Forum portalu turystyka-gorska.pl

Wszystko o górach
portal górski
Regulamin forum


Teraz jest So lut 24, 2024 5:43 pm

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: Pt wrz 09, 2016 11:14 am 
Kombatant

Dołączył(a): Wt mar 10, 2009 2:07 pm
Posty: 622
Lokalizacja: Szczaksa Riwiera
Niedziela 13.40.
Zostawiłem dziewczyny na parkingu tuż przed Teufelkirche. Do miasteczka Dirnbach mają już niedaleko. Ja natomiast mogę teraz przyspieszyć. Do miejsca, gdzie został samochód mam jeszcze jakieś 10km pagórkowatego terenu, a do domu 600km. Muszę się więc pospieszyć.
Ruszam z kopyta. Leśna droga wije się wzdłuż strumyka Vorderer Rettenbach łagodnie pnie się w górę. Jak się później okaże, czwarty towarzysz wycieczki już na mnie czeka przy samochodzie. Zdecydował dziś rano, że nie będzie kontynuował przejścia drugiej części grani i zejdzie do doliny i gdzieś się spotkamy.
Po około godzinie szybkiego marszu, opuszczam dróżkę i w leśnym terenie bez ścieżki próbuję przedostać się przez siodło, aby dotrzeć do innej dróżki - tym razem schodzącej z pięćset metrowego wypiętrzenia Brandriegel - prowadzącej do samochodu. Teren staje dęba, zupełnie jak wczoraj…

Po długiej podróży, krótkiej nocy i szybkim śniadaniu, ruszyliśmy na szlak kilkanaście minut po ósmej. Z parkingu w okolicach Jagdhaus Rettenbach na Hoher Nock wiedzie znakowany szlak nr 463. Od samego początku jest bardzo stromy. Zdecydowaliśmy się ruszyć z tej strony i od razu pierwszego dnia podejść na Hoher Nock – najwyższy szczyt pasma Sengsengebirge ze względu na pogodę. Sobota miała być łaskawa, a w niedzielę prognozy wskazywały pogorszenie pogody i możliwe opady. Tego dnia podchodziło na szlak kilkanaście grup, wszystkie na lekko, przygotowane na szybkie wyjście i szybkie zejście. Minął nas nawet właściciel z dwójką piesków. Natomiast naszym celem było przejście grani i powrót gdzieś dolnym reglem z powrotem do samochodu. Rozłożyliśmy to na dwa dni, a nocleg zaplanowaliśmy w 5-gwiazdkowym biwaku Uwe Anderle Biwak, gdzieś pośrodku całej grani. Jedyny minus całego przedsięwzięcia to brak wody „tam wysoko”. Więc teraz połowa naszych plecaków wypełniona była tym życiodajnym płynem. Nic dziwnego, że po drodze na najwyższy wierzchołek tego pasma wszyscy nas wyprzedzili.

Wracam myślami do mojej obecnej drogi. Właściwie błądzenie po lesie. Idę na azymut, co raz spoglądając na gps-a. Omijam powalone drzewa i lekko zarysowującą się dziką ścieżką pnę się na szeroką leśną przełęcz. Po chwili zauważam jakąś drogę. Leśna droga wyrasta znikąd, nie mam jest zaznaczonej na mapie gps-a. Ale dobrze, skoro jest nie będę się tym przejmował. Wczoraj nie było tak łatwo…

Po raz pierwszy zobaczyliśmy nasz wierzchołek na przełęczy pomiędzy Hagler a Gamsplan. Mieliśmy dobre 1000m przewyższenia, a brakowało jeszcze kilka stówek. Na szczęście szlak w tym miejscu zatacza koło i wspina się już zdecydowanie łagodniej. Najpierw na grzbiet, a potem grzbietem na szczyt. Tuż przed szczytem jest ok. 30m trudniejszej formacji. W końcu szczyt. Krzyż i kawał łąki.
Połowa drogi do biwaku. Długo tam nie zabawiliśmy. Zdjęcia, wpis do książki, kilka słów zachwytu „Ale ładnie” i poszliśmy dalej.
Pasmo Sengsengebirge to wapienny masyw, bardzo mocno wypiętrzony. Mimo, że najwyższy szczyt ma „tylko” 1963m wysokości, to staruje się z ok. 600m, więc do pokonania jest prawdziwie alpejskie przewyższenie.
Szlak dalej łagodnie wije się po wapiennych formacjach. Darowaliśmy sobie przejście na Seekopf (1846m) i obraliśmy kierunek Rohrauer Grosstenberg (1810m). Aby tam dotrzeć, musieliśmy obniżyć się na przełęcz Rottalsattel. Zejście nie należało do przyjemnych. Najpierw stromymi trawami, potem wypalonym słońcem i zerodowanym wapieniem, na koniec wąską kruchą skała. Nie zabrakło piargu, którym tuż za przełęczą rozpoczęliśmy podejście na szczyt.
Sengsengebirge to przepiękna formacja. Z jednej strony (południowej) tworzy stosunkowo łagodne zbocza porośnięte lasem i kosodrzewiną. Z drugiej, północnej, to urwane, strome, gołe wapienne ściany. Na szczyt Hoher Nock poprowadzone jest nawet kilka dróg wspinaczkowych o różnych stopniach trudności.
Już mocno wykończeni dotarliśmy na szczyt Rohrauer Grosstenberg. Przed nami kolejne obniżenie i kolejny szczyt. Atrakcji ciąg dalszy. Oprócz tego, co było do tej pory dochodzą eksponowane trawersy po północnej stronie grani. A tuż przed szczytem elementy łatwej wspinaczki w sporej ekspozycji. Oczywiście lina nie była potrzebna, ale dziewczyny nie przygotowane na tego typu atrakcje, mocno to przeżyły.
Na dodatek słońce chyliło się już ku zachodowi, a my ciągle nie byliśmy pewni noclegu. Czy dotrzemy przed zmrokiem? czy znajdziemy budę? czy będzie miejsce, aby pomieścić naszą czwórkę? To pytania na które cały czas nie znaliśmy odpowiedzi, a sił było coraz mniej….

Moja leśna autostrada w pewnym momencie rozwidla się. Wybieram skręt w lewo, co okazuje się chybionym wyborem. Droga w pewnym momencie kończy się, a po chwili kręcenia się jestem pewny, że nic tu po mnie. Strome leśne zbocze, porośnięte iglakami jest nie do przejścia. Wracam na skrzyżowanie i tuż przed nim zauważam przesmyk w lesie i w dole kolejną dróżkę, do której próbuję dotrzeć. Schodzę więc tym przesmykiem i trafiam na właściwą drogę. Czeka mnie teraz żmudne długie zejście. Ruszam więc leśną drogą, czasami skracając serpentyny przez las.

Wczoraj, najlepszy widok był na Gamskogel. Ostatni szczyt, na który weszliśmy a ze szczytu, już po zachodzie słońca ukazał się widok biwaku. Częściowo odetchnęliśmy z ulgą. Nawigacja do łóżeczka będzie prosta, tylko czy łóżeczko będzie wolne…
Po jakieś pół godzinie okazało się, że biwak był pusty i mieliśmy do dyspozycji wszystkie 6 łóżek.
Biwak naprawdę jest 5*. Jest oświetlenie zasilane z panela słonecznego. Jest palnik i kilkanaście kartuszy. Jest nawet beczka na deszczówkę i woda. Niestety nie nadaje się do picia, ale umycie się po takiej wyrypie w takich warunkach jest bezcenne. Są nawet książki, szachy, karty. Oczywiście na łóżkach koce i poduszki, a dla wybrednych nawet pościel. Jest również puszeczka i cennik, ale za takie wygody chętnie za to wszystko się płaci.
Gratis natomiast jest niezapomniany widok z jadalni na ciemniejące niebo i zarys Totes Gebirge w oddali.

Przyjemny sen w kiedyś się kończy. Przeważnie za szybko. Nastąpiło to kilkanaście minut przez szóstą, na własne życzenie. Skorzystaliśmy z okazji i miejsca, aby pooglądać wschód słońca. Przepiękny. Nie zapowiadał pięknego dnia, który wbrew prognozom pięknym pozostał do końca. Po śniadaniu wyruszyliśmy dalej w okrojonym składzie. Wojtek zdecydował zejść do doliny ścieżką i tam poczekać na nas. My we trójkę ruszyliśmy na kolejny szczyt – Hochsengs. Ten odcinek jako jedyny w tej części jest wymagający, a w trudniejszych miejscach lub bardziej eksponowanych - ubezpieczony liną. Ale przejście dzisiaj tego odcinka nie nastręczyło nam kłopotów i zgodnie z przewidywanym czasem, po niecałej godzinie byliśmy na szczycie. Na kolejny szczyt szło się jeszcze przyjemniej, wśród kosówek i nietrudnych skałek. Nawet podejście na Schillereck - ostatni na tej wycieczce szczyt minęło niezwykle szybko. Żal było schodzić, więc tu zrobiliśmy dłuższy postój. Drugie śniadanie z widokiem na kolejne alpejskie pasma górskie na długo zostaną w pamięci.

Tak, widoki cały czas mam w pamięci. Leśna dróżka się kończy, wchodzę do wioski, gdzie zostawiliśmy wczoraj samochód. Jeszcze chwila, kilka zakrętów i jestem przy samochodzie. Wojtek już czeka. Sobie tylko znanymi sposobami zawsze znajduje drogę do celu. Myję się, zgarniamy dziewczyny, obiad i ruszamy do Polski.

Zdjęcia poniżej, jeśli ktoś woli bardziej oglądać niż czytać :)
1.https://www.flickr.com/photos/121529376 ... 3357377756
2.https://www.flickr.com/photos/121529376 ... 2402216521
3.https://www.flickr.com/photos/121529376 ... 3455366045

_________________
pozdr. farix

Pewnego przyjaciela poznasz w niepewnej sytuacji...
zdjęcia na ++ flickrze ++


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt wrz 09, 2016 8:13 pm 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn kwi 11, 2011 9:25 pm
Posty: 1490
Lokalizacja: W-wa
Dziękuję :D
Nie wiem skąd wytrzasnąłeś to miejsce, na mapie jest tam zielono, dopiero w dużym przybliżeniu coś się wypiętrza jaśniejszym kolorem i widać, że są tam jednak jakieś góry. Będę śledzić twoje znaleziska, podoba mi się ta trasa. Sprawdziłam na mapie i w internecie, że nieopodal w paśmie Totes Gebirge są również bardzo obiecujące trasy (muszę sprawdzić, czy Kyjo o nich nie pisał). Można połączyć oba miejsca, jak ktoś, tak jak ja, lubi dłuższe wyjazdy. I wszystkie te dobra całkiem niedaleko od Wiednia.

_________________
Nutko moja
https://www.youtube.com/@CarpathianMusicWorld/playlists


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt wrz 09, 2016 8:34 pm 
Kombatant

Dołączył(a): Wt mar 10, 2009 2:07 pm
Posty: 622
Lokalizacja: Szczaksa Riwiera
anke napisał(a):
i widać, że są tam jednak jakieś góry

Cała Austria to góry, większe lub mniejsze, ale wszędzie coś można znaleźć :)
A te pasma pomiędzy Wiedniem a Salzburgiem rewelacyjne na skitury. Słabo opisywane po polsku, za to auf Deutsch bardzo dużo.

anke napisał(a):
...że nieopodal w paśmie Totes Gebirge...


Zgadza się. Kolejny cel może nawet bardzo bliskie realizacji.

Zainteresuj się także sąsiadami:
Ybbstaler Alpen z najwyższym szczytem Hochstadl 1919m - troszkę łatwiejsze niż to powyżej
Ennstaler Alpen - tu może być ciekawie (bo jeśli się dobrze pokombinuje, to można mieć fajną graniówkę Rossschweif na Hochtor)
Hochschwabgruppe - tu też fajne graniowe przejście przez całe pasmo (biwak też jest :))

_________________
pozdr. farix

Pewnego przyjaciela poznasz w niepewnej sytuacji...
zdjęcia na ++ flickrze ++


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt wrz 09, 2016 9:21 pm 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn kwi 11, 2011 9:25 pm
Posty: 1490
Lokalizacja: W-wa
Dzięki! Zbieram informacje, siły i motywacje, aby wyzwolić się ze szponów Alp Julijskich :D (cztery wyjazdy pod rząd)

_________________
Nutko moja
https://www.youtube.com/@CarpathianMusicWorld/playlists


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn wrz 12, 2016 10:01 am 
Kombatant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt sie 29, 2006 6:58 pm
Posty: 690
Lokalizacja: Dolny Śląsk
W poblizu masz tez przeciez region Dachsteinu, czyli i trekkingowo i ferratowo i wspinaczkowo jest co robic.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn wrz 12, 2016 11:56 pm 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn kwi 11, 2011 9:25 pm
Posty: 1490
Lokalizacja: W-wa
Dachstein:
To bardzo kusi (kamienna pustynia "Auf dem Stein", na Summitpost podają, że ma 200 km kw.):
Obrazek
https://derschmoee.com/start/reise-u-outdoor/dachstein/#jp-carousel-899

A to już mniej: :D
Obrazek

Obrazek


Ale to tylko takie pierwsze powierzchowne uwagi, na pewno przyjrzę się Dachsteinowi dokładniej, bez uprzedzeń, które gdzieś mi się kiedyś zalęgły.

_________________
Nutko moja
https://www.youtube.com/@CarpathianMusicWorld/playlists


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt wrz 27, 2016 11:18 am 
Kombatant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt sie 29, 2006 6:58 pm
Posty: 690
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Akurat tym mostkiem to bym sie bardzo chetnie przespacerowal ;)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: So paź 08, 2016 10:17 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N sty 20, 2008 10:17 pm
Posty: 1253
Lokalizacja: Zdolny Śląsk
przyglądałam się ostatnio tej Sengseng grani a tu widze że nie tylko ja :)
super :)

_________________
a do piekła zabiorę wspomnienia.....


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Polityka prywatności i ciasteczka
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL