Forum portalu turystyka-gorska.pl

Wszystko o górach
relacje na mapie
Regulamin forum


Teraz jest Wt gru 18, 2018 3:55 pm

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 4 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: So paź 06, 2018 7:08 pm 
Zasłużony

Dołączył(a): Pt sie 07, 2015 10:09 pm
Posty: 218
Lokalizacja: Chrzanów
Po szybkim zbiegu ze szlaku na Lec Blanc zatrzymujemy się jeszcze w lesie przed Chamonix by zrobić przepak plecków i zapakować do nich zimowy sprzęt. Samochód zostawiamy na płatnym parkingu przy stacji kolejki na Aiguille du Midi. Obładowani tobołami udajemy się na peron, który o tej porze dnia świeci pustkami, łapiemy się na przedostatni kurs, którym jadą tylko górskie oszołomy :lol: Temperatura na dole jeszcze dość wysoka, więc jesteśmy raczej lekko ubrani a do pokonania mamy w pionie prawie dwa kilometry, oj będzie ciekawie po wyjściu z wagonika w krótkich gaciach :D

Obrazek

Już na pośrednie stacji Plan de l'Aiguille pada deszcz i jest dość chłodno, ale dostaliśmy dzisiaj konkretną dawkę promieniowania, więc jeszcze nas to grzeje.

Obrazek

Po wyjściu z wagonika trzeba przejść po moście, który łączy peron z dalszą częścią zabudowy szczytu Aiguille du Midi. Na mostku zaliczamy pierwszy tego lata opad śniegu, idąc w krótkich gaciach udziela mi się bożenarodzeniowy klimat i przez zaciśnięte zęby nucę pod nosem "...przybieżeli do Betlejem..." :lol: Szybko wpadamy do środka i dochodzimy do miejsca, gdzie reszta pasażerów zbroi się przed wejściem na lodowiec. Podczas zwiększania grubości odzieży wierzchniej zapoznaję dwóch anglików, którzy też mają zamiar spać na lodowcu, więc wspólnie schodzimy na Col du Midi. By wyjść na lodowiec najpierw trzeba pokonać na stałe zamkniętą dość wysoką bramkę, w rakach i z plecakiem dość karkołomna operacja. Zejście z Aiguille jest dość lufiaste i prowadzi wąską śnieżną granią.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po drodze spotykamy jeszcze słowaczkę/czeszkę, mówi dobrze po polsku, ale z wyraźnym akcentem zza południowej granicy, zasówa na górę wezwać pomoc, wspinali się na Taculu i jeden z towarzyszy oberwał kamieniem, gdy rozkładamy namioty przylatuje śmigłowiec i pakują go na pokład, także reakcja służb ratunkowych dość szybka.

Obrazek

Niżej do pokonania jest szereg szczelin brzeżnych a potem już wygodnie z górki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A potem ukazuje się ON ze swą śnieżną, białą, poprzecinaną szczelinami północną ścianą, z którą jutro przyjdzie nam się zmierzyć :roll:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Podczas zejścia dochodzi do cudu rozpogodzenia i słonko zaczyna fajnie grzać. Póki ciepło i widno ogarniamy rozbicie namiotów i przygotowanie jedzenia. Miejsce biwakowe znajduje się pod skałą, na której stoi Refuge des Cosmiques.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sypią się te Alpy.

Obrazek

Potem się nawadniamy, konsumujemy liofile i prowadzimy pogawędkę z rodakami z naprzeciwka o naszych i ich planach na najbliższe dni. Jak tylko obozowisko znajduje się w cieniu zaczyna się robić zimno, więc koło siódmej wskakujemy w śpiwory, tym bardziej, że koło drugiej trzeba będzie wstać, by możliwie jak najszybciej ruszyć w górę, koło południa pogoda ma się załamać, więc lepiej być już wtedy na zejściu.

Obrazek

Obrazek

c.d.n.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn paź 08, 2018 11:04 pm 
Zasłużony

Dołączył(a): Pt sie 07, 2015 10:09 pm
Posty: 218
Lokalizacja: Chrzanów
Pobudka o drugiej w nocy, cóż za nieludzka pora i jak ciężko wyjść z ciepłego śpiwora. Dawać mi tego co wymyślił wejście na tą górę ! Aaa, to chyba byłem ja :mrgreen: Odpalamy Jetboila i topimy śnieg by zjeść coś ciepłego i zrobić herbatkę do termosu. W tym czasie z Kosmika ruszają łojanci na 3M. Na ścianie Tacula widać sporo czołówek, ale mam wrażenie że w ogóle się nie przemieszczają. Gdy tłumy ze schroniska się przewaliły startujemy my, jest koło czwartej. Po lodowcu dość szybko podchodzimy do pierwszego spiętrzenia ściany i zaczyna się parcie pod górę, po kilku zakosach dochodzimy do największej na tej drodze szczeliny a przed nami wyrasta około 6m serak, na szczęście jest drabina :D Po przejściu drabiny wszyscy budzą się na dobre.

Obrazek

Obrazek

Powyżej drabiny nastromienie rośnie, dość uważnie trzeba dziabać rakami, bo raczej wyhamowanie przy ewentualnym potknięciu byłoby kłopotliwe i mogłoby się skończyć lądowaniem na ulicy w Chamonix :lol:
Na ścianie do pokonania są jeszcze trzy szczeliny, jedna naprawdę mocna z lichym mostkiem śnieżnym i pionowym fragmentem w górę, gdzie czekan staje się najlepszym przyjacielem :lol:

Obrazek

Obrazek

Zanim wschód na dobre się rozkręca jesteśmy już dość wysoko.

Obrazek

Obrazek

Na ścianie jesteśmy dobrze osłonięci od wiatru, ale zbliżając się do grani widzimy co się tam wyprawia, wiatr kręci jakieś monstrualne młynki porywając śnieg i lód, pakujemy się w puch i pokonujemy ostatnie metry.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dochodzimy do rozległego grzbietu, gdzie droga na szczyt jest już oczywista a 3M zaczyna schodzić w dół w stronę Mont Mandit. Wiatr nie odpuszcza, w porywach jakieś 50km/h, odczuwalna temperatura koło -10, kto to widział taki mróz w środku lata, więcej do Francji nie przyjadę :lol:
Jesteśmy pierwsi tego dnia w drodze na ten szczyt, gdzieś przed skalną częścią szczytu dogania nas dopiero przewodnik z dwoma klientami. Podejście w kierunku szczytu bardzo przyjemne, śnieg jest twardy, podejście nie jest strome a i pierwszy tak rozległy widok na Mont Blanc sprawia, że zapomina się o wietrze i mrozie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest i szczyt z charakterystycznym potężnym nawisem.

Obrazek

Obrazek

Ostatni odcinek do pokonania to dziabanie w lodzie i zmrożonym śniegu z mega lufą za plecami i dwoma czujnymi trawersami z nosem przy skale.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

7:50 jesteśmy na szczycie o czym informuję moją Kontrolę Lotów, która właśnie dotarła do pracy i po wysłuchaniu meldunku stwierdza, że mamy nierówno pod sufitem :lol: No co ja na te nierówności poradzę, gładzią nie wyrówna :lol:

Obrazek

Reanimujemy leżący na szczycie krzyż, który miał trochę słabe kotwienie do podłoża i został położony przez wiatr.

Obrazek

Na szczycie jesteśmy około 20 minut, wiatr nie odpuszcza, Mont Blanc powoli zakrywają chmury, zaczynamy zejście.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po przewinięciu się w kierunku ściany zejściowej wiatr siecze kawałkami lodu, ludzie którzy jeszcze podchodzą są cali oblepieni śniegiem, idą pod wiatr, lekko nie mają.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po pokonaniu drabiny ciśnienie siada, jesteśmy już w bezpiecznym terenie, robimy dłuższą przerwę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Transmisja on line :lol:

Obrazek

Szczeliny robią wrażenie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Potem już niezbyt śpiesznie zwlekamy się na lodowe plateau.
Aiguilla du Midi i poniżej schronisko Cosmique a po prawej na śniegu nasze namioty.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przy namiotach jesteśmy koło 11, tyle co do nich wchodzimy zaczyna padać deszcz. Leżymy jeszcze ze dwie godzinki, ale deszcz nie odpuszcza, musimy spakować namioty i podejść 200m w pionie do stacji kolejki na Aiguille. Kompletnie przemoczeni podchodzimy do wspomnianej zamkniętej bramki na szczycie, stając się jednocześnie główną atrakcją dla grupy japońskich turystów, którzy nie mając widoków zaczynają focić udręczonych górską tułaczką wymoczków :lol: Na peronie spotykamy jeszcze parę z lodowcowego obozowiska, która jest ciekawa naszych dzisiejszych poczynań, oni zrobili tego dnia Grań Cosmique, na której spotkali rodaków chcących ją załoić mając na wyposażeniu jednego HMS-a, dwa ekspresy i kilka taśm :lol: Stojąc w kolejce do kolejki w różnokolorowym tłumie, poświęcam się obserwacją socjologicznym, gatunek ludzki chyba nigdy nie przestanie mnie zadziwiać :roll: Do Chamonix zjeżdżamy w strugach deszczu i w takich samych strugach pakujemy się do samochodu, udajemy się na pole namiotowe w Les Houches, gdzie dołącza dwójka kompanów z Gran Paradiso, z którymi na następny dzień ruszymy na Tete Rousse.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz paź 11, 2018 3:57 am 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn kwi 11, 2011 9:25 pm
Posty: 732
Lokalizacja: W-wa
anke napisał(a):
9. Najlepszy Debiut lub Postęp FTG 2017
Damian78 – świetny powrót w góry po latach przerwy, jakaś Korona pewnie już niedługo

typowałam celnie, choć trochę niedoszacowałam :wink: bo pisząc "jakaś Korona", miałam na myśli Tatry


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz paź 11, 2018 12:50 pm 
Zasłużony

Dołączył(a): Pt sie 07, 2015 10:09 pm
Posty: 218
Lokalizacja: Chrzanów
anke napisał(a):
bo pisząc "jakaś Korona", miałam na myśli Tatry

Tatrzańską to może w tą niedzielę skończę :) O innej nie myślę, nie ma się co nakręcać :lol:


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 4 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL