witam
to możne i ja się pochwale
piątek to narciarsko na stokach w Białce Tatrzańskiej uwielbiamy tam jeździć
A sobota
wstajemy o 6 rano za oknem piękna lampa z widokiem na cudowny Giewont i Kasprowy
szybka kawka i śniadanko ( kolejność obowiązkowa

)
i wyruszamy
z Kuźnic na Boczań Skupniów Upłaz do Hali Gąsienicowej do murowańca
Babia tez nam się pokazała:)
widoczki były cudowne
po szybkim popasie w murowańcu i pogłaskaniu kumpla
wyruszamy w kierunku Czarnego Stawu Gąsienicowego tempo całkiem dobre pogoda dopisuje koszulka i krótkie spodenki a pod stopami beton idzie się super
docieramy do stawu a raczej dużego pola śnieżnego pod którym jest staw
tak chwilka relaksu mamy czas i pogodę
zastanawiamy się czy iść żlebem na Karb czy takim malutkim na mniejszego brata Małego Kościelca
Wybieramy żlebem na Karb z dołu wygląda dość ciekawie nieco lawiniasto ale.. mamy beto i tylko 3 centymetry świeżego puchu wiec ruszamy
i zaczyna się zabawa czekany w dłoń o do przodu a raczej góry
by mojej żonce szło się lepiej to postanawiam jej rąbać stopnie w betonie jak się fajnie torowało
zabawa była super
w połowie lekka zmiana puszczamy przodem parę turystów niech teraz oni torują:)
i osiągamy karb gdzie przywitały nas chmurki
tam urodzinowy szampan mojej żonki ( to już tradycja )
po szybkiej lampce ruszamy na Kościelca:)
cel dość sprawnie osiągnięty aczkolwiek pogoda zrobiła psikusa i się porostu zchrzaniła
następnie karbem w dół na drugą stronę gdzie spotykamy kurs zimowy który dzielnie kopie próby lawinowe

a my lekko na przełaj idziemy do murowańca na kawkę
a stamtąd Dolinką Jaworzynki do Kuźnic
Za to niedziela masakra pobudka o 6 wyglądam za okno a tam dupawka straszna pada deszcz:( więc wo wyrka i niech się dzieje wola boża
na szczęście później przeszło to w snieg i postanowiliśmy zachaczyc jeszcze o Białke na narty
i wiecie co chce jeszcze i jeszcze