Forum portalu turystyka-gorska.pl

Wszystko o górach
relacje na mapie
Regulamin forum


Teraz jest Pt wrz 21, 2018 9:14 pm

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 15 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: N maja 08, 2016 10:04 am 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 1004
Do tej pory nigdy nie startowaliśmy w zorganizowanych biegach/rajdach/maratonach górskich. Znajomy już kilka razy namawiał nas na Dusiołka w Wiśniowej w Beskidzie Wyspowym i w końcu mu się udało. Skompletowaliśmy 11-osobową ekipę (w tym jedna psia osoba - Tobi).
Po 7:00 dotarliśmy do Wiśniowej na miejsce startu. Zapowiadał się piękny dzień.

Obrazek

Na liście startowej znalazło się 238 osób, czyli całkiem spory tłum. Do wybory były dwie trasy, klasyczna 35 km i pucharowa 50 km. Przebieg trasy był nieznany do momentu startu. Każdy dostał mapę z punktami kontrolnymi do których można było iść/biec dowolną drogą. My oczywiście wybraliśmy trasę klasyczną. Zaczęło się od widocznej na zdjęciu Księżej Góry - jak widać wszyscy idą na nią zwartą grupą niczym pochód KOD-u ;)

Obrazek

W drodze do punktu drugiego zrobiło się już luźniej. Pogoda rozpieszczała. Co chwilę mijał nas jakiś biegacz z trasy 50 km. Okazało się, że trasy są tak pomyślane, że w wielu miejscach idą razem, tylko "zawodowcy" robią odbicia na boki.

Obrazek

Widok na Kamiennik, Łysinę i Lubomir. Wydaje się strasznie daleko, a mamy tamtędy iść.

Obrazek

Końcowe podejście pod Grodzisko - inwazja intensywnej wiosennej zieleni.

Obrazek

Między punktem drugim na Grodzisku, a trzecim na Glichowcu (na zdjęciu) robimy indywidualne przejście, może nie optymalne z punktu widzenia trasy rajdu, ale chcemy zahaczyć o pewne miejsce.

Obrazek

To miejsce to oczywiście grób Strzępka. Znicz przetrwał, choć podczas zeszłorocznych upałów zeszła z niego farba. Wymieniliśmy wkład, złożyliśmy kwiaty.

Obrazek

Jeszcze tylko fotka grupowa i można ruszać dalej.

Obrazek

Wracamy na trasę rajdu. Kolejny raz nachodzi mnie refleksja, że Strzępek ma piękne miejsce wiecznego spoczynku.

Obrazek

Z Glichowca idziemy na Suchą Przełęcz, gdzie jest czwarty punkt kontrolny. Udaje się dotrzeć tutaj dobrym skrótem, z ominięciem szczytu Kamiennik. Zawsze to kilkaset metrów podejścia mniej.

Obrazek

Piąty punkt jest na czerwonym szlaku nisko pod Lubomirem. Jednak tym razem nie decydujemy się na skrót omijający wierzchołki i idziemy szlakiem przez Łysinę i Lubomir.
Widok na wprost na Grodzisko, tam byliśmy parę godzin temu. Tempo mamy zdecydowanie większe, niż na normalnych wycieczkach.

Obrazek

Tobi harcuje z lokalnym psiakiem. Wygląda groźnie, ale to tylko zabawa.

Obrazek

Idziemy w stronę Wierzbanowskiej Góry. Znowu piękne wiosenne widoczki.

Obrazek

Nurzące podejście pod Wierzbanowską Górę. Zaczynam odczuwać lekkie zmęczenie, niektórzy z ekipy mają lekki kryzys. Szósty punkt kontrolny jest z bacówce na Wierzbanowskiej, gdzie kilka razy spaliśmy.

Obrazek

Przed nami Ciecień i ostatni siódmy punkt kontrolny. Pogoda się trochę popsuła, ale na szczęście nie padało. Podejście pod Ciecień będzie najgorsze - strome i długie. Ukochana podchodziła tędy raz, wiele lat temu i zapamiętała to bardzo traumatycznie. Tym razem poradziła sobie wyśmienicie. Zawzięła się na czele grupy i miałem problem ją dogonić. Potem na szczycie długo czekaliśmy na tych, którzy byli w słabszej dyspozycji.

Obrazek

Widok z Cietnia na Łysinę i Lumomir. Dopiero co tam byliśmy. Ależ kręcimy dzisiaj koliska po tym Wyspowym.

Obrazek

Ostatnie zejście do Wiśniowej na metę. Końcówkę mieliśmy słabą jako grupa. Nasz czas 10:41, myślałem, że uda się w 10 godzin. Wg GPS zrobiliśmy 38 km, inni uczestnicy, którzy nie robili skrótów i szli cały czas szlakami mieli po 40 km. Jestem dumny z Ukochanej, która pod koniec tryskała humorem i miała jeszcze spore rezerwy. Zrobiłem 201 zdjęć, czyli jak widać nic się nie ograniczałem. W założeniu mieliśmy w pełni rekreacyjne przejście.
Najlepsi mieli czas poniżej 5 godzin, a na trasie 50 km ok 6,5 godz. Nie powiem, że nie zastanawiam się, jaki ja mógłbym mieć czas, gdybym podszedł do tematu sportowo. Kto wie, może kiedyś spróbuję, a może nie będzie mi się chciało ;)

Obrazek

Po dotarciu na metę dostaliśmy wybornego kotleta z kapustą. Na zdjęciu widać przygotowania do ogniska z kiełbaskami, gitarami i pijaństwem. Myśmy siedzieli do 22:00, ale impreza do oporu. Dla chętnych możliwość noclegu na miejscu.

Obrazek

Ogólnie cała impreza to świetna sprawa. Wpisowe 40 zł od osoby, ale dostaje się za to naprawdę sporo. Jest baza, gdzie można się np. wykąpać po rajdzie. Rano przed startem kawa i ciastka do oporu. Na trasie były punkty z wodą mineralną, batonikami, alkoholem (tak - pani przebrana za Indiankę częstowała każdego chętnego czymś naprawdę mocnym i dobrym). Po przyjściu wielki dobry obiad, herbata i kawa bez ograniczeń. Ognisko i bardzo dobra kiełbasa bez ograniczeń (Tobi zjadł chyba z kilogram). Przede wszystkim, co bezcenne, fantastyczna luźna atmosfera tworzona przez organizatorów. Owszem były brawa i uznanie dla zwycięzców, ale chyba jeszcze większe brawa, dla tych co przyszli godzinę po limicie czasowym. Podczas ogniska sam główny organizator każdemu chętnemu lał kielonka lokalnych wyrobów, a to jakiś calvados zasponsorowany przez wójta, a to domowa wiśniówka - Ukochana to wszystko degustowała, bo ja byłem kierowcą. Każdy uczestnik dostał dyplom, brawa i uścisk ręki Prezesa, słoik dżemu wiśniowego, mapę b.wyspowego wydawnictwa compass... a niektórzy wylosowali coś ekstra, np ja markową koszulkę Nordcapp.

Jestem bardzo zadowolony z mojego pierwszego Dusiołka :)

_________________
SPROCKET
https://picasaweb.google.com/107852838183145186231


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn maja 09, 2016 1:09 am 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): Cz wrz 04, 2008 11:35 am
Posty: 1217
Brawo! I brawo dla Tobiego!
kilogram kiełbasy zjadł... :lol: ruszał się potem?

Piękna ta zieloność. Jeszcze nie łaziłam po Wyspowym - muszę nadrobić koniecznie!

_________________
pozdrawiam
---------------------------
Lepsze od gór są tylko góry!
- krasnoludzkie


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn maja 09, 2016 6:57 am 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 1004
anninred napisał(a):
kilogram kiełbasy zjadł... ruszał się potem?

Trudno powiedzieć ile zjadł, ale wyglądało to strasznie. Najpierw koleżanka wegetarianka odstąpiła mu całego swojego schabowego. Pochłonął go i uznaliśmy, że jest pojedzony. Posiedzieliśmy ze dwie godzinki i zaczęło się ognisko. Tobi zaczął chodzić między ludźmi i żebrać (ale bardzo kulturalnie). Co chwile widać było jak ktoś mu odłamuje kawałek kiełbasy i daje. Zrobił się taka maskotką grupową. W końcu przytrzymaliśmy go przy nas, bo myśleliśmy, że zaraz pęknie. Byłem pewny, że w nocy będą z tego jakieś problemy żołądkowe, ale okazało się, że wszystko było OK :)

_________________
SPROCKET
https://picasaweb.google.com/107852838183145186231


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn maja 09, 2016 7:23 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 8721
Lokalizacja: miasto100mostów
Rewelacja.

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn maja 09, 2016 5:25 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N wrz 11, 2005 1:39 am
Posty: 1346
Lokalizacja: Zamość
sprocket73 napisał(a):
Przede wszystkim, co bezcenne, fantastyczna luźna atmosfera tworzona przez organizatorów.


I, że pieski mogły brać udział :)

sprocket73 napisał(a):
Najpierw koleżanka wegetarianka odstąpiła mu całego swojego schabowego. Pochłonął go i uznaliśmy, że jest pojedzony. Posiedzieliśmy ze dwie godzinki i zaczęło się ognisko. Tobi zaczął chodzić między ludźmi i żebrać (ale bardzo kulturalnie). Co chwile widać było jak ktoś mu odłamuje kawałek kiełbasy i daje. Zrobił się taka maskotką grupową.


:D Chyba wszystkie psiaki takie :)

A wycieczka wspaniała :)

_________________
A my zmieniliśmy jawę w sny
Jesteśmy jak rosa, jak pył!
Ukradliśmy siłę gwiazd
I dla nas zatrzymał się czas


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt maja 13, 2016 9:31 am 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 1004
TV Myślenice nakręciła filmik o Dusiołku.
W 5:30 załapał się Tobi, część naszej ekipy i Ukochana ;)


_________________
SPROCKET
https://picasaweb.google.com/107852838183145186231


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N paź 16, 2016 1:13 pm 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 1004
Po raz drugi wziąłem udział w Dusiołku. Tym razem edycja jesienna. Ukochanej niestety znowu wypadła wycieczka. Chciała wziąć udział, ale nawróciła nie do końca doleczona choroba. Pech. Brak Ukochanej chciałem powetować sobie nieco bardziej sportowym podejściem do tematu. Tak więc ruszyliśmy z kopyta razem z ekipą 157 osób.

Obrazek

Niestety sportowy duch osłabł w połowie podejścia pod pierwszą górkę. Albo ja taki mocny, albo koledzy tacy słabi. Na szczęście była z nami koleżanka na którą można było zwalić całą winę, że jako słaba płeć nas opóźniała. W każdym razie na drugim punkcie kontrolnym poszliśmy do lokalnego browaru w Szczyrzycu i spędziliśmy tam ponad godzinę.

Obrazek

Potem już na spokojnie goniliśmy stawkę. Można powiedzieć wróciła równowaga ducha i właściwe priorytety. Jak zapewnia organizator w tym "wyścigu" chodzi przede wszystkim o dobrą zabawę.

Obrazek

Piękne są tamtejsze okolice.

Obrazek

Nie ma wyznaczonej trasy. Każdy sam wybiera drogę jaką dochodzi do punktów kontrolnych.

Obrazek

Dzięki temu na trasie jest ciekawie.

Obrazek

Na punktach sędziowie podają aktualną pozycję. Uznałem, że minimalną granicą przyzwoitości jest zając miejsce w pierwszej setce, więc pod koniec ciutkę podkręcałem tempo.

Obrazek

Udało się zająć 99 pozycję :D

A potem zasłużony odpoczynek i konsumpcja. Można powiedzieć porządna biesiada. Na koszt organizatora zjadłem i wypiłem w kolejności chronologicznej:
- kawa i ciastko przed startem
- batonik na pkt.4
- 50-tka wiśniówki na pkt.5
- kotlet schabowy z kapustą na mecie
- następnie drugi kotlet schabowy z kapustą, bo był naprawdę bardzo dobry
- do tego 3 szklanki herbatki
- kawa i 3 ciastka na deser
- owoce (winogrona i jabłka) na drugi deser
- 100 ml austriackiego wina którym częstował prezes
- chleb ze smalcem przed ogniskiem
- szarlotkę przed pieczeniem kiełbasek
- kiełbaskę z ogniska (tyko jedną, naprawdę)
- herbatę i sok bo mnie po tym wszystkim suszyło

Obrazek

Ognisko trwa do późna (podobno do rana). Granie na gitarach, śpiewy. Aż żal, że człowiek jest kierowcą, bo prezes cały czas krążył z butelką, a w butelce coraz mocniejsze trunki. Nie mam pojęcia skąd się te wszystkie dobra biorą. Do tego są jeszcze nagrody rzeczowe dla zwycięzców i wylosowanych osób.

Obrazek

Na koniec, nie zapomniałem o Strzępku, który już od ponad 2 lat "mieszka" w tamtych stronach.

Obrazek

_________________
SPROCKET
https://picasaweb.google.com/107852838183145186231


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N paź 16, 2016 3:09 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): Cz wrz 04, 2008 11:35 am
Posty: 1217
Takie dobre rzeczy to podobno ludzie nastawiają spracjalnie na tę okazję. Nalewki znaczy się :)
Na zlotach karawaningowców to wrecz Festiwal Nalewek się odbywa.

Kusi taki Dusiołek, oj, kusi!
Z dobrą zabawą, bez zacięcia (przykro mi to pisać, ale w okolicy naszej maratończycy już parę imprez popsuli nastawieniem na wyniki, podczas gdy idea imprez była odmienna).

Fajna lista zjedzonych dóbr wszelakich ;)

_________________
pozdrawiam
---------------------------
Lepsze od gór są tylko góry!
- krasnoludzkie


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N paź 16, 2016 7:12 pm 
Kombatant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn kwi 11, 2011 9:25 pm
Posty: 699
Lokalizacja: W-wa
cudne są takie inicjatywy, przeczyta człowiek, popatrzy i od razu się robi ciepło i przyjemnie

anninred napisał(a):
Z dobrą zabawą, bez zacięcia (przykro mi to pisać, ale w okolicy naszej maratończycy już parę imprez popsuli nastawieniem na wyniki, podczas gdy idea imprez była odmienna).
daj się pościgać i bić rekordy tym, co lubią, co w tym złego? no chyba że kasowali kogoś po drodze


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N paź 16, 2016 9:29 pm 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 1004
Myślę, że jedno nie wyklucza drugiego. Kto chce niechaj biegnie, kto woli niech przyjdzie "w limicie". Faktem jest, że jakby na całej imprezie było 150 biegaczy i 10 osób idących rekreacyjnie, to atmosfera byłaby zupełnie inna. Mnie się Dusiołek bardzo podoba w tej formule w jakiej istnieje obecnie.

_________________
SPROCKET
https://picasaweb.google.com/107852838183145186231


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N paź 16, 2016 11:13 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): Cz wrz 04, 2008 11:35 am
Posty: 1217
anke napisał(a):
cudne są takie inicjatywy, przeczyta człowiek, popatrzy i od razu się robi ciepło i przyjemnie

anninred napisał(a):
Z dobrą zabawą, bez zacięcia (przykro mi to pisać, ale w okolicy naszej maratończycy już parę imprez popsuli nastawieniem na wyniki, podczas gdy idea imprez była odmienna).
daj się pościgać i bić rekordy tym, co lubią, co w tym złego? no chyba że kasowali kogoś po drodze


Mi tam rybka, niech się ścigają :)
ale jak na rajdzie 100 km w 24h są czasy na dyplomach ukończenia, to powinny być święte, a niektórzy "odliczali" sobie czasy postojów i odpoczynku i chwalili się czasówkami "gołymi".
Po drugie - jak są na przykład kategorie maratończyk i amator - w zamierzeniu maratończyk dla biegających, a amator dla chodzących, to wpisywali się w kategorię amator i chwalili pierwszym miejscem.
No, dziecinnie tak... żenada mocna.
Ale jak muszą - ich sprawa :)
Plus potrącanie chodziarzy na trasie. Niefajne zachowania.
Nie wszyscy tak buraczyli, ale niestety - spora grupa.

Dlatego tak miło poczytać o rajdach z fajną atmosferą :)

_________________
pozdrawiam
---------------------------
Lepsze od gór są tylko góry!
- krasnoludzkie


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N maja 13, 2018 10:10 pm 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 1004
Po raz trzeci wziąłem udział w Dusiołku :)
Start jak zwykle w Wiśniowej pod ośrodkiem Lubomir. 230 uczestników. My ekipą 4 osobową - 3 mocnych facetów i kobieta co biega maratony. Nie wypada wypaść gorzej... będziemy walczyć ;)
W zasadzie wszyscy startujący wyglądali jak biegacze, tylko ja jak turysta: wysokie buty, duży plecak, wielka lustrzanka na szyi (ale darowałem sobie torbę z obiektywami ;) )

Obrazek

Zaczęło się mocnym akcentem od podejścia pod Ciecień. Nastroje bojowe, ruszyliśmy z kopyta.

Obrazek

Jeszcze bardziej daliśmy czadu na zejściu. Biegliśmy jakimiś skrótami, po łące jak zające :)

Obrazek

Podejście megastromym czarnym szlakiem na Śnieżnicę od Skrzydlnej wszystko zweryfikowało. Koleżanka od maratonów zobaczyła, że góry to ciężki kawałek chleba. Kijki tutaj bardzo pomagały. Aparat też, bo był pretekst, żeby przystanąć i zrobić zdjęcie ;)

Obrazek

Na Śnieżnicy kolega stwierdził, że trzeba sobie uprzyjemnić czas oczekiwania na koleżankę od maratonów. Zrobiliśmy ćwiartkę wiśniówki we 3.

Obrazek

A potem zbiegaliśmy wzdłuż wyciągu.

Obrazek

Przed Wierzbanwską Góra był najlepszy punkt kontrolny. Najlepszy, bo sędziną była na nim Pani Indianka, która każdemu lała 50-tkę wiśniówki. Postanowiłem nieco z nią poflirtować. Zapytałem czy jest możliwość, żeby najdzielniejsi dostali na drugą nóżkę... polała. A potem sama zaproponowała, że ma jeszcze coś dla hardkorów. Nalegałem, że chcę spróbować. Polała coś z innej butelki - prawdziwa "woda ognista" mocna i konkretna w smaku. Obawiam się, że bez znaków akcyzy.

Obrazek

Po specjalnym trunku od sędziny otworzyły mi się oczy - zacząłem dostrzegać piękno przyrody.

Obrazek

Podejście pod Wierzbanowską Górę od tej strony jest łagodne i w ogóle nie liczyliśmy sobie, tego jako podejście... ale potem zaczęło się podejście pod Lubomir. Znowu masakra.

Obrazek

Na dodatek zbłądziliśmy. Wydawało się, że tędy będzie łatwiej, bo takie schodki były, ale weszliśmy do sali z barem i żeby się nie zbłaźnić trzeba było zamówić po piwe.

Obrazek

Nie wiem jak to się stało, ale cudowna moc piwa sprawiła, że sam się zdziwiłem jak szybko pojawił się szczyt Lubomira z obserwatorium.

Obrazek

Na Lubomirze kolega powiedział, że ma jeszcze jedną wiśniówkę. Wszyscy odmówiliśmy stanowczo. Jednak mnie zrobiło się przykro... zabrał ją przecież w dobrej wierze, a tu jest niebezpieczeństwo, że wróci z nami na dół nietknięta. To jakoś tak nie po polskiemu. Podzieliłem się swoimi przemyśleniami i postanowiliśmy wspólnie zmierzyć się z wrogiem. Ćwiartka padła.

I wtedy jeszcze bardziej otworzyły się oczy na piękno przyrody.

Obrazek

Prawdę mówiąc nie kontrolowałem już za bardzo gdzie jesteśmy, ale to nie szkodzi, bo cały czas prowadził kolega, który mnie na tą imprezę wyciągnął. Pilnowałem tylko jego pleców. Co ciekawe do naszej ekipy przyłączyła się nowa koleżanka - w spódniczce. Stwierdziłem, że bardzo fajna impreza ten Dusiołek.

Obrazek

Pod koniec kolega przewodnik-organizator popełnił mały błąd w nawigacji, ale nawet mógł się nie przyznawać, bo i tak by nikt nie zauważył. Dotarliśmy na metę z czasem 7:40 - trasa 35 km, 1800 przewyższeń.

Obrazek

Nie powiem, żebym nie był zmęczony - bo byłem. Ale jak odpocząłem chwilkę, zjadłem dwie porcje najlepszego na świecie schabowego z kapustą, uzupełniłem płyny (i naprawdę nie mam na myśli alkoholu), to korzystając z czasu jaki był do wieczornej imprezy wybrałem się na odwiedzimy strzępkowej mogiły.

Obrazek

Zarosła trawą, ktoś coś przy niej pozmieniał, poprzestawiał świeczki, ale ogólnie wygląda dobrze. Tabliczka ze zdjęciem przetrwała.

Obrazek

Potem powrót na Dusiołka. Większość ludzi już zeszła z trasy. Zaczyna się część artystyczna. Na zdjęciu dzieci dusiołkowiczów obdarowane przez organizatorów czapeczkami.

Obrazek

Potem ognisko z kiełbaskami i śpiewami "do rana".

Obrazek

Dusiołek to super impreza. Tym razem nasz występ był najbardziej "sportowy" ze wszystkich. Czuję, ze można było jeszcze nieco lepiej wypaść, ale... po co ;)

_________________
SPROCKET
https://picasaweb.google.com/107852838183145186231


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn maja 14, 2018 7:26 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 8721
Lokalizacja: miasto100mostów
:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Elegancko!

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn maja 14, 2018 9:28 am 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): Śr lip 12, 2017 7:32 am
Posty: 996
sprocket73 napisał(a):
do naszej ekipy przyłączyła się nowa koleżanka - w spódniczce. Stwierdziłem, że bardzo fajna impreza ten Dusiołek.

E tam, żona fajniejsza :mrgreen: :mrgreen:
To się powinno nazywać PIJOŁEK czy jakoś tak :wink:

_________________
Do, or do not. There is no try.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn maja 14, 2018 9:43 am 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 7:46 am
Posty: 1004
Redemption MM napisał(a):
E tam, żona fajniejsza
No ale jak Ukochanej w pobliżu nie było...

Redemption MM napisał(a):
To się powinno nazywać PIJOŁEK
Opanuj się, ja kierowcą byłem! :)

_________________
SPROCKET
https://picasaweb.google.com/107852838183145186231


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 15 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL