Motyw przewodni wycieczki:
http://www.youtube.com/watch?v=L03JVPaZ ... re=related
Oraz:
http://www.tygodnikpodhalanski.pl/www/i ... =&id=13209
13 sierpnia, sobota
Po trzech godzinach walki z dojazdem i objazdami objazdów w końcu docieramy z Jackiem do Palenicy Białczańskiej. Podjeżdzamy na parking, gdzie zaczepia nas zdziwiony parkingowy, że o tej godzinie można jeszcze w góry iść:
- Dokąd?Do Morskiego Oka?
- Tak.
- A czy wy wiecie , że tam jest 9km?!?
- ...
W Moku meldujemy się koło 20.30 a kierowniczka wita nas radośnie

Ustalamy trasę na następny dzień po czym idziemy spać.
14 sierpnia, niedziela
Pobudka o 5.00
Przepakowujemy się, szybkie śniadanko, wpis w książkę i koło 6.30 ruszamy na szlak. Pogoda jest przepiękna:
Podejeście szybko nam schodzi i o godz. 9.30 meldujemy się pod ścianą, nad Zakopanem chmury:
Ostatnie ustalenia, konsultujemy przebieg naszej drogi z innymi zespołami (bo każdy ma inne topo!), po czym szpeimy się i wchodzimy w ścianę. Droga
Klasyczna V. Prowadzi Jacek. Pierwszy wyciąg bardzo przyjemny, jedna trudność zaraz po starcie, rozkminiam nowy sposób wspinaczki - na tarcie, w końcu udaje się. Potem stan, chwila przerwy, jakiś lepszy zespół nas wyprzedza w międzyczasie i znowu Jacek napiera. Tutaj mamy problem z kominkiem IV+, bo z plecakami ciężko się w niego zmieścić, ale trochę kombinacji i w końcu się udaje

Drugi stan i masa ludu czeka w kolejce do drogi

Trzeci stan i wreszcie jakieś zdjęcia - szkolenie TOPR w Dolince pod Mnichem:
Na stanowisku:
Patrzymy na Szpiglasową Przełęcz i zastanawiamy się skąd tam tyle ludzi! Oni patrzą na nas i pewnie zastanawiają się skąd na tym Mnichu tyle ludzi i co oni tam robią w tej ścianie?
Ostatni wyciąg - Jacek w ścianie:
W tym miejscu nasza droga łączy się z Drogą Orłowskiego. Niestety czekamy, aż zespoły, które były pierwsze na stanowisku przejdą wyżej. Trochę z tym schodzi. W końcu wbijamy się w ścianę. Pierwsze spojrzenie i myśl - no przecież tu nie ma żadnych stopni! Hasło przewodnie na czwartym wyciągu to tarcie tarcie tarcie...i jeszcze raz tarcie. Najważniejsze to uwierzyć, że się da. Idę po ścianie nie używając chwytów, ciekawe uczucie

Zespół obok dopinguje, idziemy łeb w łeb, tylko że oni idą VI.2 a ja IV
Z czwartego stanowiska jeszcze tylko mini-wyciag naokoło i jesteśmy na szczycie Mnicha 2070 n.p.m!
Widoki dookoła:
I jeszcze dwie panoramy:
Siedzimy chwilę, jakiś zespół częstuje nas żelkami po czym 3 zjazdy i do schronu na zasłużonego kotleta

W schronisku dołącza do nas Łukasz i razem świętujemy udany dzień.
15 sierpnia, niedziela
Pobudka godz.6.00 rano. Niestety nie chce nam się wstawać.... Chyba się trochę wczoraj zmęczyliśmy

Leżakujemy jeszcze pół godzinki, po czym w końcu Łukasz przekonuje nas, że warto wstać

Śniadanie, zostawiamy depozyt w schronie i udajemy się w drogę!
Widoki o poranku:
Potem dookoła Moka i do góry!
Lądujemy nad Czarnym Stawem pod Rysami 1583 n.p.m.
Ale Łukasz namawia nas jeszce na kawałek spacerku w stronę Mięguszowieckiej Przeł. pod Chłopkiem:
Widoki piękne:
Zejście do Moka w pełnym słońcu:
Moko i Czarny Staw:
Ostatnie zdjęcie i do domu:
Potem jeszcze tylko spacer asfaltem do Palenicy i powrót do Krakowa. Bardzo fajna wycieczka. Jedyny minus to tłumy na Palenicy i kolejki na Mnichu. Samo wspinanie bajka.
Jak ktoś się wtedy wspina na Mnicha i miał obiecane zdjęcia to niech się odezwie
