"Pogoda, zdrowie i kondycha dopisywały i oby w tym roku było tak samo, bo plany są grube

"
To cytat z zeszłorocznego podsumowania, jako że wszystko się ziściło, takoż udało się podziałać

Startujemy w styczniu, mocno jak zwykle, 1800m przewyższenia w drodze na Łomnicę.

Luty to Krywań przy siarczystym mrozie.

Marzec to weekend w Zakopanym, gdzie nie polewamy się szampanem a wchodzimy na Rysy.

Następny dzień marcowego weekendu to wejście na Lodowy Szczyt.

Kwiecień, droga Żlebem Stilla na Pośrednią Grań w bardzo trudnych warunkach.

Piękna majówka na Siarkańskiej Grani.

I majówkę kończymy wejściem na Wysoką.

Rodzinny czerwcowy urlop z górskim akcentem, wejście na Świętego Eliasza, najwyższe wzniesienie na półwyspie Peljesac w Chorwacji.

Lipiec to tatrzański klasyk, wschodnia grań na Żabiego Konia.

Sierpień, ciężki sierpień, zaczynamy akcją w Dolomitach wejściem na Cima Grande.

Dalsza część sierpniowej alpejskiej operacji już w warunkach zimowych, pęka pierwsze cztery tysiące na Gran Paradiso.

Letni relaks na Aiguille d'Argentière podczas przemieszczania się między lodowcami.

To nadal sierpień i coraz wyżej, Mont Blanc du Tacul.

Punkt kulminacyjny Mont Blanc Expedition 2018, tytułowy Mont Blanc.

I bliżej nieokreślone wzniesienie po włoskiej stronie za przełęczą Col Major, powrót na Blancka kosztował sporo sił.

Ostatni punkt sierpniowego wyjazdu, Dent du Geant.

Sierpień, kilka dni nad naszym morzem z rodzinką i z 4810m spadam na troszkę ponad 40m, Wydma Łącka.

Wrzesień, Droga Tatarki na Gerlach.

Październik, robimy fragment Spiskiej Grani, Mały Durny Szczyt.

Spiską Grań kończymy na Durnym Szczycie, tym samym zamykam temat WKT.

Październikową pogodę wykorzystujemy na maksa i z Durnego Szczytu idziemy Drogą Jordana na Łomnicę. Piękna akcja.

Listopad, pogoda petarda. Wbiegam od Morskiego Oka na Szpiglasowy Wierch i zbiegam do 5SP.

Przy całej górskiej działalności nie można zapomnieć o przygotowaniu kondycyjnym do niej. Łojanty namawiaja mnie bym zdradził granit na rzecz wapienia i tak o to kilka razy ląduje w skałach, gdzie robię kilka dróg V+ OS i z górną asekuracją VI/VI+, chyba do końca jeszcze nie zdrewniałem

Podstawową weekendową aktywnością pozostaje bieganie, udało się przebiec około 700km.

Ten rok rysuje się bardziej ambitnie, co z planów uda się zrealizować, to czas pokaże. Mocy i bezpiecznych powrotów dla wszystkich ludzi gór w 2019
