokalizacja: Brzozówka k. Krakowa
Czy ktoś normalny wstaje w sobotę o 4 rano jak nie musi ??? Jak się okazało 4-ta to i tak za późno i Mariusza a potem Elę zgarnuję z 15-to minutowym poślizgiem. U Pawła przepakowujemy się do busa i kilkanaście minut po 5-tej jesteśmy już na A4. Po drodze jeszcze Ania i jesteśmy w komplecie (tym busowym), bo docelowo będzie nas szóstka, a od wieczora ósemka. A skoro jedziemy busem to cel nie może być inny jak Bus-ov :). Podróż mija spokojnie, w trzeźwości i tak obserwując po drodze wschód słońca docieramy do przejścia granicznego w Muszynce. W Gaboltovie spotykamy się z Pawłem. Zostawia tu swój samochód i w szóstkę busem udajemy się do Cegiełki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wiele czytałem o romskich koloniach w tym rejonie. Nie było to wyssane z palca. W przeciągu kilku minut zostajemy osaczeni przez grupkę około dwudziestu Cyganiątek. Klimaty trochę jak w klasycznym horrorze Romero „Noc żywych trupów”. Oplatają nas zwartym kordonem.

Obrazek

Trzeba coś poświęcić z plecaka, ale co ? Wyciągam banana. Zniknął w okamgnieniu. Nie sądziłem, że można go podzielić na taką liczbę małych kawałeczków. Ale to oznacza, że jest jednak jakiś porządek w tej na pozór zupełnie bezładnej społeczności. Wypijamy po dwa na odwagę i ruszamy do góry. Dwa Cyganiątka twardo idą z nami, domagając się kolejnych gratyfikacji. Jedyna szansa to przyspieszyć. Tak robimy i w końcu natręci nie wytrzymują tempa.

Obrazek

Rozpoczynamy ostrzejsze podejście. Podobno od strony Cegiełki jest ono strome, ale tylko podobno. A może to pigwówka dodała nam skrzydeł ? Szlak jest dość osobliwie oznakowany – mianowicie pomarańczowe strzałki na drzewach z napisem Busov.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I tą całkiem przyjemną ścieżką w niespełna 1:30 h wchodzimy na najwyższy szczyt Beskidu Niskiego, mierzący 1 002 m n.p.m. Tutaj piweczko, jedzonko, foteczki, śmiechy chichy itd.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdzieś po 40-tu minutach spędzonych na szczycie rozpoczynamy zejście – tym razem w stronę Gaboltova. Po drodze kapitalny widok na Tatry, o kolorkach już nie wspominając. Prawdziwa uczta dla oka.

Obrazek

Obrazek

Wychodzimy z lasu na rozległą polanę. Ci co mogą kontynuują degustacje pigwówki. Pewna osa też miała na to sporą ochotę, czym przyczyniła się do pewnego uszczuplenia naszych zapasów.

Obrazek

Jeszcze kawałek drogi i jesteśmy w Gaboltovie, ale wcześniej udało się zebrać trochę dorodnych maślaków i nacieszyć oko jesiennymi barwami...

Obrazek

Obrazek

Pawły ponownie ruszyli do Cegiełki po busa. Mieliśmy drobne obawy, ale był dobrze pilnowany :). Oczywiście nie obeszło się bez kolejnych datków. I tak niewiele po 12-tej mieliśmy zrobiony Busov i byliśmy gotowi do wyjazdu do miejscowości Remetske Hamre w górach Vyhorlat, gdzie miałem nadzieję znaleźć noclegi dla naszej ekipy. Do przejechania ponad 150 km, więc zważywszy na słowackie ograniczenia ponad 3 godziny jazdy. Koło 16-tej jesteśmy na miejscu. Baza noclegowa jest tu praktycznie żadna, ale pijaczek, który pod barem zamierzał się laską na swoją lubą doradził nam, że jedyna szansa to pensjonat koło kościoła. Ruszamy tam. Początkowo twierdzą, że nie ma takiej opcji, ale kiedy już zrezygnowani wychodziliśmy na zewnątrz następuje przełom. Dziewczyna twierdzi, że jednak nas zakwaterują za 10 euro od osoby, tylko musimy poczekać do 18-tej. Nic prostszego, gdzie tu jest bar ? Zwykle niedaleko od kościoła. Znajdujemy go bez trudu. Lane piwo kosztuje tu 80 eurocentów ;). Mamy sobotę, piękną pogodę, zacne towarzystwo, jesteśmy w dzikich, prawie nie uczęszczanych górach, mamy piwo po 80 eurocentów, załatwione noclegi… Czego chcieć więcej ???

Obrazek

Wkrótce odnajdują nas w barze Krysia za Staszkiem. Teraz już naprawdę jesteśmy w komplecie. Kwatera okazuje się w stylu późnego Gierka, ale niezaprzeczalnie ma to swój urok. Dodatkowo w naszym pensjonacie na dole również jest bar. No bajka po prostu :). Jedynym problemem w miejscowości Remetske Hamre był fakt, że nie było opcji by zjeść coś ciepłego (poza frytkami). Bar oczywiście był, ale jak gość miał jakąś imprezę zamkniętą to już nie ogarniał bonusowych klientów. Ale każdy wziął ze sobą jakieś zapasy z Polski, więc śmierć głodowa nam nie groziła. Wieczorem sięgnęliśmy do naszych płynnych zapasów, a impreza zakończyła się w barze na dole, gdzie mocno integrowaliśmy się z miejscową ludnością. Strasznie mili i życzliwi ludzie są w tym rejonie Słowacji. I choć w niedzielę głowa bolała to warto było…

Dzień 2

Vyhorlat - mało kto – nawet z zaprawionych górołazów zna to pasmo. Położone jest we wschodniej Słowacji, poniżej Bukowskich Wierchów (ichniejszych Bieszczadów), nieopodal granicy z Ukrainą, o czym przekonał się Staszek, któremu przestawiła się godzina w telefonie – w związku ze znikomą odległością do naszych wschodnich sąsiadów :). Generalnie ja odkąd zobaczyłem kilka lat temu w necie zdjęcie Snińskiego Kamienia i nomen omen tamtejszego Morskiego Oka, wiedziałem, że wcześniej czy później tam dotrę. Czekałem tylko na odpowiedni moment…
Niedzielę zaczynamy stosunkowo leniwie. Wiadomo – syndrom dnia minionego. Rotacyjnie jemy śniadanie w kuchni i przed dziewiątą nasza ósemka jest już na drodze wiodącej przez środek miejscowości Remetske Hamre. Plan mamy całkiem ambitny czyli zdobycie najwyższego szczytu w paśmie Vyhorlatu o tej samej nazwie. Trasa liczona na jakieś 24 km i 1200 m przewyższenia. Początek łagodny – to i dobrze. Nie odzywamy się za dużo do siebie, bo szelest liści pod nogami skutecznie zagłusza nasze głosy. Po kilku kilometrach i pierwszych potach Mariusz sięga do plecaka po naszą ulubioną wiśnię Soplicy. Wypijamy po dwa na spokojność, lepsze trawienie i poprawę i tak dobrego humoru. A że znamy umiar resztę zabieramy na szczyt.

Obrazek

Wcześniej czy później musiało się jednak zacząć ostrzejsze podejście no i doczekaliśmy się. Metabolizm na dobre się rozkręcał. Później znowu łagodniej i tak docieramy na Polanę pod Vyhorlatem.

Obrazek

Tu wszystkich ogarnęło błogie lenistwo (najmniejsze Krysię ze Staszkiem). Sam uległem pokusie wyłożenia się w słoneczku. Na polanie jest wiata i miejsce na ognisko. Nie tylko miejsce - było i samo ognisko, które kolejni Słowacy wykorzystywali do pieczenia kiełbaski. Kiedyś szczyt był turystycznie niedostępny, bo góry Vyhorlat stanowiły obszar poligonu wojskowego. Obecnie jednak została tu wytyczona ścieżka edukacyjna (biało – czerwone kwadratowe znaki).
No cóż do tej pory szlak do super malowniczych nie należał, więc byliśmy trochę rozczarowani. Cała nadzieja była w tym ostatnim półgodzinnym odcinku wiodącym na szczyt. Pierwsi ruszają Krysia ze Staszkiem, my kilkanaście minut po nich. Początkowo nic nie zapowiada atrakcji, ale później – jak to mawiają komentatorzy Canal+ Sport - palce lizać.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przyjemny trawersik i dochodzimy do grani wyprowadzającej na najwyższą kulminację Vyhorlatu (1076 m n.p.m.). Wysokość niby żadna, ale te góry mają w sobie taką zadziorność. Na szczycie znajduje się kilkumetrowy betonowy słup – coś jak na Małej Sywuli.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Spędzamy tu kolejną godzinę ciesząc oko widokami, a gardło resztą wiśniówki. Tą samą ścieżką wracamy na Polanę pod Vyhorlatem.

Obrazek

Zgodnie z moją filozofią reszty szlaku nie powielamy, tylko robimy pętelkę. Kolejnym naszym celem jest szczyt o nazwie Lysak mierzący bagatela 821 m n.p.m.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Paradoksalnie dojście wcale jednak do łatwych nie należy – zwłaszcza orientacyjnie. Szlaki w tym rejonie Vyhorlatu są kiepsko oznakowane. Kilkakrotnie gubimy ścieżkę, ale korzystamy z dobrodziejstw współczesnej techniki i w trudzie i znoju jednak docieramy na Lysaka.
Szczyt okazuje się być bardzo przyjemnym i widokowym miejscem z drewnianym krzyżem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

To spędzamy kolejne 40 minut. Zejście z Lysaka strome niczym w Tatrach. I choć może się to wydawać dziwne to trzeba tu miejscami naprawdę bardzo uważać.

Obrazek

Koło 17:30 docieramy z powrotem do Remeske Hamre. Udany dzień chcemy przypieczętować w barze, który mamy po drodze, ale jest – o zgrozo zamknięty (kolejna impreza zamknieta). Ale nic to – mamy przecież knajpę u siebie w pensjonacie. Robimy szybkie piwko i umawiamy się z barmanem na oglądanie meczu Polska - Włochy w ramach Ligi Narodów. Niestety tuż po 22 postanowił bar zamknąć, a na osłodę polał nam po solidnym kielichu gruszkówki. Mecz był wyjątkowo słaby, więc nie oponowaliśmy zbyt mocno. A imprezka w naszym wąskim gronie była całkiem przyjemna. I tak niepostrzeżenie został nam już tylko jeden dzień do spędzenia w tym uroczym zakątku Słowacji…

Dzień 3

Jak jadę w nowe pasmo górskie to w pierwszej kolejności staram się zdobyć najwyższy szczyt. Natomiast później chcę odwiedzić miejsca najbardziej charakterystyczne i znane dla danego rejonu. Wiadomo, że nie zawsze najwyższy szczyt jest miejscem najbardziej atrakcyjnym turystycznie w danych górach. Przykłady można by mnożyć. Sokolica w Pieninach wydaje się nieco ciekawsza od Wysokiej. Bystra w Tatrach Zachodnich przegrywa bój o popularność choćby z Rohaczami. Czupel w Beskidzie Małym jest niewątpliwie mniej interesujący niż Laskowiec czy Potrójna. Moldoveanu w Fogaraszach wydaje się być mniej popularny niż drugi co do wysokości Negoiu. Przenosząc to na grunt Vyhorlatu to najwyższy wierzchołek tego pasma jest miejscem bardzo interesującym, wartym odwiedzenia o czym przekonaliśmy się wczoraj. Ale prawdziwą wizytówką Vyhorlatu jest jezioro Morskie Oko i przede wszystkim Szczyt o nazwie Sniński Kamień. Czy słusznie ? Teraz już z całym przekonaniem mogę powiedzieć, że tak, ale po kolei.
W poniedziałek po śniadaniu pakujemy się całą ósemką do busa Pawła. Mamy do przejechania niespełna 10 km. Parking jest duży niczym ten w Palenicy Białczańskiej. To kolejna analogia do tatrzańskiego Morskiego Oka. Ambitnie założyliśmy na siebie tylko koszulki z krótkim rękawkiem, ale w tym zacienionym miejscu jest bardzo zimno. Ubieramy co mamy pod ręką i asfaltową drogą wyruszamy w stronę Morskiego Oka. Po drodze mijamy bardzo oryginalną drewnianą budowlę.

Obrazek

Dojście do jeziora zajmuje nam niespełna 15 minut. Jest pięknie – zwłaszcza w tej jesiennej szacie przy ostro świecącym słońcu. Nad jeziorkiem znajduje się kasztel, kawałek dalej schronisko.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po chyba godzinie spędzonej nad Morskim Okiem i obszernej sesji zdjęciowej ruszamy dalej w kierunku Snińskiego Kamienia. Podejście niebieskim szlakiem jest ostre. Dochodzimy do przełączki, gdzie zwraca naszą uwagę kamienny głaz i kilkoma płaskorzeźbami.

Obrazek
Chwila odpoczynku i ruszamy dalej. Stąd wg. znaku to już niewiele ponad pół godziny na szczyt. Zostawiamy kijki i plecaki w dogodnym miejscu i po drabinie udajemy się na szczyt.

Obrazek

Obrazek

To miejsce robi ogromne wrażenie. Stoimy na gigantycznym głazie po którym swobodnie możemy się przemieszczać. Ale czujemy i widzimy jak ogromna jest tu ekspozycja. Widoki są stąd bajeczne. Na szczycie stoi metalowy krzyż i jak to na Słowacji często bywa jest metalowa puszka z książką wejść, do której się oczywiście wpisujemy. Widok jest niesamowity. Szybko zrozumiałem dlaczego to właśnie to miejsce jest wizytówką Vyhorlatu.
To idealny plener na zdjęcia, których robimy tu mnóstwo. Ale to miejsce na to zasługuje.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W końcu pora na nas. Wracam z duszą na ramieniu czy mój plecak i kijki są w miejscu gdzie je zostawiłem. Wszystko jest w najlepszym porządku, więc ruszamy na drugą kulminację Snińskiego Kamienia.

Obrazek

Obrazek

Tutaj z kolei się wchodzi przez układ trzech drabin, z których ostatnia jest naprawdę bardzo stroma.

Obrazek

Obrazek
I znowu cudowne widoki. Z tego wierzchołka widać również Morskie Oko (niewidoczne ze szczytu nr 1). Kapitalne, zachwycające miejsce.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po kolejnej sesji zdjęciowej ostrożnie zaczynamy schodzić. Wejście na pierwszą od góry drabinę dostarcza trochę emocji. Mam świadomość, że wszystko co najlepsze na tym wyjeździe jest już poza nami, ale pętelkę trzeba domknąć. Od tej pory szlak jest coraz gorzej oznakowany i bez nawigacji w telefonie ciężko byłoby się nie zgubić. Ostatnim zacnym miejscem na naszej drodze jest szczyt o nazwie Neżabec mierzący 1023 m n.p.m., czyli więcej niż Sniński Kamień (1002 m n.p.m.).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tutaj robimy ostatni dłuższy postój na posiłek. Zejście na parking z przygodami, bo znakowanie szlaku bardzo fantazyjne. Ale wspólnymi siłami dajemy radę. W końcu nieskromnie rzecz ujmując jesteśmy wytrawnymi turystami i mało co jest nas w stanie w górach zaskoczyć – zwłaszcza w takich niskich.
W drodze powrotnej zatrzymuje nas policja. Niby rutynowa kontrola, ale na obcej ziemi zawsze przysparza to sporych, nie do końca miłych emocji – zwłaszcza, ze było to niedługo po głośnym wypadku w okolicach Dolnego Kubina, spowodowanym przez Polaków. Obyło się na szczęście bez większych nieprzyjemności, a policjanci nie szukali okazji do wlepienia mandatu na silę. Aby atrakcji nie było za mało to w drodze do domu skontrolowano mnie po raz drugi.
Wyjazd, choć krótki był świetny. Genialna pogoda, stare dobre, sprawdzone towarzystwo i piękne okoliczności przyrody. Vyhorlat to przepiękne góry. Nie są zbyt popularne, co jest ich dodatkowym atutem. Mimo, że niewysokie to można się w nich nieźle zmęczyć i podziwiać fantastyczne widoki. Kto tam jeszcze nie był, to aż mu zazdroszczę, że to jeszcze przed nim. Ja na pewno wcześniej czy później tam wrócę, bo warto...

Z pozdrowieniami...

Wojtek

_________________
Góry mogą zastąpić wiele leków, ale żaden lek nie zastąpi gór.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr lut 19, 2020 2:14 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lip 12, 2017 7:32 am
Posty: 3223
To był listopad?
Ja nadal nie wiem, jak Wy dajecie radę iść w górę z tą wiśniówką we krwi ..
Ładnie tam.

_________________
Urodziłeś się, by być prawdziwym, a nie perfekcyjnym.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr lut 19, 2020 2:31 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr sie 31, 2005 7:05 am
Posty: 1541
Lokalizacja: Brzozówka k. Krakowa
Redemption MM napisał(a):
To był listopad?


Październik 2018.

Redemption MM napisał(a):
Ja nadal nie wiem, jak Wy dajecie radę iść w górę z tą wiśniówką we krwi ..


Szczerze to nie mam porównania jak jest bez :).

Redemption MM napisał(a):
Ładnie tam.


Bardzo.

_________________
Góry mogą zastąpić wiele leków, ale żaden lek nie zastąpi gór.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr lut 19, 2020 3:22 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 1742
Carcass napisał(a):
Redemption MM napisał(a):
Ja nadal nie wiem, jak Wy dajecie radę iść w górę z tą wiśniówką we krwi ..

Szczerze to nie mam porównania jak jest bez :).

Cytat roku! :)

A góry fajne, jak wszystko na Słowacji.
Nie byłem, może trzeba się wybrać, ale tak na 3-4 dni, bo dojazd całkiem spory kawałek.

_________________
SPROCKET
viewtopic.php?f=11&t=17068


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr lut 19, 2020 3:32 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr sie 31, 2005 7:05 am
Posty: 1541
Lokalizacja: Brzozówka k. Krakowa
sprocket73 napisał(a):
A góry fajne, jak wszystko na Słowacji.
Nie byłem, może trzeba się wybrać, ale tak na 3-4 dni, bo dojazd całkiem spory kawałek.


Miejsce świetne, ale rzeczywiście jest tam kawałek. Z Krakowa trzeba liczyć jakieś 300 km (nie wiem jak daleko masz do Krakowa).
Coraz mniej tych pasm do poznania na Słowacji mi zostało, ale jeszcze kilka na szczęście jest.
A te mało znane potrafią bardzo pozytywnie zaskoczyć.

_________________
Góry mogą zastąpić wiele leków, ale żaden lek nie zastąpi gór.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr lut 19, 2020 7:40 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr paź 31, 2007 9:46 pm
Posty: 4306
Lokalizacja: GEKONY
Vyhorlat mam w cichych planach na ten rok, natomiast w przypadku Busova zawsze mnie zniechęcają te cygańskie wioski. Kolory na zdjęciach - super. Aż chce się wyłożyć do słońca z pigwówką :mrgreen:

_________________
Dlaczego Polacy wymyślili himalaizm zimowy? Bo poza sezonem jest taniej.

http://summitate.wordpress.com/


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr lut 19, 2020 7:47 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr sie 31, 2005 7:05 am
Posty: 1541
Lokalizacja: Brzozówka k. Krakowa
kefir napisał(a):
Aż chce się wyłożyć do słońca z pigwówką :mrgreen:


Tylko te osy...

kefir napisał(a):
natomiast w przypadku Busova zawsze mnie zniechęcają te cygańskie wioski.


Temat jest mocno kontrowersyjny. Potrafią być naprawdę męczący. Z drugiej strony te klimaty powodują, ze Busov staje się bardzo rozpoznawalną górą :).

_________________
Góry mogą zastąpić wiele leków, ale żaden lek nie zastąpi gór.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn lut 24, 2020 9:43 am 
Zasłużony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn paź 17, 2005 3:32 pm
Posty: 176
Lokalizacja: Biskupice k/Wieliczki
Jak zwykle fajna relacja, choć nie mogło być inaczej przy tak fajnej pogodzie, miejscu i z takimi ludźmi :-)
Miło było powspominać ten wyjazd. dzięki :-)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt lut 25, 2020 8:02 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr sie 31, 2005 7:05 am
Posty: 1541
Lokalizacja: Brzozówka k. Krakowa
kika napisał(a):
Jak zwykle fajna relacja, choć nie mogło być inaczej przy tak fajnej pogodzie, miejscu i z takimi ludźmi :-)
Miło było powspominać ten wyjazd. dzięki


Poślizg dobrze ponad rok, ale jakoś w końcu się udało :).

_________________
Góry mogą zastąpić wiele leków, ale żaden lek nie zastąpi gór.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Polityka prywatności i ciasteczka
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL