Forum portalu turystyka-gorska.pl

Wszystko o górach
relacje na mapie
Regulamin forum


Teraz jest So paź 19, 2019 12:29 am

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: N paź 06, 2019 6:55 pm 
Weteran
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 12, 2008 12:37 pm
Posty: 129
Przyszła jesień, czas zarzucić plecak i ruszać w góry. W tym roku padło na wędrówkę wzdłuż granicy ukraińsko-rumuńskiej. Dołączyłem do grupy z którą wcześniej nie chodziłem więc była niewiadoma jak się zgram z ekipą.

Dojazd

Członkowie ekipy pochodzą z całej Polski, część spotkała się w Przemyślu i razem przekroczyła granicę UA, reszta ma dojechać do Lwowa i tam się spotkamy. Jest chwila czasu połazić po Lwowie.

Obrazek

W centrum masa turystów, język polski słychać co chwilę. W knajpach polskie menu. Widać, że miasto turystycznie żyje.

Obrazek

Budynek opery lwowskiej.

Obrazek

W końcu pięciu członków wyjazdu spotyka się w komplecie. Szósty ma wyruszyć dzień później i nas gonić na trasie. Ciekawe co z tego wyjdzie.
Wsiadamy w wieczorny pociąg "plackartny" do Sołotwyno pod granicę rumuńską za niecałe 15 zł od głowy. Chwila pogawędki i czas się trochę wyspać.
Budzę się o świcie i oglądam górskie krajobrazy za oknem. Wkrótce śniadanie z zakupioną herbatą.

Obrazek

Około 9.00 docieramy do Sołotwyno. Do miejsca startu wędrówki mamy jeszcze prawie 30 km. Trzeba podjechać marszrutką.

Obrazek

Na marszrutkę nie musimy długo czekać, 30 min i jedziemy dalej. Docieramy do miejsca startu czyli wioski Diłowe. Meldujemy się na "Zastawie" pograniczników, aby potwierdzić i dostać "dozwił" na poruszanie się w terenie przygranicznym i możemy ruszać w góry.

Dzień 1 - niedziela - 22 września

Obrazek

Pogoda piękna. Jesteśmy w Marmaroszach i pniemy się doliną do góry. Pojawiają się pierwsze widoki.

Obrazek

Dolina robi się ciasna. Jest malowniczo, skałki, strome zbocza, wartki potok.

Obrazek

Przeszliśmy kilka kilometrów i doganiają nas dwa auta terenowe z Polski... Korzystamy z okazji i pakujemy się do środka, trochę sobie podjedziemy.

Obrazek

Nigdy jeszcze nie jechałem offroadowo po takim terenie. Było kilka momentów gdy byłem pewny że zaraz fikniemy kozła na dach. Czasami kierowca musiał wyjść z auta i ocenić jak tu ugryźć dalszą drogę.

Obrazek

Po ponad godzinie jazdy i kilkuset metrach pokonanych w pionie wysiadamy z pojazdów by podziwiać połoninę Latundur. Panowie kierowcy wyciągnęli stoliczek i krzesełka, otworzyli po piwie i w pięknych okolicznościach przyrody podziwiali nasz dalszy wysiłek z daleka.
Miałem trochę moralnego kaca, że nie wlazłem tu na butach, ale dzięki temu możemy jeszcze dzisiaj, przy pięknej pogodzie, wejść na Popa Ivana Marmaroskiego.

Obrazek

Czas się trochę zmęczyć podejściem. W oddali po lewej majaczy Fărcăul (1961m), najwyższy szczyt gór Marmaroskich.

Obrazek

Docieramy do grzbietu, góry dookoła po horyzont. Gorgany, Świdowiec, Czarnohora po ukraińskiej stronie, po rumuńskiej dominuje pasmo gór Rodniańskich.

Obrazek

Takie chwile się pamięta.

Obrazek

Przy zachodzącym słońcu pięknie się świecą połoniny Świdowca.

Obrazek

Na szczycie spotykamy... oczywiście Polaków. Zostawili toboły gdzieś w krzakach i weszli na lekko od rumuńskiej strony. Dzień się kończy, czas złazić nieco w dół.

Obrazek

W tle majaczy najwyższa szczyt gór Rodniańskich, Pietrosul Rodnei (2303m).

Obrazek

Słońce coraz niżej.

Obrazek

Do kotła gdzie rozbijamy biwak, docieramy już po ciemku. Jest ognisko, konsumpcja nalewki którą taszczyłem i morze gwiazd na niebie jakich nie widuje się zbyt często. W nocy dołącza jeszcze grupa ukraińskich turystów i biwakuje niedaleko nas. Czas spać.

C.D.N.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn paź 07, 2019 7:55 am 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lip 12, 2017 7:32 am
Posty: 1730
:cheers:

_________________
Urodziłeś się, by być prawdziwym, a nie perfekcyjnym.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn paź 07, 2019 9:15 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 9314
Lokalizacja: miasto100mostów
Zapowiada się pięknie.

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn paź 07, 2019 10:10 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sie 30, 2010 12:43 pm
Posty: 3445
Lokalizacja: Węgierska Górka
piękne widoki :shock: Czekam na cd. :D

_________________
Galeria zdjęć


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn paź 07, 2019 1:56 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr paź 31, 2007 9:46 pm
Posty: 4031
Lokalizacja: GEKONY
Góry, nalewka... pachnie etosem górskim 8)

_________________
I choćby przyszło tysiąc pisarzy
i każdy tysiąc strof by wysmażył,
i każdy nie wiem,jak się nadymał,
nikt nie dogoni Julka Tuwima.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn paź 07, 2019 7:18 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn paź 29, 2007 8:31 pm
Posty: 3033
Lokalizacja: Nowy Sącz
coshoo = zbieranie szczęki z podłogi. Fotki cudo. Kurcze, żeby tam można chodzić stylem zakopiańskim, to bym się tam wybrał. Dymanie z dobytkiem na plecach nie na moje zdrowie.

_________________
http://www.naszczytach.cba.pl Aktualizacja 2015 - nowe: Karpaty Rumuńskie, Kralova Hola, Welebit, Siwy Wierch i wiele innych. Zapraszam


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn paź 07, 2019 9:49 pm 
Weteran
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 12, 2008 12:37 pm
Posty: 129
gouter napisał(a):
coshoo = zbieranie szczęki z podłogi. Fotki cudo.


Dzięki.

Dzień 2 - poniedziałek - 23 września

W środku nocy budzą mnie ryki. Rogate bydle urządziło sobie rykowisko w pobliżu naszych namiotów. Ze dwie godziny nam ryczał nad głowami.
Wstałem przed świtem, uwielbiam poranki w górach. W tle czarnohorskie dwutysięczniki Pietros i Howerla.

Obrazek

Pokręciłem się po okolicy, porobiłem zdjęć i czas jeszcze poleniuchować w namiocie.

Obrazek

Słońce coraz wyżej, czas się zbierać.

Obrazek

Grzbiet graniczny przez kolejne kilometry nieco się obniża do około 1500 m i przez dłuższe odcinki będziemy szli lasem. Widoki tylko od czasu do czasu. Rzut okiem za siebie na Popa Ivana Marmaroskiego.

Obrazek

Czasami znienacka na horyzoncie wyskoczy Farcaul...

Obrazek

Gdy przychodzi pora na siestę obiadową czas rozpalić pod kociołkiem.

Obrazek

Wkrótce teren się podnosi i widoków ponownie nie brakuje. Spojrzenie na zdobytą już górkę.

Obrazek

Na okoliczne polany ze stajami pasterskimi...

Obrazek

Na odległe szczyty, jak gorgańskie Sywule...

Obrazek

No i przed siebie, na drogę graniczną.

Obrazek

Po bokach głębokie doliny.

Obrazek

W kotłach wiją się strumyki.

Obrazek

Czasami minie się jakieś urwisko.

Obrazek

Ostatnią wyższą górką na dzisiaj są Nieneski 1815 m.

Obrazek

Czas rozglądać się za noclegiem. Jeszcze kilka kilometrów i na zarośniętej połonince wśród drzew rozbijamy obóz. Ognisko, kolacja, gorący kisiel i można iść spać.
Poza kilkoma strażnikami granicznymi innych ludzi nie spotkaliśmy. Mamy góry dla siebie. Zastanawiamy się co się dzieje z szóstym wariatem który nas goni. Ostatnie informacje jakie mamy to to że jest we Lwowie.

C.D.N.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt paź 08, 2019 8:40 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr paź 31, 2007 9:46 pm
Posty: 4031
Lokalizacja: GEKONY
Przypomina mi się GSB Zbyszka :mrgreen:

_________________
I choćby przyszło tysiąc pisarzy
i każdy tysiąc strof by wysmażył,
i każdy nie wiem,jak się nadymał,
nikt nie dogoni Julka Tuwima.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz paź 10, 2019 6:54 pm 
Weteran
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 12, 2008 12:37 pm
Posty: 129
Dzień 3 - wtorek - 24 września

O świcie obudził mnie jakiś trzask, samoczynnie sobie strzelił aluminiowy stelaż w namiocie, hmmm. Póki co idę połazić po okolicy. 10 metrów od namiotu mamy fajny punkt widokowy.
Stoh (1650m) o poranku. łatwo się domyślić skąd nazwa góry.

Obrazek

Nie może zabraknąć czarnohorskiego Popa Ivana który nas prześladuje od początku wyprawy.

Obrazek

Nasze namioty + tarp w karzaczorach.

Obrazek

Spod namiotów mamy ładny widok na Farcaul.

Obrazek

Zbieramy się w dalszą drogę, cel na najbliższe godziny to dojść do Stoha.

Obrazek

Już prawie...

Obrazek

Pod Stohem znajduje się posterunek straży granicznej i nowy okręg, pokazujemy paszporty i rejestrują nas w swoich systemach. Zostawiamy plecaki i idziemy na lekko na Stoha. Przed II ww. był tu trójstyk granic Polska-Czechosłowacja-Rumunia. Pogoda dopisuje, widoki na każdą stronę piękne.

Obrazek

Na szczycie ostał się stary solidny granitowy tripleks, stare godła i napisy oczywiście skute.

Obrazek

Wracamy do strażnicy po plecaki i wkraczamy w Góry Czywczyńskie. O ile dotychczasową trasą biegł szlak turystyczny i jakiś tam ruch turystyczny jest, to w Czywczyny już zbyt wielu ludzi się nie zapuszcza. Bezludzie bez spektakularnych szczytów, daleko do cywilizacji, rozległych połonin za to nie brakuje.

Obrazek

Graniczne "Oko Saurona" na tle Popa Ivana Czarnohorskiego.

Obrazek

Coraz lepiej widać "pieczarki" czyli dawną bazę radarową ZSRR tzw. "Pamir" na górze Tomnatyk.

Obrazek

Wędrówka sistiemą, w mniejszej lub większej ruinie, druty kolczaste w większości walają się już po ziemi, czasami jeszcze droga graniczna zaorana.

Obrazek

Powoli dzień się kończy. Z daleka, na bocznym ramieniu połoniny Ledeskul upatrzyliśmy staje pasterskie. mamy nadzieję na nocleg pod dachem. Niestety po dojściu staja okazuje się w ruinie. Pasterstwo po tej stronie granicy najwidoczniej zamiera, po rumuńskiej stronie widać wiele eleganckich staji. Trzeba spać pod namiotami.

Obrazek

Wieczorem udaje się nawiązać kontakt z szóstym członkiem wyprawy, który gdzieś nas tam goni. Okazuje się, że jest jakieś 10 km za nami i ma zamiar nas dopaść na tym biwaku. Dajemy namiary gdzie obozujemy. Mamy dobry widok na grzbiet graniczny i po zmroku wypatrujemy jakichkolwiek świateł. W końcu wiele kilometrów od nas pojawia się światełko czołówki. Odpowiadamy dyskoteką podniebną. Kontakt został nawiązany. Pogranicznicy pewnie się pukali po głowach. Ostatnie kilka kilometrów podwiózł go patrol straży, jeszcze kawałek w boczne ramię i po 22.00 ekipa jest w komplecie. Zrobił w dwa dni to co my zrobiliśmy w trzy dni choć szliśmy od rana do wieczora. Pierwszy raz łazi z ciężkim plecakiem, sporo sprzętu ma "z Biedronki". W Diłowem był o 3.00 w nocy i pobudził strażników w jednostce, żądając wydania "dozwiłu" i od razu po nocy ruszył na szlak w pogoni za nami. Taki tam wariat... 8-)
Czas spać.

C.D.N.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt paź 11, 2019 8:28 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr paź 31, 2007 9:46 pm
Posty: 4031
Lokalizacja: GEKONY
Podpiąłbym się kiedyś na taki wypad.

_________________
I choćby przyszło tysiąc pisarzy
i każdy tysiąc strof by wysmażył,
i każdy nie wiem,jak się nadymał,
nikt nie dogoni Julka Tuwima.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: So paź 12, 2019 7:48 pm 
Weteran
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 12, 2008 12:37 pm
Posty: 129
Dzień 4 - środa - 25 września

Piękno górskiego poranku...

Obrazek

Z kopulastego domku widok oczywiście na Popa Ivana z dawnym obserwatorium.

Obrazek

Obrazek

Pogoda stopniowo się pogarsza. Ruszamy dalej, zbliżamy się do najwyższej góry Gór Czywczyńskich czyli Czywczyna (1769 m). Po lewej na zdjęciu.

Obrazek

Ale zanim się do niego zbliżymy musimy jeszcze przeskoczyć Wielką Budyjowską (1678 m).

Obrazek

Przed podejściem mija nas samochód ciężarowy załadowany na pace ludźmi. Z oddali podziwiamy jak wspina się z mozołem na górę. Nie chciałbym w nim siedzieć.

Obrazek

Wielka Budyjowska zdobyta, widoki za siebie na grzbiet graniczny.

Obrazek

Zaczyna popadywać z nieba. Po rumuńskiej stronie pomimo chmur, niezłe widoki na Pietrosa Budyjowskiego.

Obrazek

Czywczyn coraz Bliżej...

Obrazek

Chronimy się przed deszczem w zrujnowanej staji. Część ekipy idzie na lekko zdobyć Czywczyn, ja odpuszczam, z innym członkiem ekipy rozpalamy mini ognisko i pitrasimy strawę.

Obrazek

Obrazek

Pogoda się stabilizuje, czyli pochmurno z deszczem.

Obrazek

Przy kontroli pograniczników pytamy o staje w dobrym stanie w pobliżu. Dostajemy pewne wskazówki. Odnajdujemy wskazany budynek na połoninie Brusny, wygląda na ruinę, ale nie jest całkiem tak źle. Część jest zawalona, ale jedno pomieszczenie jest w dobrym stanie, akurat na naszą szóstkę. Widać, że staja jest użytkowana przez turystów. Sterty desek z zawalonej części schowane pod zadaszenie, świeczki i itp.

Obrazek

Wieczorna kuchnia na zewnątrz.

Obrazek

Wkrótce mocny deszcz wygania nas do środka. Będzie padać przez całą noc, oby jutro było lepiej.

Obrazek

C.D.N.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: So paź 12, 2019 10:16 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr paź 31, 2007 9:46 pm
Posty: 4031
Lokalizacja: GEKONY
Nie ma tam żadnych zwierząt? Oby relacja była jak najdłuższa :)

_________________
I choćby przyszło tysiąc pisarzy
i każdy tysiąc strof by wysmażył,
i każdy nie wiem,jak się nadymał,
nikt nie dogoni Julka Tuwima.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: So paź 12, 2019 11:13 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): So lut 09, 2013 10:52 pm
Posty: 1010
Lokalizacja: Łódź
Skąd się bierze ludzi na takie wyprawy ? Bo samemu iść w takie obce kraje to strach. Ten co Was gonił to jakiś samobój musi być

_________________
Gdzie wola - tam droga.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N paź 13, 2019 4:37 am 
Weteran
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 12, 2008 12:37 pm
Posty: 129
kefir napisał(a):
Nie ma tam żadnych zwierząt? Oby relacja była jak najdłuższa :)


Na Ukrainie dzikich zwierzą jest dużo mniej niż u nas. Trudno coś wypatrzyć.

TataFilipa napisał(a):
Skąd się bierze ludzi na takie wyprawy?


Zgraliśmy się przez internet, tylko część się znała osobiście.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn paź 14, 2019 4:42 pm 
Weteran
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 12, 2008 12:37 pm
Posty: 129
Dzień 5 - czwartek - 26 września

Nastaje kolejny dzień. Mokro, wilgotno i mgliście, ale nie pada.

Obrazek

Wyruszamy dalej. Rzut okiem za siebie na połoninę na której spaliśmy.

Obrazek

Mgliste i pochmurne góry też mają swój urok.

Obrazek

Obrazek

Na przełęczy Łostuńskiej stajemy na popas przy wodzie i wartowni pograniczników. Po chwili pojawia się strażnik, pyta o papiery, skąd-dokąd oraz czy mamy goriłkę i chleb. Mówimy, że idziemy z daleka i goriłki niet, chleb też już końcówka. Strażnik znika i powraca z bochenkiem chleba który nam wręcza. My się podzieliliśmy czym mogliśmy i dodatkowo zostajemy obdarowani kawałkiem "seła". Trzeba było oczywiście zjeść po kanapce.

Obrazek

Obrazek

Trzeba iść dalej...

Obrazek

"Pieczarki" coraz częściej się pokazują w oddali.

Obrazek

Charakter pasma powoli się zmienia, wysokość rośnie, zbocza łagodnieją, las zastępuje kosówka. Miejscami ciężko by było powiedzieć czy to góry choć jesteśmy na wysokości ~1700 m.
Skałki na Komanowej, przypominały mi orła.

Obrazek

Zbliżamy się do krańca przedwojennej RP. Ostatnią górą w naszych granicach była Hnitessa (1769 m). Zapewne poza Polakami mało kogo interesuje ta góra pokryta kosówką i leżąca na uboczu. W trzyosobowym składzie idziemy na lekko zdobyć tego pagóra. Ścieżyna niewielka, z nieba kapie, mgły dookoła...

Obrazek

Szkoda, że nie ma widoków.

Obrazek

Wracamy do plecaków i reszty załogi, dzień się powoli kończy, trzeba szukać miejsca na nocleg. Mamy zamiar spenetrować pewną połoninę pod Hnitessą, powinna tam być staja. Miejsce okazuje się zniszczone i opuszczone dawno temu. Postanawiamy zejść do doliny Perkałaby.

Obrazek

Robi się ciemno, żeby nie było zbyt nudno zaczyna mocniej padać deszcz.

Obrazek

Wiemy, że gdzieś tu w dole będziemy mijać strażnicę pograniczników. Prawie żeśmy ją minęli gdy światła latarki i komendy nas zatrzymały. Chwila postoju pod bramą i pozwalają wejść na teren jednostki. Spotykamy pogranicznika który kilka godzin wcześniej nas kontrolował więc żadnych dodatkowych papierologii nie ma, tylko pytanie gdzie idziemy i będziemy spać. Odpowiadamy, że chcemy w namiotach więc pokazują nam łąkę poza ogrodzeniem jednostki. W strugach deszczu i po ciemku kończy się nasza dzisiejsza wędrówka. Gotowanie w namiocie i czas spać.

C.D.N.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn paź 14, 2019 9:29 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): So lut 09, 2013 10:52 pm
Posty: 1010
Lokalizacja: Łódź
Super. Czuję ten klimat. Rozumiem, że szlaku tam nijak nie ma tylko wędrowaliście tą drogą dla pograniczników. A problemy nawigacyjne jakieś były ? Skrzyżowania, jakieś błędne drogi, albo ich brak ? Szło zabłądzić ?

_________________
Gdzie wola - tam droga.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt paź 15, 2019 4:46 am 
Weteran
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 12, 2008 12:37 pm
Posty: 129
TataFilipa napisał(a):
Super. Czuję ten klimat. Rozumiem, że szlaku tam nijak nie ma tylko wędrowaliście tą drogą dla pograniczników. A problemy nawigacyjne jakieś były ? Skrzyżowania, jakieś błędne drogi, albo ich brak ? Szło zabłądzić ?


Szlaków nie ma. Mieliśmy mapy papierowe i mapy w smartfonach + GPS więc zgubić się trudno.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt paź 15, 2019 7:36 am 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): Pt wrz 17, 2010 11:49 am
Posty: 785
Lokalizacja: dokąd
Fajne wyprawa i relacja! :)
Widzę, że przez 12 lat, kiedy ostatnim razem w tamtych rejonach byłam, niewiele się zmieniło - takie samo błoto i mgły, i rozwalające się szałasy pasterskie, plus ewentualnie pasterze albo stada zwierząt bez pasterzy ;). No i spokój.
Kiedyś często bywałam w tamtych okolicach, mam schodzone Gorgany, Czarnohorę, Świdowiec, Pol. Równą i Borżawę itp.

TataFilipa napisał(a):
Rozumiem, że szlaku tam nijak nie ma tylko wędrowaliście tą drogą dla pograniczników. A problemy nawigacyjne jakieś były ? Skrzyżowania, jakieś błędne drogi, albo ich brak ? Szło zabłądzić ?

TataFilipa, bazuje się na mapach papierowych - gdy tam jeździłam, nie było jeszcze smartfonów ani nawet telefonów komórkowych w użyciu, jakoś nigdy nie zabłądziliśmy. Ścieżek jest dużo, dobrze przedeptane - wbrew pozorom tereny dość popularne wśród turystów.
No i nie ma się czego obawiać, miejscowi nastawieni przyjaźnie i co najwyżej poczęstują samogonem, chlebem i słoniną albo serem, jak to kolega w relacji opisał, a dziki zwierzęta są tam ... dzikie, i do ludzi się nie zbliżają raczej.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt paź 15, 2019 10:52 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sie 30, 2010 12:43 pm
Posty: 3445
Lokalizacja: Węgierska Górka
nie ładują mi się zdjęcia z 4 i 5 dnia :(

_________________
Galeria zdjęć


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt paź 15, 2019 12:17 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr paź 31, 2007 9:46 pm
Posty: 4031
Lokalizacja: GEKONY
zephyr napisał(a):
nie ładują mi się zdjęcia z 4 i 5 dnia :(

Dziwne. U mnie działa.

_________________
I choćby przyszło tysiąc pisarzy
i każdy tysiąc strof by wysmażył,
i każdy nie wiem,jak się nadymał,
nikt nie dogoni Julka Tuwima.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr paź 16, 2019 6:27 pm 
Weteran
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 12, 2008 12:37 pm
Posty: 129
Dzień 6 - piątek - 27 września

Rankiem można obejrzeć gdzież to my śpimy. Wzdłuż potoku nad którym spaliśmy biegła dawna granica RP.

Obrazek

Mamy dzisiaj przed sobą długi dzień marszu, a konsultacje ze strażnikami dalszej naszej drogi tego nie ułatwiają. Nie pozwolono nam przeskoczyć do sąsiedniej doliny najkrótszą drogą, biegnie ona za sistiemą, ale od granicy daleko. Musimy nadrabiać drogi przez ponad 1400 metrowe pasmo Czarnego Diłu.

Obrazek

Po drodze wiele wąsatych drzew...

Obrazek

Przeskoczyliśmy pasmo i schodzimy do doliny Saraty. Sarata to wioska na końcu świata. Większość domostw jest opuszczona, ale kilka jeszcze jest zamieszkanych.

Obrazek

Dolina Saraty, górami ponad łąkami leci granica.

Obrazek

W centrum oczywiście świątynia.

Obrazek

Drzewa liściaste przypominają, że to już jesień.

Obrazek

Centrum coraz bliżej...

Obrazek

Wiejska krzyżówka. W czasach świetności był tu sklep, może i marszrutki dojeżdżały.

Obrazek

Domostwa pootwierane, można sobie pozaglądać.

Obrazek

Urokliwa dolina na krańcach Białego Czeremoszu.

Obrazek

Zamieszkane domostwo przyklejone do zasieków sistiemy.

Obrazek

Grzbiet Czarnego Diłu, przez który przechodziliśmy. Malownicze urwiska.

Obrazek

Dalsza droga wiedzie na kolejne pasmo. Tym razem zobaczymy "pieczarki" z bliska, góra Tomnatyk (1565 m) czeka.
I oto one, obserwowane od wielu dni z daleka, w końcu na wyciągnięcie ręki.

Obrazek

Już prawie...

Obrazek

miejsce jest turystycznie zagospodarowane, siadamy sobie przy stołach z widokiem na okolicę i magiczne kule, czas coś wrzucić na ruszt.

Obrazek

Pojawiają się dwa auta terenowe, pasażerowie zajmują sąsiedni stolik. Mamy dużego ładnego prawdziwk.a z którym nie bardzo co mamy zrobić więc dajemy go sąsiadom. W odwecie częstują nas winem, sełem i innymi przysmakami. Jest wesoło i sympatycznie.

Obrazek

Mamy jeszcze kawał drogi do przejścia a jest już późno. Drogowskaz turystyczny pociesza nas że jedyne 6h marszu. Czas się zbierać.
Rzut okiem na zdobyty Tomnatyk i bacówkę na stoku.

Obrazek

Zanim stracimy wysokość, możemy podziwiać odsłaniające się Góry Rodniańskie z majestatycznym Ineu (2279 m).

Obrazek

Wkrótce zapada zmrok i pozostaje monotonny marsz wzdłuż sistiemy.

Obrazek

Przed 23.00 docieramy do celu czyli wioski Szepit. 30 km nie licząc przewyższeń w nogach, mam dość. Rano o 5.00 mamy marszrutkę więc snu nie za wiele. Rozbijamy namioty w centrum wsi i trzeba chwilę odpocząć.

Obrazek

I tak kończy się nasz wyjazd, w sumie przypadkowych osób zgranych przez internet, w wieku 31-65 lat. Pozostało wydostać się marszrutką do Czerniowców co zajmie nam jedyne 6h (120 km) po wspaniałych i urokliwych ukraińskich autostradach :D. Jeszcze tylko pociągiem do Lwowa, nocleg, i wczesnym przedpołudniem już po polskiej stronie.
Zabrakło dodatkowego 1-2 dnia na tę trasę, żeby można nieco spokojniej ją pokonać, bez języka na brodzie. Przeszliśmy 126 km, do tego 4700 m do góry i 4200 m w dół.

KONIEC


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr paź 16, 2019 8:50 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr paź 31, 2007 9:46 pm
Posty: 4031
Lokalizacja: GEKONY
Pomysłowo i z fantazją :mrgreen:

_________________
I choćby przyszło tysiąc pisarzy
i każdy tysiąc strof by wysmażył,
i każdy nie wiem,jak się nadymał,
nikt nie dogoni Julka Tuwima.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr paź 16, 2019 10:00 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): So lut 09, 2013 10:52 pm
Posty: 1010
Lokalizacja: Łódź
Czad. Bardzo mi się podobało !

_________________
Gdzie wola - tam droga.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL