Forum portalu turystyka-gorska.pl
http://forum.turystyka-gorska.pl/

Dwubój w Wielkiej Fatrze
http://forum.turystyka-gorska.pl/viewtopic.php?f=11&t=19832
Strona 1 z 1

Autor:  magis [ Pn maja 14, 2018 7:22 pm ]
Tytuł:  Dwubój w Wielkiej Fatrze

Zanim jednak doszło do tytułowego dwuboju, dzień wcześniej miała miejsce mała, popołudniowa pętelka w Magurze Orawskiej. Ze wsi Bziny. Tam też, na parkingu, przyczepił się do nas miejscowy starszy jegomość, z uzębieniem znacznie uszczuplonym, który zagadnął do mnie: "pokruszyło, hej!". Spojrzałem w jego zęby, później na swoje auto, czy w nim się coś nie skruszyło, potem na jezdnię, na końcu na otoczenie, czy czasem jakiś śnieg wcześniej w tych Bzinach nie padał. A on do mnie znowu: "pokruszyło, hej!". Na co ja jemu, że nie rozumiem, a on znowu: "pokruszyło, hej!". I tak pewnie byśmy stali bez porozumienia jeszcze trochę czasu, aż mnie w końcu olśniło, że chodzi mu o to, że popadało. No, to ja do niego: "popadało?", a on: "ano, popadało, hej". W dalszej dyskusji (oprócz faktu, że popadało, hej, który przewinął się kilka razy) dowiedziałem się między innymi, że miesiąc temu zmarła jego siostra Halinka, a jego brat mieszka w Polsce, w Piekielniku. W końcu moja cudowna żona wygramoliła się z auta i pożegnaliśmy kolegę, który w między czasie zapomniał już nowego słowa po Polsku, odpowiadając: "pokruszyło, hej!".
Ścieżka do góry była dość stroma i raczej polegała na odnajdywaniu owczych śladów. Nie brakowało też błotnistych odcinków, w końcu wcześniej w Bzinach pokruszyło, hej. I tak dotarliśmy na łąkę za Brezovcem (700 npm), gdzie natrafiliśmy na czerwony szlak, który z kolei zaprowadził nas szybko na Predny Krnac (801 npm). Otwarł się ładny widok na Małą Fatrę i Wielki Chocz, tylko linie wysokiego napięcia, które biegną przez grzbiet nieco psuły krajobraz.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przez Zadny Krnac dotarliśmy do kapliczki Sv. Vendelina przez soczyście zielone (bo pokruszyło, hej) łąki z ładnymi widokami na Góry Choczańskie i Tatry Zachodnie.
W drodze powrotnej ścięliśmy trasę przez kotę (763 npm) i po trzech godzinach wróciliśmy do auta.


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na miejsce noclegowe wybraliśmy parking w Dolinie Lubochniańskiej, który okazał się całkowicie pusty. Wyciągnęliśmy rowery z bagażnika, dzięki czemu mogliśmy rozłożyć siedzenia i niewygodnie spędzić noc. Przed tym oczywiście trochę się znieczuliliśmy rodzimym chmielem. Na kołach podjechaliśmy do zamkniętej na trzy spusty Chaty Lucka i wróciliśmy z powrotem na parking. Ostatnie niedobitki opuszczały dolinę - najpierw samotna rowerzystka, następnie dwa samochody pracowników leśnych, a na końcu przybiegł lis, ale na nasz widok dał dyla, gdzieś w chaszcze.
Poranek przywitał nas zachmurzonym niebem, ale byliśmy dobrej myśli. Nasz dwubój rozpoczął się dokładnie o 5:15, kiedy to siłą mięsni wprawiliśmy w ruch koła naszych rowerów. Ruch odbywał się niestety pod górę, co dla mojej żony stanowiło pewną przeszkodę. W każdym razie wrzuciła na ten podjazd przełożenie o bardzo niskich wartościach, do czego po wycieczce mi się przyznała. Po drodze minęliśmy odbitkę na Klaka przy sanatorium i szlaban z zakazem wjazdu, który wszyscy w dolinie ignorowali.
Przy leśniczówce Blatna zostawiliśmy koła przymocowane szyfrem do mostku na rzece i rozpoczął się drugi etap naszego dwuboju, czyli chód. Chciałem iść bez szlaku przez Dvoriska, ale ścieżki nie znaleźliśmy, a przebijanie się przez bagniste Jezioro Blatne, mogło skończyć się tragicznie.
Żółty szlak trawersował wysoko ponad Blatnym Potokiem i wąską Blatną Doliną. Po drodze minęliśmy dwa, nieco sfatygowane już mostki. Piękne podejście.

Obrazek

Obrazek

Z ciemnego lasu wyleźliśmy na słoneczne łąki, w pobliżu górskiego Hotelu Smrekovica. Przywitało nas niebieskie niebo i białe obłoczki w oddali, czyli znaki rozpoznawcze TEJ wiosny. Po przerwie na ławeczkach pod Skalną Alpą ruszyliśmy w kierunku Rakytova.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Rakytov, to moja ulubiona góra w Karpatach - stoję na stanowisku, że jest to najlepszy punkt widokowy w całym regionie. Darzę go szacunkiem do tego stopnia, że ostatnią jesienią go okrążałem żółtym szlakiem, pomimo, że stanowił on cel mojej wycieczki. Ale widoczność wtedy była marna i nie chciałem sobie swojej subiektywnej opinii popsuć. W niedzielę jednak było inaczej niż jesienią i widoki stały otworem. Na szczycie była grupka Słowaków, w tym jeden skiturowiec (pisało mu tak na koszulce) z malutkim dzieckiem, które przenosił w plecaku. No tak, sezon skiturowy w tym roku przedwcześnie się skończył - trzeba popylać po kapustach z dzieciakiem. Przy róży wiatrów stał jeszcze jeden wrośnięty w ziemię turysta z aparatem, który szeptem czytał opisane szczyty i robił im zdjęcia. No, i my - dwuboiści z Polski.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Teraz to pogoda może się schrzanić; ja już wszystko zobaczyłem, co chciałem - rzuciłem do żony na zejściu z Rakytova. Tylko, że pogoda nie zamierzała tego zrobić - przynajmniej przez najbliższe godziny.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kontemplując piękno krajobrazu ominęliśmy Cierny Kamen i Ploską.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W Chacie pod Borisovom wchłonęliśmy po kapuśniaku i jakieś bez nazwowe siki weroniki. I tak etap podejść się zakończył tego dnia.

Obrazek

Żółty szlak wzdłuż Doliny Mocidlo miał podobny charakter do tego w Blatnej - prowadził trawersem ponad górską bystrzycą. Po drodze uratowaliśmy parę słowackich rowerzystów, którzy zgubili żółte znaki i atakowali jakieś dzikie zbocze z rowerami. U wylotu Doliny Mocidlo wpisaliśmy się do książki wejść i zaczął się nasz dziesięciokilometrowy marsz asfaltem do miejsca, gdzie zostawiliśmy rowery. Po drodze snuliśmy wizję, że:
-ktoś je ukradł,
-niedźwiedź przegryzł i przedziurawił w nich opony,
-Słowacy wymieniali mostek na nowy i wywieźli przyczepione szyfrem rowery...
Nic takiego, na szczęście, nie nastąpiło.
Droga w dół zajęła nam dwadzieścia minut, głównie dzięki temu, że w mojej żonie ni stąd ni zowąd odnalazł się gen kolarstwa. Być może dlatego, że od lat katuje ją wszystkimi relacjami z wyścigów na Eurosporcie, a może dlatego, że droga tym razem prowadziła w dół.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Statystyki dwuboju: 30 km chodu, 30 km jazdy rowerem; 12 godzin w akcji.
I konkluzja: Dolina Lubochniańska jawi się niektórym jako upiorne miejsce, w którym niedźwiedź czeka tylko na okazję, żeby pożreć stworzenia wszelakie. W rzeczywistości jest to słoneczna dolina, doskonała na przejażdżkę rowerową bądź na rolki, z czego okoliczni mieszkańcy korzystają. A kto ją przemierzy, ten zobaczy, to co dodałem powyżej.

Autor:  sprocket73 [ Pn maja 14, 2018 8:16 pm ]
Tytuł:  Re: Dwubój w Wielkiej Fatrze

Sprytne z tymi rowerami :)
Miło rzucić okiem na dobre zdjęcia przepięknej Słowacji.
Czytając bałem się, że pójdziecie na Cierny Kamen. Jeszcze nie widziałem żadnej relacji z tego szczytu. Bardzo mi się podoba na zdjęciu, jakie mu zrobiłeś od tyłu (to gdzie wypełnia cały kadr).
Dopiero co byłem w tamtych stronach... a już mi się znowu tęskni...

Autor:  magis [ Pn maja 14, 2018 8:24 pm ]
Tytuł:  Re: Dwubój w Wielkiej Fatrze

sprocket73 napisał(a):
Czytając bałem się, że pójdziecie na Cierny Kamen. Jeszcze nie widziałem żadnej relacji z tego szczytu. Bardzo mi się podoba na zdjęciu, jakie mu zrobiłeś od tyłu (to gdzie wypełnia cały kadr).

Widzieliśmy tam kilka osób ze szlaku. Sam też jeszcze tam nie byłem, ale to kwestia czasu. Nie wiem, czy wiesz, ale te pierwsze skałki widoczne od Ploskiej, to jeszcze nie szczyt - jest on mniej więcej po środku tych wzniesień.

Autor:  Krabul [ Pn maja 14, 2018 8:28 pm ]
Tytuł:  Re: Dwubój w Wielkiej Fatrze

Czytam to co tu wrzucacie, Ty lub sprocket przede wszystkim, śledzę na mapach wasze wycieczki i się ślinię. Coś przepiękniego. Kiedyś miałem mega zajawkę na Wysokie Tatry i nic innego mnie nie cieszyło. Teraz najchętniej bym połaził taką wiosenną Fatrą lub Niżnymi Tatrami.

Autor:  magis [ Pn maja 14, 2018 8:43 pm ]
Tytuł:  Re: Dwubój w Wielkiej Fatrze

Krabul napisał(a):
Kiedyś miałem mega zajawkę na Wysokie Tatry i nic innego mnie nie cieszyło. Teraz najchętniej bym połaził taką wiosenną Fatrą lub Niżnymi Tatrami.

Miałem tak samo. A teraz wprowadzam w czyn twoje drugie zdanie :wink:. Dziadziejemy, albo powoli dojrzewamy.

Autor:  TataFilipa [ Pn maja 14, 2018 8:59 pm ]
Tytuł:  Re: Dwubój w Wielkiej Fatrze

Takie bieszczadzkie klimaty.

Autor:  sprocket73 [ Pn maja 14, 2018 9:30 pm ]
Tytuł:  Re: Dwubój w Wielkiej Fatrze

magis napisał(a):
pierwsze skałki widoczne od Ploskiej, to jeszcze nie szczyt - jest on mniej więcej po środku tych wzniesień
Tam gdzie krzyż ;)
Aczkolwiek jakbym szedł, to chciałbym wszystkie wierzchołki pozaliczać ;)

Krabul napisał(a):
Kiedyś miałem mega zajawkę na Wysokie Tatry
Ja również... ale w Tatrach jest za dużo ludzi... ;)

Autor:  Krabul [ Pn maja 14, 2018 9:45 pm ]
Tytuł:  Re: Dwubój w Wielkiej Fatrze

W Tatrach są całe doliny gdzie niemal nigdy nikogo nie ma. I to w Wysokich.
Kombinacja rower + góry na piechotę jest super. Też często stosuję ten motyw.
Tak w ogóle to nie wiem dlaczego ale ubzdurało mi się że Wielka Fatra jest dużo mniej ciekawa niż Mała. W Małej część krywańską mam ogarniętą od Małego Krywania po Rozsudziec. A o części luczańskiej to w ogóle się niedawno dowiedziałem. W Niżnych Tatrach nie byłem nigdy. Ech. niech rosną te bachory.

Autor:  zephyr [ Pn maja 14, 2018 10:34 pm ]
Tytuł:  Re: Dwubój w Wielkiej Fatrze

mój ulubiony widok w W. Fatrze to Chata pod Borisovem na tle Borisova od strony Płoskiej :)
Rakitov to piękną górka. Muszę się tam przejść zimą przy dobrej widoczności ;)
Uśmiałem się przy tej historyjce ze słowakiem :lol: ja niedawno miałem taką rozmowę ze starszą babcią w Stefanovej. Każde zdanie kończyła właśnie na "hej" :lol:
dzięki za pomysł z tą Magurą ;) widzę, że piękne ścieżki na rower ;)
mi to na razie zostaje oglądanie Waszych relacji. Skręca mnie strasznie ale niestety na razie są ważniejsze sprawy.
Fotki jak zwykle cudo :shock:

Autor:  Redemption MM [ Wt maja 15, 2018 6:58 am ]
Tytuł:  Re: Dwubój w Wielkiej Fatrze

:!: :krzyk:

Autor:  Łukasz T [ Wt maja 15, 2018 7:57 am ]
Tytuł:  Re: Dwubój w Wielkiej Fatrze

zephyr napisał(a):
Fotki jak zwykle cudo :shock:


Ucieleśnienie wiosennej sielanki.

magis napisał(a):
Sam też jeszcze tam nie byłem, ale to kwestia czasu.


sprocket73 napisał(a):
Aczkolwiek jakbym szedł, to chciałbym wszystkie wierzchołki pozaliczać :wink:


Nie wstyd Wam tak publicznie o tym pisać :?: :?: :!: :?: :!: :evil: :twisted: :twisted: :evil: ... :wink:

Autor:  Krabul [ Wt maja 15, 2018 8:55 am ]
Tytuł:  Re: Dwubój w Wielkiej Fatrze

Ten Czarny Kamień to trochę jak Krzemień w Bieszczadach. Coś czuję, że bym sie tam wp...lił jakbym tam kiedyś szedł.
Jest jakaś ścieżka czy coś czy nikt tam nie chodzi?

Autor:  saxifraga [ Wt maja 15, 2018 9:03 am ]
Tytuł:  Re: Dwubój w Wielkiej Fatrze

magis napisał(a):
Krabul napisał(a):
Kiedyś miałem mega zajawkę na Wysokie Tatry i nic innego mnie nie cieszyło. Teraz najchętniej bym połaził taką wiosenną Fatrą lub Niżnymi Tatrami.

Miałem tak samo. A teraz wprowadzam w czyn twoje drugie zdanie :wink:. Dziadziejemy, albo powoli dojrzewamy.

Heh, to ja mam odwrotnie - Fatry, Niżne Tatry i inne Vrchy przedeptałam gruntownie w różne strony dawno temu, na przełomie wieków ;), a na starość ruszyłam w Tatry.
Tym niemniej sentyment do zielonych pagórów pozostał, chętnie tam wrócę :). No i bryndzové halušky też mi się marzą ;).

Piękne zdjęcia i fajna wycieczka! :D

Autor:  sprocket73 [ Wt maja 15, 2018 9:40 am ]
Tytuł:  Re: Dwubój w Wielkiej Fatrze

Krabul napisał(a):
Jest jakaś ścieżka czy coś czy nikt tam nie chodzi?

Z obu stron można zauważyć delikatne ścieżki odchodzące od szlaku. Natomiast patrząc na postrzępione skały wystające ponad drzewa, można się spodziewać, że wędrówka grzbietem będzie obfitowała w atrakcje.

Autor:  magis [ Wt maja 15, 2018 6:45 pm ]
Tytuł:  Re: Dwubój w Wielkiej Fatrze

Krabul napisał(a):
Kombinacja rower + góry na piechotę jest super. Też często stosuję ten motyw.

Pierwszy raz uskuteczniłem tę metodę - rowery upchnąłem w bagażniku na centymetry. Ale teraz Doliny Ciche, Chochołowskie, Koprowe, czy Wielickie już mi nie straszne :wink:.
saxifraga napisał(a):
Piękne zdjęcia i fajna wycieczka!

Dzięki.
saxifraga napisał(a):
a na starość ruszyłam w Tatry.

Nie no, po Tatrach chodzę cały rok, chociaż ostatnio głównie latem. Teraz robię tylko większe odstępy pomiędzy wycieczkami, żeby nie popaść w monotonię.
sprocket73 napisał(a):
Natomiast patrząc na postrzępione skały wystające ponad drzewa, można się spodziewać, że wędrówka grzbietem będzie obfitowała w atrakcje.

Z sedla Ploskiej jest dość wyraźna ścieżka, natomiast sam grzbiet wygląda na dość zarośnięty.

Autor:  anke [ Wt maja 15, 2018 11:27 pm ]
Tytuł:  Re: Dwubój w Wielkiej Fatrze

Czekałam w napięciu, czy będą rowery.
Mnie po tamtej stronie granicy wcięło kiedyś plecak (aparat, buty górskie itd.), ale przyznam, że niczym go nie przypięłam, za to zostawiłam go na zachętę na dworcu :)

Autor:  anninred [ Śr maja 16, 2018 9:04 am ]
Tytuł:  Re: Dwubój w Wielkiej Fatrze

awwwww magis - ja się na 100% przejdę tą trasą :D
Także wielkie dzięki za relację!
Ostatnio z upodobaniem łazimy po grzbietach niewysokich gór, porośniętych łąkami z pięknymi widokami na coś wyższego :)

Autor:  Carcass [ Śr maja 16, 2018 11:25 am ]
Tytuł:  Re: Dwubój w Wielkiej Fatrze

Krabul napisał(a):
Kiedyś miałem mega zajawkę na Wysokie Tatry i nic innego mnie nie cieszyło. Teraz najchętniej bym połaził taką wiosenną Fatrą lub Niżnymi Tatrami.


Mam dokładnie tak samo - to trochę jak z muzykę kiedyś słuchałem tylko death metalu a teraz z przyjemnością się zapoda Mercyful Fate czy Devil Doll. W Tatry jeżdżę może z 2 - 3 razy w roku i to tak bardziej z obowiązku. A Fatry, Niskie Tatry czy Choczańskie Wierchy mógłbym odwiedzać co tydzień z ogromną przyjemnością. O ile Mała Fatra głównie przez Rozsutce i Diery stała się już bardzo popularna to Wielka wciąż jest enklawą spokoju. To góry, które jakoś najbardziej do mnie przemawiają i to pod każdym względem.

A w ogóle to ta relacja z nieba mi spadła bo akurat ostatnio opracowywałem plan wejścia na Rakytov i Skalną Alpę, ale najbardziej by mi pasowało wyjść spod leśniczówki Blatna w Lubochnianskiej Dolinie, ale kluczowa sprawa czy da się tam dojechać samochodem bo chyba oficjalnie można autem dojechać tylko do parkingu przy wyciągu ? Będę wdzięczny za informacje w tym temacie.

Autor:  Gór Ski [ Śr maja 16, 2018 12:28 pm ]
Tytuł:  Re: Dwubój w Wielkiej Fatrze

Witam

doliną można dojechać tylko do nieczynnej chaty Lucka choć samochodów można spotkać więcej niż turystów. Wieka Fatra jest kapitalna na turystykę pieszo rowerową długie dość płaskie doliny tj Lubochniańska Belianska Gaderska Necplaska itp można pokonać na rowerze a potem pieszo zrobić fajną pętlę z powrót na rowerze nie jest nużący.

Piękna wycieczka

Autor:  magis [ Śr maja 16, 2018 1:50 pm ]
Tytuł:  Re: Dwubój w Wielkiej Fatrze

Gór Ski napisał(a):
doliną można dojechać tylko do nieczynnej chaty Lucka choć samochodów można spotkać więcej niż turystów.

To prawda. Do leśniczówki Blatna dolina ma charakter bardziej gospodarczy, dalej nieco się zwęża i odcinek z czerwonym szlakiem jest już bardziej przyjemny. No i tak, jak pisałem w relacji - kilka kilometrów przed leśniczówką Blatna jest zakaz wjazdu ze szlabanem, który obejmuje również rowery, chociaż nikt z rowerzystów się nim nie przejmował.

Autor:  Carcass [ Cz maja 17, 2018 8:29 am ]
Tytuł:  Re: Dwubój w Wielkiej Fatrze

magis napisał(a):
To prawda. Do leśniczówki Blatna dolina ma charakter bardziej gospodarczy, dalej nieco się zwęża i odcinek z czerwonym szlakiem jest już bardziej przyjemny. No i tak, jak pisałem w relacji - kilka kilometrów przed leśniczówką Blatna jest zakaz wjazdu ze szlabanem, który obejmuje również rowery, chociaż nikt z rowerzystów się nim nie przejmował.


No cóż, to trochę burzy mój misterny plan zdobycia Skalnej Alpy, Rakytova i Mincola z wyjściem i zejściem spod (do) leśniczówki Blatna. Sądziłem, że uda się tam dotrzeć samochodem, a rower w moim przypadku niestety odpada. W takim razie trzeba będzie kombinować opcję z dwoma samochodami z wyjściem z Podsuchy i zejściem do Strednej Revucy. Łukasz może tym razem ? :)

Strona 1 z 1 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/