Forum portalu turystyka-gorska.pl

Wszystko o górach
relacje na mapie
Regulamin forum


Teraz jest Wt lis 20, 2018 5:25 pm

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 68 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: Śr sty 20, 2016 6:22 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 8829
Lokalizacja: miasto100mostów
podsumowanie roku 2015

luty

Krótki wypad w Karkonosze. Zaglądamy w Śnieżne Kotły i zdobywamy Łabski Szczyt. Super pogoda. Nie ma się co rozpisywać, bo była relacja.

viewtopic.php?f=11&t=17271

Obrazek

kwiecień

Wczesnowiosenna wycieczka w Góry Suche (okolice Andrzejówki). Również była relacja

viewtopic.php?f=11&t=17392

Obrazek

Jakoś kilka dni później na podczas gry w kosza kolano zgina mi się do boku. Okazało się, że tylko naciągnąłem więzadło poboczne piszczelowe, ale kontuzja trochę mnie kosztowała (bez roweru 3 tygodnie, bez gór jakieś 1,5 miesiąca, bez biegania 3 miesiące, do kosza nie wróciłem do dziś)

czerwiec

W czerwcu jedziemy sami z żoną na główny urlop do chorwackiej Dalmacji. Więcej się nachodziliśmy po schodach w Trogirze, Splicie, Hvarze, Starim Gradzie, Mostarze, Korculi i Dubrowniku, niż po górach. Ale tych ostatnich też trochę było. Najpoważniejszą wycieczką było przejście grani Sutvidu, byliśmy też na najwyższym szczycie wyspy Hvar, na wzgórzu Srd oferującym obłędne widoki na Dubrownik, oraz pochodziliśmy po masywie Medvedaka w okolicy Plitwickich Jezior. Relacja - była:

viewtopic.php?f=11&t=17559


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

lipiec

W lipcu jedziemy z Alicją i Frankiem na weekend w okolice Stronia Śląskiego. Robimy sobie wycieczkę z Bielic na Kowadło, zaliczając kolejny szczyt do KGP. Pamiętam z tej wycieczki fajne lasy i super jagody. Frankowi się podobało, trochę przeszedł nawet na swoich nogach.
Późnym wieczorem wychodzę jeszcze z Bolesławowa na stoki góry Młyńsko rozejrzeć się po okolicy.
W nocy młody dostaje gorączki i plany wycieczki na Czarną Górę stają się nieaktualne. Wracamy do Wrocławia.


Obrazek
Franek balduje na Kowadle

Obrazek
Ponad Bolesławowem

W następny weekend jadę ze znajomymi po raz pierwszy w życiu w Alpy. Wchodzę na Zugspitze przez Hollental, nocuję w Dolinie Renital w schronisku i... następnego dnia ponownie wchodzę na szczyt, tym razem przy dobrej pogodzie. Relacja była

viewtopic.php?f=11&t=17639

Obrazek

sierpień

Sami z Alicją wracamy na jeden dzień w Masyw Śnieżnika i okolice (tak nam się spodobało po Kowadle). Zostawiamy w Bielicach rowery, a samochodem wracamy do Starego Gierałtowa, skąd ruszamy na Przełęcz Dział. Po drodze fajne skałki 'Trzy siostry'. Następnie idziemy na wieżę widokową na Czernicy. Miałem nadzieję na zdobycie tego dnia kolejnej góry do KGP - Rudawca, ale pogoda się psuje i do Bielic schodzimy już w strugach deszczu. Największą nawałnicę przeczekujemy pod jakimś dorodnym bukiem. W Bielicach odpinamy rowery i zjeżdżamy do samochodu. Podczas pakowania jednośladów na dach oberwanie chmury. Czas do domu.

Obrazek
Góry Bialskie

Obrazek
Trzy siostry

Obrazek
Bielice

Tydzień później jestem już z Olgą w Tatrach. Dwa intensywne dni. Piątek to grań Skrajne Solisko - Wielkie Solisko, sobota to grań Furkot - Hruby - Szczyrbski - Hlińska Turnia
Opisane tu:
viewtopic.php?f=11&t=17718

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W następny weekend uciekamy z upalnego Wrocławia w Rudawy Janowickie. Przechodzimy koło Kolorowych Jeziorek - dość skromnych o tej porze roku i wchodzimy na Wielką Kopę. Na mapie zaznaczoną jako dobry punkt widokowy. Może nim była 30 lat temu, teraz wszystko pozarastane, trochę można dojrzeć jedynie na północ

Obrazek
Kolorowe Jeziorka

Obrazek
W okolicach Wielkiej Kopy

Pod koniec miesiąca jak grom z jasnego nieba spada wiadomość, że Olga jest poszukiwana w Tatrach. Dzwonię. Jest sygnał, ale nikt nie odbiera...
Telefon dzwoni pod Małą Kończystą, ale Olga jest już gdzie indziej.
Szok. Niedowierzanie. Żal. Smutek.

wrzesień

We wrześniu jedziemy na dwie wycieczki z Anią. Za pierwszym razem zostawiamy auto w Teplicach i zdobywamy Starozamecky Vrch. Bardzo przyjemny punkt widokowy z dala od gwaru Skalnego Miasta. Następnie siedzimy na piwie i pizzy w Teplicach (Franek w piaskownicy) i trochę nie chce nam się ruszać, ale w końcu mobilizujemy się i przechodzimy Skalne Miasto do Adrspachu. Tam już czekał na mnie mój rower, którym wróciłem do Teplic po samochód.

Obrazek
Na Starozameckym Wierchu

Obrazek
Skalne Miasto

Sześć dni później, korzystając z utrzymującej się świetnej pogody, jedziemy ponownie w Rudawy Janowickie i zaliczamy Sokolik oraz Krzyżną Górę (startując z Trzcińska) - świetne punkty widokowe

Obrazek
Z Sokolika na północ

Obrazek
Z Krzyżnej na południe

listopad

Wycieczka w Góry Krucze, opisana tu:
viewtopic.php?f=11&t=18028

Obrazek

...oraz wyjazd integracyjny z pracy w Jurę Krakowsko - Częstochowską. Zwiedzamy Ogrodzieniec, mamy trochę wspinaczki, robię jakąś pierwszą czwórkę w życiu, potem idę pożywcować w Iowym terenie.

Obrazek

Jak oceniam ten rok? Kilka świetnych momentów, kilka bardzo trudnych, również prywatnie (zwłaszcza pod koniec roku). Ale trzeba dziękować za to co było i za to co jest.

Trochę liczb (dni):
Alpy: 2
Tatry: 2
Sudety: 8 (w tym 7 jednodniówek z Wrocławia)
Chorwacja: zależy jak liczyć, w większości "górskich" dni to ze 2
Jura: 0,5

suma: 14,5 czyli tak sobie

W 2015 zacząłem również swoją przygodę z bieganiem (dokładnie bodaj 2. stycznia). Wciągnęło mnie. Szkoda, że trochę przeszkadzały kontuzje.
przebiegniętych km: nie liczyłem, trochę trudno to okreśłić, ale myślę, że ok. 600
rower: 3986km

Dzięki za uwagę

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr sty 20, 2016 6:51 pm 
Przypadek beznadziejny

Dołączył(a): N mar 09, 2014 2:19 pm
Posty: 2408
Zazdroszczę tych Alp... Kiedyś na pewno się wybiorę. A w zamku w Ogrodzieńcu nagrałem ducha ;)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr sty 20, 2016 8:23 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 07, 2006 8:19 pm
Posty: 15361
Fajnie z rodziną szalejesz. Sam muszę się z tego podciągnąć.

_________________
Hasła rasistowskie według Wyborczej, czy innych michnikowszczyn:

Czysta krew
Trzeźwy umysł

sXe


https://pl.wikipedia.org/wiki/Straight_edge


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr sty 20, 2016 11:28 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): So lut 09, 2013 10:52 pm
Posty: 890
Lokalizacja: Łódź
Naprzeciw tej chałupy z Bielic parkowałem. Koniec świata tam jest.

_________________
Gdzie wola - tam droga.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz sty 21, 2016 11:20 am 
Przypadek beznadziejny

Dołączył(a): Cz paź 22, 2015 5:17 pm
Posty: 1925
Lokalizacja: Poznań
Twoje wyprawy tatrzańskie śledziłam ze szczególną uwagą, te wspólne z Olgą też. Nawet porównywałam Wasze wrażenia z wejścia na Wielkie Solisko. Ja się zapuściłam tylko kawałek ze Skrajnego. Wyprawy w inne góry oglądam przede wszystkim dla zdjęć, bo póki co się tam nie wybieram. Ale jedną zaczęłam czytać uważnie.
Po tym:

"Szybko zwijamy majdan, wrzucamy 50 euro do skrzynki pocztowej opustoszałej recepcji (swoją drogą, ciekawe jaki odsetek naszych rodaków pominęło by przez nieuwagę ten krok) i ruszamy pod wylot szlaku"

doczytałam ją z uwagą do końca i pomyślałam sobie, że są jeszcze Ludzie na tym pazernym świecie.
Masz fajną rodzinę i Twoje wszystkie relacje czyta się bardzo przyjemnie. Gratulacje :)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz sty 21, 2016 7:56 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N sie 25, 2013 10:23 am
Posty: 715
Cytuj:
robię jakąś pierwszą czwórkę w życiu


A pewnie wystarczyłoby pójść raz na panel i padłoby spokojnie V / V+ (albo i VI) ;-)

Graty. Dobry rok! Cugszpice i tego uczucia otoczenia przez kompletnie nieznane szczyty (pamiętam z Tatr sprzed 15-20 lat) to zazdroszczę mocno.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Cz sty 21, 2016 8:16 pm 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sie 26, 2013 7:31 am
Posty: 1360
Lokalizacja: Tarnow
Fajny urozmaicony rok.


TataFilipa napisał(a):
Naprzeciw tej chałupy z Bielic parkowałem. Koniec świata tam jest.

Większość tam parkuje :mrgreen:

_________________
flickr

------

"czekan, jak sama nazwa wskazuje - narzędzie do czekania"
Włodzimierz Firsoff
Taternik 1932 nr 3


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: So sty 23, 2016 9:41 pm 
Kombatant

Dołączył(a): Pt wrz 17, 2010 11:49 am
Posty: 681
Lokalizacja: dokąd
Krabul, fajny, udany i różnorodny rok! :D
A najważniejsze, że było i ambitnie, i sportowo i - rodzinnie, a młode pokolenie dzielnie podąża śladami taty, nie tylko w nosidle ;).
Fajne te Wasze rodzinne foty :)

Inspirujących szlaków w 2016 i oczywiście - życiówek biegowych ;)

A jeśli Tatry masz w planach, to można by się kiedyś zgadać ... :roll: :wink:


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sty 25, 2016 2:32 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 8829
Lokalizacja: miasto100mostów
krank1 napisał(a):
Zazdroszczę tych Alp...
Zaczynam się zastanawiać nad jakimś wyjazdem w wyższe partie, który dałoby się ogarnąć w 2-3 dni. Piszesz się?
kilerus napisał(a):
Fajnie z rodziną szalejesz. Sam muszę się z tego podciągnąć.
Jak mam w dobrą pogodę siedzieć w mieście w weekend to... Na szczęście reszta rodziny też ma z tego spory fun i właściwie często weekend, gdzie się nigdzie nie ruszyliśmy uznajemy za stracony.
e_l napisał(a):
są jeszcze Ludzie na tym pazernym świecie
Zapłatę za swoją pracę egzekwuję co do grosza, ale nie wyobrażam sobie czyimś kosztem wzbogacić nawet o parę euro.
Rambubu napisał(a):
A pewnie wystarczyłoby pójść raz na panel i padłoby spokojnie V / V+ (albo i VI) ;-)
Pewnie i tak, ale jakoś nie czuję potrzeby póki co. Chociaż ściankę mam pod nosem.
saxifraga napisał(a):
A jeśli Tatry masz w planach, to można by się kiedyś zgadać ... :roll: :wink:
Jak najbardziej.

Dzięki

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt sty 26, 2016 7:33 am 
Swój

Dołączył(a): Śr kwi 03, 2013 7:07 am
Posty: 40
Gratki; fajny, urozmaicony rok; piękne zdjęcia; choć niewątpliwie te z Alp Bawarskich robią wrażenie (no może poza tym "straganem" na szczycie:p:); tez w ubiegłym roku zawitałem w Alpy po raz pierwszy i podobnie jak ty już myślę kiedy tam wrócić;) Ponadto, ten trip na Grani Solisk świetny. Powodzenia w dalszych zmaganiach górskich:)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt sty 26, 2016 10:20 am 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr sie 31, 2005 7:05 am
Posty: 1363
Lokalizacja: Brzozówka k. Krakowa
Krabul napisał(a):
Był to rok pojawienia się na świecie drugiej najważniejszej dla mnie osoby i zupełnie nowej wędrówki zwanej rodzicielstwem.


Ja tego zaznałem rok wcześniej, ale moja wybitnie nie przepadała za nosidełkiem, a obecnie to już prawie 16 kg :).

Bardzo fajnie ująłeś temat. Szczerze powiedziawszy sam zabieram się również za zbiorczą relację z 2015r i będę chciał to zrobić w podobnym stylu.

Kolejna rzecz, która mi się podoba to różnorodność przemierzanych szlaków i to nie tylko ze względu na najmłodszego członka rodziny... Tak trzymać.

_________________
Góry mogą zastąpić wiele leków, ale żaden lek nie zastąpi gór.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt sty 26, 2016 12:06 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 07, 2006 8:19 pm
Posty: 15361
Krabul napisał(a):
kilerus napisał(a):
Fajnie z rodziną szalejesz. Sam muszę się z tego podciągnąć.
Jak mam w dobrą pogodę siedzieć w mieście w weekend to... Na szczęście reszta rodziny też ma z tego spory fun i właściwie często weekend, gdzie się nigdzie nie ruszyliśmy uznajemy za stracony.


U mnie generalnie też jest podobnie, ale my jakoś w góry nie jeździmy, ale na Jurę. Młody bierze rower i zasuwamy. Myślę, ze tak mu się najbardziej podoba. Nie mniej jednak trzeba się ruszyć gdzieś w góry. Ostatnio pokazywał na moim zdjęciu gdzie pójdziemy i nawet plecak spakował w góry ;)

_________________
Hasła rasistowskie według Wyborczej, czy innych michnikowszczyn:

Czysta krew
Trzeźwy umysł

sXe


https://pl.wikipedia.org/wiki/Straight_edge


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt sty 26, 2016 12:55 pm 
Kombatant

Dołączył(a): Pn sie 26, 2013 8:03 pm
Posty: 645
Bardzo się miło oglądało zdjęcia i czytało. Bardzo urozmaicone wycieczki, super! To się nazywa umieć znależć złoty środek.

_________________
Wenus w Milo


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt sty 26, 2016 5:09 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn wrz 05, 2005 9:12 am
Posty: 6269
Lokalizacja: Warszawa/Skierniewice
Krabul napisał(a):
luty

Krótki wypad w Karkonosze. Zaglądamy w Śnieżne Kotły i zdobywamy Łabski Szczyt. Super pogoda

No patrz, też byłem w lutym, może się nawet minęliśmy..
Fajny Rok, równie udanych planów i celów.

_________________
Pozdrawiam
Jacek
Obrazek

___________
..Umiem być ciszą, Kończę się w twoim śnie, Ostatnie echo jest ciszą to miejsce gdzie kończy się twoje spojrzenie..


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sty 02, 2017 9:44 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 8829
Lokalizacja: miasto100mostów
Ziemia obiegła słońce ponownie i minął kolejny, 2016 już, rok.

Zima, z braku możliwości wyjazdu w góry została zdominowana przez bieganie, które zaczęło się stawać coraz większą pasją i w jakimś stopniu substytutem gór. Dodatkowym motywatorem był postęp w osiąganych dystansach i czasach. Zaliczony dystans półmaratoński i 30km zaostrzył tylko apetyt na cele wiosenno-letnie. Niestety, na samym początku kwietnia podczas wybiegania w ciemnym parku wpadam w dołek, którego nie zauważyłem. W kolanie wyraźnie trzasnęło i miałem świadomość tego, że nie wróży to niczego dobrego. Smutny, powoli pomaszerowałem 2,5km z powrotem do domu.

Miałem co prawda cichą nadzieję na diagnozę w stylu „naciągnięte więzadło poboczne” (jak rok wcześniej) i kilkutygodniową przerwę, jednak następne dni nie przynosiły oczekiwanej poprawy. Po miesiącu podjąłem pierwsze próby biegowe – dość rozpaczliwe. Stwierdziłem, że nie ma sensu czekać i dla spokoju trzeba zrobić badanie rezonansem. Jego wynik przeraził mnie i zdumiał – nie wiem co bardziej. Okazało się, że rok wcześniej niemal całkowicie zerwałem więzadlo krzyżowe przednie i z takim urazem aktywnie funkcjonowałem przez szereg miesięcy, natomiast teraz zerwałem (prawdopodobnie) niefunkcjonującą, zwłókniałą jego resztkę (trzask) i prawdopodobnie uszkodziłem łąkotkę. Możecie sobie wyobrazić w jakim nastroju rozpocząłem wiosnę – najpiękniejszy okres roku.

Trzeba było jednak wziąć się w garść i uratować to, co było do uratowania. Szybko wzmocniłem staw na tyle, że mogłem swobodnie jeździć na rowerze i chodzić po górach. Musiałem osiągnąć taką sprawność, żeby móc po nich nosić w nosidle mojego malca, inaczej nie w pełni udałby nam się planowany czerwcowy urlop. Znalazłem w międzyczasie placówkę, która miała mi zrobić rekonstrukcję na NFZ i to już kilka miesięcy później. Świat znów nabrał kolorów.

Ale do rzeczy:

KWIECIEŃ

Robimy sobie wycieczkę na Ostrzycę Proboszczowicką. Fajny punkt widokowy na Pogórze Kaczawskie, a nawet Sudety (dobrze, że byliśmy kiedy nie były jeszcze rozwinięte liście)

Obrazek

MAJ

Wyjeżdżam z Fasolą w Góry Bialskie. Zaczynamy od Czernicy, stamtąd trochę na przestrzał wchodzimy na Rudawiec, z którego robimy cały Worek Bialski i schodzimy do Bielic. Bardzo ciekawa wycieczka w specyficznym terenie (momentami przypominało to tajgę lub nawet tundrę).

Obrazek

CZERWIEC

Główny urlop. 3 tygodnie na południowym wschodzie Polski, najpierw akcenty bardziej górskie, potem nizinno – bagienne. I dużo zwiedzania pięknej architektury.

Zaczynamy od wycieczki na Eliaszówkę w Beskidzie Sądeckim.

Obrazek

Pierwotnie miała być Radziejowa, ale rezygnujemy z powodu ryzyka burzy. Co się odwlecze to nie uciecze i jadę specjalnie sam z naszej bazy w Beskidzie Niskim, aby zdobyć tę górę. I jeszcze tego samego dnia wchodzimy na Lackową. Pamiętam jak Lucyna pisała kiedyś, że szlak od zachodu jest najbardziej stromym jaki kiedykolwiek przeszła. Z Frankiem na plecach stwierdzam, że kluczowe 15 – 20 minut naprawdę dało popalić.

Obrazek

Na szczycie Lackowej z dedykacją dla sprocketa

Obrazek

We wspomnianym Beskidzie Niskim (po którym sporo pokręciliśmy się też rowerami) robimy również wycieczkę na punkt widokowy Wysokie. Nasza latorośl ucięła tam sobie niezłą drzemkę.

Obrazek

Następnie przenieśliśmy się w Bieszczady. Pogoda niestety trochę się zepsuła i trzeba było nieźle kombinować, aby cały górski plan nie spalił na panewce. Na pierwszy ogień idzie Caryńska z Ustrzyk Górnych. Kiedy wreszcie po 400m podejścia wychodzimy z lasu i zaczynają się widoki – zaczyna się też ulewa. Bez dziecka pewnie byśmy machnęli na to ręką, ale nie było co ryzykować mając w perspektywie jeszcze dwa tygodnie wakacji. Schodzimy tą samą drogą w strugach deszczu.

Dwa dni później pojawia się światełko w tunelu. Okienko pogodowe po południu. Meldujemy się ok. godziny 16 na Przełęczy Wyżniańskiej i atakujemy Caryńską najkrótszą drogą. Wycieczka zakończyła się powodzeniem, a najbardziej zaszokował nas Franek, który dopingowany, żeby przeszedł odcinek leśny na swoich nogach... rozgrzał się tak mocno, że samodzielnie doszedł do samego szczytu. Zrobił pewnie z 250m przewyższenia w pionie, a nie miał w tamtym momencie 3 lat. Rodzice są dumni po dziś dzień.

Obrazek

Dnia następnego wchodzimy sobie z kolei z tego samego miejsca na Rawki. Wrażenia jak najbardziej pozytywne, na pewno lepsze niż podczas naszej poprzedniej wizyty w tym miejscu kilka lat temu, kiedy porządnie nas zlało i widzieliśmy jedynie mgłę.

Obrazek

Ostatni dzień w Bieszczadach to moja samotna pętelka z Pszczelin przez Bukowe Berdo, Krzemień, Kopę Bukowską, Halicz i Rozsypaniec do Wołosatego. Przepiękna trasa i wyjątkowo puste góry. Chciało by się pójść dalej, na Połoninę Bukowską, na Kińczyk... Zapamiętam ten dzień jako jeden z najpiękniejszych jakie kiedykolwiek przeżyłem w górach.

Obrazek

Następnie ruszyliśmy dalej i zamieniliśmy górskie szczyty na wieże kościołów i zamki. W drodze powrotnej z urlopu zatrzymujemy się u znajomych w Kielcach i pewnego ranka robimy z szybką akcję na Łysicę.

LIPIEC

Długo planowana i oczekiwana akcja – GGTZ. 2 wspaniałe dni w górach. Zawsze kiedy pomyślę o tamtych chwilach, mimowolnie się uśmiecham.

Obrazek

SIERPIEŃ

Już myślałem, że pierwszy raz od lat nie zawitam w Tatry Wysokie, ale wyskakujemy trochę spontanicznie na grań Durny – Łomnica (z niechcącym wejściem na Czubatą Turnię).

Obrazek

WRZESIEŃ

Rodzinny spacerowy wypad do zamku Grodno. Wędrujemy w okolicach zamku i Jeziora Lubachowskiego.

Obrazek

W kolejny weekend zabieram Franka na Wielką Sowę – jego siódmy szczyt KGP. Wejście od Rzeczki. Na szczycie smród grilli, porażka.

PAŹDZIERNIK

Na samym początku miesiąca jadę jeszcze z kolegą na rower w Góry Izerskie. Świetna sprawa. Akcenty górskie również były tzn wejście na Wysoką Kopę i na czeski Smrk.

Obrazek

Obrazek

I to w zasadzie tyle, jeśli chodzi o góry


Do rekonstrukcji więzadła doszło ostatecznie dopiero pod koniec listopada. Jestem w trakcie rehabilitacji, długa droga jeszcze przede mną, ale walczę.

PODSUMOWANIE

Bieganie (tylko styczeń – marzec) ok. 400km

Rower – jak co roku ok. 3900km. Dwa dni z przebiegiem większym niż 100km, co nie zdarzyło mi się od lat

Turystyka – sporo odwiedzonych miejsc. Były i parki narodowe - Magurski, Bieszczadzki, Roztoczański, Poleski, Świętokrzyski, i miasta (duże - Lwów, Lublin, Katowice; średnie - Zamość, Chełm, Przemyśl, Grudziądz, Kalisz, Bolesławiec, Złotoryja, Kwidzyn, Bardiów; jak i sporo urokliwych dziur. Były zamki i pałace - Moszna, Czocha, Gołuchów, Kozłówka, Gniew, Nowe, były też spływy kajakowe Kwisą i Wieprzem i wiele innych

Góry:
Tatry - 3 dni
Beskid Sądecki, Niski - 3 kilkugodzinne wycieczki
Bieszczady - 4 wycieczki, w tym jedna dłuższa
Sudety - 3 wycieczki

KGP+4 (Rudawiec, Radziejowa, Lackowa, Wysoka Kopa). Wypadało by niedługo kończyć. Jeszcze 4.

Plany górskie na 2017 – jeśli doprowadzę kolano do porządku i będzie działało, to będę zadowolony choćbym nic ambitnego nie zrobił.
Marzenia z serii prywatnych - nie musieć przeżywać trzeciej rekonstrukcji krzyżowego.

Życzę wszystkim forumowiczom udanego 2017 roku. Przede wszystkim bez kontuzji.

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sty 02, 2017 10:19 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sty 24, 2011 7:54 pm
Posty: 2478
Zawsze wiedziałem, że bieganie to ZŁO i jak czytam o tej Twojej niemiłej "przygodzie" to tylko się utwierdzam w przekonaniu, że nikt mnie na bieganie nie namówi.
A tak zupełnie poważnie to wielkie gratulacje, bo mimo wszystko wyszedł Ci dobry rok. Szczególne, a nawet powójne graty wiadomo - za GGTZ - nie tylko przeszedłeś kawał mapy, ale napisałeś o tym tak, że czytałem z przyjemnością!

Widzę, że na niektórych szczytach byliśmy w tym roku "razem" - Mam na myśli Rudawiec i Big Owl ;) Szkoda, że nie wiedziałem, że na Łysicy będziesz, bo wpadłbym na piwko.

Na 2017 życzę Ci przede wszystkim zdrówka, bo o resztę jestem spokojny. No może jeszcze tego być nie przestawał pisać na forum, bo lubię Cię czytać, a niestety osoby poprawnie składające literki, są w internecie w mniejszości.

Wszystkiego dobrego!

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sty 02, 2017 11:14 pm 
Przypadek beznadziejny

Dołączył(a): Cz paź 22, 2015 5:17 pm
Posty: 1925
Lokalizacja: Poznań
Krabul napisał(a):
Franek, który dopingowany, żeby przeszedł odcinek leśny na swoich nogach... rozgrzał się tak mocno, że samodzielnie doszedł do samego szczytu. Zrobił pewnie z 250m przewyższenia w pionie, a nie miał w tamtym momencie 3 lat. Rodzice są dumni po dziś dzień.
Idzie w ślady Taty :D
Odwiedziłam z Wami, oglądając zdjęcia, wiele ciekawych miejsc. Z tym rozwalonym kolanem zrobiłeś niezłe trasy i przeszedłeś z tą kontuzją?
Krabul napisał(a):
Długo planowana i oczekiwana akcja – GGTZ.
Niesamowite. Bo
Krabul napisał(a):
Do rekonstrukcji więzadła doszło ostatecznie dopiero pod koniec listopada.
Krabul napisał(a):
Marzenia z serii prywatnych - nie musieć przeżywać trzeciej rekonstrukcji krzyżowego.
Życzę spełnienia tego marzenia, bo wówczas przeczytam jeszcze niejedną Twoją relację. :)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt sty 03, 2017 7:49 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 8829
Lokalizacja: miasto100mostów
Dzięki
Madness napisał(a):
Zawsze wiedziałem, że bieganie to ZŁO
Bieganie długich dystansów pewnie nie jest do końca korzystne dla organizmu, ale - co jest?
Dla porządku dodam tylko, że pierwotnym urazem (kwiecień 2015) bylo skręcenie kolana podczas gry w koszykówkę. Niestety, zostało źle zdiagnozowane przez chyba 3 różnych ortopedów, a ja, głupi, nie zrobiłem rezonansu. Najprawdopodobniej gdybym miał ACL, to choćbym wpadł w 2x większą dziurę podczas biegania - nic by się nie stało.
W prawej nodze też zerwałem w 2007 na koszu.
e_l napisał(a):
Z tym rozwalonym kolanem zrobiłeś niezłe trasy i przeszedłeś z tą kontuzją?
Tak. Bez ACL można latami całkiem dobrze funkcjonować pod warunkiem, że staw jest stabilizowany przez silne mięśnie (przede wszystkim głowa przyśrodkowa mięśnia czworogłowego). Niestety, istnieje wtedy większe ryzyko dalszych urazów, można uszkodzić łąkotki, chrząstkę stawową i już robi się bardzo niefajnie. U mnie rezonans wykazał uszkodzenia łątkotek II i III stopnia, ale lekarz stwierdził podczas operacji, że nic tam do szycia nie ma i że jest w miarę ok. Przyciął trochę jakieś wiszące, martwe elementy i zostawił jak jest.

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt sty 03, 2017 9:10 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sie 30, 2010 12:43 pm
Posty: 3331
Lokalizacja: Węgierska Górka
Sławku życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia :) wytrwałości i cierpliwości w rehabilitacji bo Grań Niżnych czeka :P
Jeżeli chodzi o Twój sezon to podziwiam, że pomimo takiej kontuzji motywacja została i zrobiłeś tak dużo.
Za GGTZ macie u mnie duży szacun :!:
Na rowerze sporo nawinąłeś km :) Ja nie pamiętam kiedy ostatni raz przekroczyłem 1tys km w sezonie. No ale wszystkiego na raz robić się nie da :wink:
Franek jest nadzieją forum :)

_________________
Galeria zdjęć


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt sty 03, 2017 10:13 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr paź 31, 2007 9:46 pm
Posty: 3878
Lokalizacja: GEKONY
Po kontuzji tyle kilometrów w górach... :salut: szacun!

Pamiętam te Twoje Złote i Bialskie, sam bym się chętnie wybrał w te rejony, ale to chyba jeszcze odległa przyszłość.
Relacje śledzę na bieżąco i zwłaszcza z głównego urlopu to była dobra lektura ze sporą ilością zdjęć.

PS. Jak będziesz atakował KGP z rejonu Beskidu Makowskiego/Wyspowego/Żywieckiego to poza szczytami z listy czyli Lubomir, Mogielica, Babia Góra, dodaj Jałowiec i Mędralową. Granice są na tyle kontrowersyjne, że najprościej to by było chyba cały Makowski połączyć z Wyspowym :mrgreen:

_________________
http://summitate.wordpress.com/

"Polacy rozpoczęli tę grę i oni powinni ją zakończyć." Simone Moro


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt sty 03, 2017 9:19 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N sie 25, 2013 10:23 am
Posty: 715
Te problemy z kolanami to jakaś plaga naszych czasów. Mój tata męczył się długo - niedawno wyszedł spod noża, a odkąd pamiętam miał problemy z łąkotką (raczej ostatnio stara się nie przemęczać; ponoć problemy wynikały m.in. z x-letniego trenowania piłki ręcznej na twardej nawierzchni). Żona też często narzeka (kij wie jaki jest powód, ale skoro narzeka, to zakładam, że zasadny, może faktycznie wypadałoby zrobić jakiś "świeży" rezonans i poszukać jakiegoś sensownego lekarza; kiedyś tam, już dobrych parę lat temu, lekarz "orzekł", że to w związku z przetrenowaniem i intensywnym graniem w siatkówkę w młodym wieku). O dziwo u żony te problemy przytrafiają się okresowo - ot po prostu, raz jest dobrze, a raz słabo (na tyle, że nawet jak wracamy z gór samochodem, to na siłę stara się rozprostować nogę, celem uniknięcia bólu) i ciężko jest ustalić z czego to wynika.

Paru znajomych też miało mniejsze / większe problemy z kolanami. Może wypadałoby się cieszyć, że ja takich problemów (póki co) nie mam.

No ale co tam, gratulacje za dobry rok (może i mnie uda się kiedyś przejść tę GGTZ)! Widać, że zarówno nie odpuszczasz wycieczek ambitnych, jak i powoli, acz intensywnie, wprowadzasz młode pokolenie w świat górski. Dużo zdrowia i udanego roku 2017 (może i żonę uda się przekonać do offroadów)! ;-)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt sty 03, 2017 10:21 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N sie 25, 2013 10:23 am
Posty: 715
kefir napisał(a):
PS. Jak będziesz atakował KGP z rejonu Beskidu Makowskiego/Wyspowego/Żywieckiego to poza szczytami z listy czyli Lubomir, Mogielica, Babia Góra, dodaj Jałowiec i Mędralową. Granice są na tyle kontrowersyjne, że najprościej to by było chyba cały Makowski połączyć z Wyspowym :mrgreen:


Kurna, ta KGP to jest pełna pułapek. Trzeba byłoby chyba zrobić jakiś temat z kontrowersjami jej dotyczącymi. Bo wiadome są:
1) Chełmiec vs Borowa, 2) Góry Złote i Bialskie (tzn. poza Rudawcem i Kowadłem warto na pewno wyleźć na Postawną, ewentualnie też na Smrek i Travną horę), 3) Mędralowa vs Lubomir (a teraz się dowiaduję, że jeszcze Jałowiec trzeba mieć ewentualnie na uwadze)...
Co ponadto...?


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr sty 04, 2017 7:47 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 8829
Lokalizacja: miasto100mostów
zephyr napisał(a):
Na rowerze sporo nawinąłeś km
Same dojazdy do pracy to na pewno ponad połowa z tego dystansu, a w lato tych wycieczek trochę było też.
Rambubu napisał(a):
Te problemy z kolanami to jakaś plaga naszych czasów.
Słyszałem, że tak wychwalane przez władze "orliki" będą generować ortopedom pacjentów a nie reprezentacji zawodników - z powodu nawierzchni. Ja przez lata trenowałem TaeKwon-Do na sali gimnastycznej z twardym parkietem. Obciążenia na kolana są naprawdę spore a nigdy nic mi się nie stało, najmniejszego bólu/kontuzji. Kilka lat później na w-fie na uczelni (koszykówka) ratowałem piłkę wychodzącą na aut. I się zaczęło.
Rambubu napisał(a):
kefir napisał(a):
PS. Jak będziesz atakował KGP z rejonu Beskidu Makowskiego/Wyspowego/Żywieckiego to poza szczytami z listy czyli Lubomir, Mogielica, Babia Góra, dodaj Jałowiec i Mędralową. Granice są na tyle kontrowersyjne, że najprościej to by było chyba cały Makowski połączyć z Wyspowym :mrgreen:

Kurna, ta KGP to jest pełna pułapek. Trzeba byłoby chyba zrobić jakiś temat z kontrowersjami jej dotyczącymi. Bo wiadome są:
1) Chełmiec vs Borowa, 2) Góry Złote i Bialskie (tzn. poza Rudawcem i Kowadłem warto na pewno wyleźć na Postawną, ewentualnie też na Smrek i Travną horę), 3) Mędralowa vs Lubomir (a teraz się dowiaduję, że jeszcze Jałowiec trzeba mieć ewentualnie na uwadze)...
Co ponadto...?
To prawda, są kontrowersje. A być może największą z nich jest brak Gór Sanocko-Turczańskich. Pewnie dlatego, że to rejon mało turystyczny.
Na razie raczej skompletuję według oficjalnej listy, mając świadomość jej wad. Pewnie te pozostałem wierzchołki dla spokoju sumienia też będę zdobywał. Choćby to miało zająć następne kilka lat.

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Śr sty 04, 2017 5:35 pm 
Kombatant

Dołączył(a): Pn sie 26, 2013 8:03 pm
Posty: 645
Piękne zdjęcia, świetna rodzina, a kontuzje chodzą po ludziach. Dla mnie GGTZ jest forumowym wydarzeniem roku, na nagrodę MMA.

_________________
Wenus w Milo


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt sty 06, 2017 2:31 pm 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn kwi 11, 2011 9:25 pm
Posty: 724
Lokalizacja: W-wa
bardzo kibicuję takim rodzinnym wyprawom, mam nadzieję, że forum przetrwa do czasów, gdy Franek będzie pisać swoje relacje
Cytuj:
Nasza latorośl ucięła tam sobie niezłą drzemkę.
chyba nie można już bardziej "zapaść" w drzemkę niż Franek na zdjęciu niżej :D

Obrazek

Krabul napisał(a):
Zapamiętam ten dzień jako jeden z najpiękniejszych jakie kiedykolwiek przeżyłem w górach.

Mój najlepszy dzień, w 2013 w Alpach, póki co nie został zdetronizowany, spróbowałam przed chwilą określić minimalne warunki brzegowe: odosobnienie, zero ludzi, trudności, które trzeba pokonać, "dziwna" pogoda, krajobraz typu "dziki", odgłosy przyrody...


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: So sty 07, 2017 12:09 pm 
Stracony

Dołączył(a): Pn lut 11, 2013 4:09 pm
Posty: 9636
Lokalizacja: FCZ
Chodzenie z dzieckiem po górach ma swój urok i jeśli za parę lat będzie chcieć dalej się w to bawić to takie zdjęcia "z mlekiem pod nosem" sprawią niesamowitą frajdę.
GGTZ -mimo że nie jest to wyczyn sportowy i nie napiszą o tym w poważnym piśmie to dało wiele satysfakcji i myślę że każdy z osobna wniósł coś do tego tematy dzięki czemu nam się udało

_________________
NIE MA LEPSZEGO OD MIĘGUSZA WIELKIEGO!


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt sty 10, 2017 1:07 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr sie 03, 2005 1:09 pm
Posty: 22063
Krabul ! Niech kontuzje i podatki lekkie Ci będą ! Granie czekają !

_________________
"Stary jestem, mam sklerozę, czas umierać" 09.IX.2006 - rozstaj dróg w Dolince za Mnichem

"Stałem się nowym użytkownikiem ale ten nowy też musi posta napisać"


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt sty 10, 2017 2:00 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 8829
Lokalizacja: miasto100mostów
:salut:

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt lut 03, 2017 10:56 am 
Kombatant

Dołączył(a): Pt wrz 17, 2010 11:49 am
Posty: 681
Lokalizacja: dokąd
Z pewnym poślizgiem, ale wreszcie mam chwilę na komentarz - świetny rok, tym bardziej, że pomimo kłopotów ze zdrowiem dałeś radę sporo podziałać. Gratulacje!
Fajnie, że udaje się Tobie realizować rodzinnie fajne górskie i około-górskie wyjazdy, gdzie każdy - jak sądzę - jest usatysfakcjonowany i zadowolony. To ważne! :)

Krabul napisał(a):
Ostatni dzień w Bieszczadach to moja samotna pętelka z Pszczelin przez Bukowe Berdo, Krzemień, Kopę Bukowską, Halicz i Rozsypaniec do Wołosatego. Przepiękna trasa i wyjątkowo puste góry. Chciało by się pójść dalej, na Połoninę Bukowską, na Kińczyk... Zapamiętam ten dzień jako jeden z najpiękniejszych jakie kiedykolwiek przeżyłem w górach.

W Bieszczadach kiedyś spędzałam dużo czasu, ta pętelka to jedna z moich ulubionych - też ze względu na tę bezludność, a zwykle zahaczało się o też Worek Bieszczadzki. Na Kińczyku byłam, polecam, fajne rejony!

Cytuj:
Długo planowana i oczekiwana akcja – GGTZ. 2 wspaniałe dni w górach

Tej akcji to bardzo gratuluję i jeszcze bardziej zazdroszczę! :D
Mam w planach ;)

W 2017r. życzę zdrowia i szybkiego powrotu do formy, a reszta przyjdzie sama! :D


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sty 08, 2018 1:54 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 8829
Lokalizacja: miasto100mostów
Święta, święta i po świętach. Griswoldy obejrzane. Ostatnie resztki z Sylwestra dojedzone. Turniej Czterech Skoczni obejrzany. Można podsumować rok ubiegły.

Początek roku 2017 stał u mnie pod znakiem rehabilitacji po rekonstrukcji zerwanego więzadła krzyżowego (koniec listopada 2016). W połowie stycznia odkryłem metodę rehabilitacji, która popchnęła mnie bardzo mocno do przodu... Chodzenie po schodach. W górę, w dół, przodem, tyłem, potem do szło wbieganie i zbieganie. Prawie codziennie wychodziłem sobie z domu chociaż na 50 pięter. A czasem i 150.
Pod koniec lutego zeszło to jednak na dalszy plan gdyż na świat przyszedł Julek - nasz drugi syn.
Szybko przypomnieliśmy sobie jakim luksusem jest móc się normalnie te 6-7 godzin bez przerwy wyspać. Ale nic to. Dobrze jest.

Nogę doprowadziłem do porządku dość sprawnie. Pierwszy wyjazd w góry zaliczam pod koniec kwietnia - jednodniówka na 2 szczyty KGP Lubomira i Czupla (Czupel?). Opisane tu: http://www.turystyka-gorska.pl/forum/vi ... 2ab2eb255b

Jakoś w tym samym czasie wróciłem do biegania. Pierwsze próby były dość rozpaczliwe, ale jakoś właśnie od połowy kwietnia się rozbujało i maj był miesiącem z pierwszym sensownym przebiegiem w granicach 100km.

Również w maju biorę udział w uroczystości odsłonięcia tablicy poświęconej śp. Oldze. Na duszy troszkę lżej. Przed uroczystością wchodzę na Gęsią Szyję a tuż po lecę do Piątki spotkać się z wariatami Kiełbasą i Zbychem. Dalej razem przechodzimy przez Szpiglasową i jej szeroko pojęte okolice do Morskiego Oka i stamtąd na dół. Mój jedyny dzień w Tatrach w 2017. Opisane tu: http://www.turystyka-gorska.pl/forum/vi ... 2ab2eb255b

Wiadomo jak to z małym bobasem, większość czasu i planów podporządkowuje się dziecku a póki nie odrośnie trochę od ziemi to nie ma co się porywać na nie wiadomo jakie eskapady. Na przełomie czerwca i lipca robimy rodzinny wyjazd do miasta w którym studiowała moja żona - Torunia. Taka sentymentalna podróż niemal 10 lat po obronie. Motywem przewodnim było planetarium, w którym byliśmy na 3 seansach ze starszym synem. Fajnie było. Nieoczekiwanie do Torunia wróciłem tym razem bardzo szybko, bo w listopadzie byłem tam służbowo.

Kilka tygodni później mam okazję wyrwać się od obowiązków rodzinnych i wybywam na przedłużony weekend w Alpach Julijskich. Towarzystwo dopisało, pogoda również, wyjazd na meeeeega plus. Opisane tu: http://www.turystyka-gorska.pl/forum/vi ... 70d9cf34b2

Obrazek

Obrazek

We wrześniu mamy główny rodzinny urlop wraz z naszymi serdecznymi, również dzieciatymi, przyjaciółmi. Muszę napisać relację z tego wyjazdu bo był fajny, a jakoś nie mogę się zebrać. Miejsce: Beskid Żywiecki, zachodnia część. Pogoda: ogólnie słaba. Akcenty górskie były: zdobyliśmy Wielką Raczę

Obrazek

Pilsko

Obrazek

Trochę pozwiedzaliśmy

Obrazek

Obrazek

A raz wybrałem się samotnie biegowo na Rysiankę i Romankę. Tutaj niezła sytuacja. Zamawiam sobie śniadanie w schronisku na Rysiance i uświadamiam sobie, że nie wziąłem portfela. Gosposyni powiedziała, żebym przelał pieniądze jak będę mógł. Niebywałe.
Tego samego dnia jedziemy do Koniakowa pooglądać koronki i wchodzimy na Ochodzitą. Kapitalny punkt widokowy!

Genialny teren!

Potem nic szczególnego się nie działo. Od czasu do czasu ruszyliśmy się z dzieciakami na jakąś wycieczkę. Na przykład z wizytą do Marianny Orańskiej:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jeśli chodzi o inne aktywności. Rower standardowo ok. 3500km, może mniej, w tym roku dokładnie nie zmierzyłem. Ale dłuższych wycieczek:0. Może ze dwa razy zrobiłem ponad 50km w ciągu dnia. A teraz dodatkowo firma mi się przeniosła do zdecydowanie bliższej lokalizacji, także będę kręcił jeszcze mniej.

BIEGANIE:
Miałem na ten rok wytyczone 3 cele. Pierwszy to było 1000km przebiegu. Siadło. Wynik 1004km, 100 dni biegowych, a zaczynałem włąściwie dopiero od maja na w miarę rozkręconych obrotach. Drugi cel to złamanie 40 min na dychę. Tutaj zabrakło mi w Biegu Niepodległości 11s. Ale myślę, że to kwestia czasu. A do trzeciego celu z premedytacją nie podszedłem i na raziego odkładam.
Bieganie sprawia mi ogromną frajdę, kręci mnie coraz bardziej. Udaje się na razie uniknąć jakichkolwiek urazów. Na szczęście. Robię sporo ćwiczeń core, dużo ćwiczeń które poznałem podczas rehabilitacji kolana. Nie zaniedbuję rozciągania i rolowania. I regularnie daję sobie dobry wycisk.

Obecne życiówki:
5km 19:32 (nieoficj), wrzesień
10km 40:10 (atest), listopad
M/2 1:39:11 (atest), słaba i niepasująca do pozostałych ale nabiegana w czerwcu kiedy jeszcze byłem dość świeżo po rehabilitacji

Plany na 2018? Cieszyć się rodziną, górami i bieganiem. Jest plan na rodzinny wypad na tydzień w Tatry latem. Wypadało by zmęczyć też do końca KGP. Innych planów mam i tak na 10 lat do przodu tylko trzeba mieć jeszcze czas.
A z biegania? Zaplanowałem sobie kilka startów na wiosnę. Dycha, półmaratony i trzydziestka. Wyniki zweryfikują formę. Chciałbym złamać 39 min na 10 a może i 38:30 (bo myślę, że 40 to już będzie formalność), 1:30 w półmaratonie. Jeśli podejdę do maratonu, a zastanawiam się nad tym, to jeśli nie będzie jakiegoś huraganu to chciałbym złamać 3:30 i niezrealizowanie tego celu raczej bym odebrał jako porażkę. Choć wiadomo - to jest maraton... Pod koniec lutego chcę biec Wrocławską 30. i to zweryfikuje plany. Jeśli pobiegnę <2h25 a myślę, że stać mnie na to to i 3h30 w maratonie powinno być realne. No chyba, że się skontuzjuję i wszystkie plany wezmą w łeb. Ale staram się do tego nie dopuścić

Wszystkim góromaniakom i forumowiczom życzę wszystkiego dobrego w roku 2018 a przede wszystkim dużo

Obrazek

i

Obrazek

oraz żebyście z uśmiechem zdobywali swoje "everesty"

Obrazek

Krabule pozdrawiają!

Obrazek

_________________
'Tatusiu, zostań w samochodzie, a my zobaczymy gdzie zaczyna się nasz szlak.'


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 68 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL