W sierpniu 2011 , zwł. w 2 połowie , panowały ogromne upały ( np. w Bielsku Białej odnotowano +36*C 23.08) i warunki do uprawiania turystyki wysokogórskiej w Tatrach były wręcz idealne. Niestety w tym okresie jeszcze nie mogłem sobie pozwolić na kolejny wyjazd w góry. Piękny wrzesień, z bezchmurnym niebem i idealnymi temperaturami kusił od samego początku- okazja nadarzyła się w 2 połowie września, gdy uzbierałem więcej gotówki, a także w związku z faktem, że mój dawny Kompan tatrzańskich wędrówek, wyruszył wraz z ekipą ministrantów i jedną koleżanką do Kościeliska ok. 23 -go września.
Ja do Zakopanego dotarłem
23-go września popołudniu. Ponieważ wszystkie miejsca w polskich schroniskach były na okres tego weekendu zajęte , nie pozostało nic innego jak poszukać dogodnej i bardzo atrakcyjnej kwatery w Zakopanem. Odpowiedni adres namierzyłem szybko, tj.
Ulica Gładkie 14, w połowie wysokości stoku Gubałówki, ceny przystępne, rewelacyjne warunki kuchenne i łazienkowe oraz pokojowe ( przykładowo pokój ok. 25 m2 na 6 osób dostałem w cenie 35 zł , a w tygodniu nawet taniej-30 zł ). Blisko stąd na Gubałówkę , której jednak nie zdobyłem podczas tego wyjazdu. Z okolicy są piękne widoki na Tatry ( m.in. Kasprowy, Giewont , Kozi Wierch) . 23-go września nic nie udało się zdziałać poza zakwaterowaniem.
24-go września pierwszy bezchmurny całkowicie dzień. Idę przez Kalatówki w stronę Kondrackiej Przełęczy z Kuźnic. Na Kalatówkach spotykam się z ekipą Ministrantów i idziemy w większym gronie aż na Przełęcz Kondracką, z krótką przerwą koło schroniska na Hali Kondrackiej ( 1333m) . Niestety na podejściu na Przełęcz Kondracką 1725 m, panuje koszmarny upał. Wyżej jest już lepiej. Próbujemy wejść na Giewont, jednak mimo faktu że poza mną ekipa tam jeszcze nie była, to rezygnujemy, ponieważ musielibyśmy stać w kolejce ponad 0.5 godziny...Kolejka zaczynała się powyżej Kondrackiej Przełęczy Wyżniej 1785 m a poniżej początku szlaku jednokierunkowego. Głównym celem Ministrantów są
Czerwone Wierchy. Następnego dnia w niedzielę niestety muszą już wracać na Górny Śląsk. Ja wprawdzie byłem tutaj w 2003 roku z Tatą, niemniej przy takiej pogodzie warto przypomnieć sobie te widoki. Ponadto mam przecież możliwość innego zejścia z Ciemniaka, i zaliczenia nowego szlaku przez Tomanową Dolinę. W tych warunkach to na tyle kusząca opcja, że idę na Czerwone. Nadmienię, że Kopa Kondracka ( 2005 m) to mój pierwszy w życiu dwutysięcznik ( czerwiec 2001 ). Podejście na Kopę z 2 przerwami idzie sprawnie, ze szczytu piękne widoki. Widać np. zakosy szlaku na Przełęcz pod Kopą Kondracką czy linie kolejki na Kasprowy, a także 2 motolotniarzy. Na szczycie kilkadziesiąt osób. Mało jednak idzie na Małołączniak. Ze szczytu Małołączniaka ( miejscami nieco mozolne podejście ) Gubałówka a nawet Giewont wyglądają śmiesznie - Giewont w dole ( wszak jesteśmy ponad 200 m wyżej ) a Gubałówka to pagórek /wypukłość z dobrze widocznym hotelem Mercure-Kasprowy u jej podnóża. Niepozornie wygląda stąd również Kasprowy Wierch. Pięknie prezentują się zaś oczywiście: Krywań, Świnica, Granaty, a na dalszych planach Rysy, niebotyczny Gerlach i potężny Lodowy Szczyt, który widać ponad ...Czarnymi Ścianami. Następnie pięknym szlakiem graniowym ruszamy na kulminację wyprawy, tj.
Krzesanicę 2122 m . Jest to najwyższy szczyt wapienny w Polsce i w Tatrach Zachodnich. Pięknie widać stąd wapienne, 200 m urwiska spadające z grani do zawieszonej Dolinki Mułowej. I stąd widoki są piękne i rozległe. Łatwo rozpoznać np. Hruby Regiel i Przysłop Miętusi na północy, czy Bystrą na południowym zachodzie. Dla niektórych z osób uczestniczących jest to najwyższy szczyt w życiu do tej pory. My z Tomkiem byliśmy w 2009 pół kilometra wyżej, tj. na Lodowej Kopie ponad 2600 m . Zimno tu już jak się dłużej posiedzi. Idziemy na Ciemniak bez zwłoki ( 2096m), bo robi się już późno. Z wierzchołka kapitalne widoki na Tatry Zachodnie. Podczas zejścia na przełączkę pod Chudą Turnią ( 1850m) spotykamy 2 gości na rowerach górskich wartych kilka tysięcy, zjeżdżających z Ciemniaka...z dużą prędkością i nieco poza ścieżką. Niewątpliwie ryzykowali nie tylko mandat. My rozstajemy się po 5 godzinach wysoko w Tatrach na 1850 m , gdzie jest rozstaj szlaków zielonego i czerwonego. ( Ministranci chcą jak najszybciej dotrzeć do Kir dobrze mi znanym szlakiem). Ja zaś koło 17.00 kieruję się na
zielony szlak prowadzący zbójnickimi chodnikami w stronę
Doliny Tomanowej przez Czerwony Żleb. Byłem zachwycony tym szlakiem -cisza, spokój i brak zasięgu telefonów. Piękne widoki na przede wszystkim Kominiarski ( 1829) , wał Ornaku ( 1854) , Iwaniacką Przełęcz ( 1459), Starorobociański ( 2176), a także piękne szczyty graniczne: ( masyw Bystrej z Błyszczem, Kamienistą 2127, Smreczyński Wierch 2066, Tomanowy Wierch Polski 1978, i bliską Tomanową Przełęcz 1686 m, na którą do niedawna prowadził szlak- obecnie tablica informuje o zakazie przejścia tego kompletnie zarośniętego roślinnością odcinka). Zielony szlak oferuje przepiękne widoki powyżej górnej granicy lasu i jest jednym z najatrakcyjniejszych w Tatrach Zachodnich jakie dane mi było przejść...
- Szybkim marszem przez Tomanową Dolinę ( ładne jeszcze są widoki z polany, niżej ładne lasy świerkowe ) docieram do rejonu schroniska Ornak. Mam jednak kwaterę w Zakopcu. Jest już ok. 19.00 i niestety po ciemku idę już główną drogą do Kir, pusto na niej. Widać jakieś czołówki w rejonie Wąwozu Kraków. Spotykam samochód osobowy wożący zaopatrzenie z Kościeliska do schroniska Ornak. Dwóch miejscowych gości podwiozło mnie z rejonu Raptawicy -bezinteresownie i za darmo do Kir, dzięki czemu zaoszczędziłem z 5km i dobrą godzinę. Pozdrawiam
25 września . Tego dnia mimo pięknej pogody niewiele się działo. Po wczorajszym powrocie ok. 20.00 na kwaterę, byłem zmęczony i poszedłem tylko na Polanę Rusinową z Wierchporońca zielonym, zszedłem popołudniu niebieskim przez Wiktorówki na Zazadnią, gdzie złapałem przepełniony bus ciągnący od Palenicy B . do Zakopanego. Na Wiktorówkach spostrzegłem nową tablicę poświęconą młodemu ratownikowi TOPR, który zginął w fatalny sposób w marcu 2011 na Długim Giewoncie.
Najciekawszy jednak dla wyprawy trwającej do 29 września okazał się dzień 26 września 2011 w poniedziałek
CDN mojego ostatniego wyjazdu jesiennego i w ogóle w tym roku w Tatry...Pozdrawiam . Teraz w Tatrach to już nie jesień a zima ehh...
