Forum portalu turystyka-gorska.pl

Wszystko o górach
relacje na mapie
Regulamin forum


Teraz jest Pt wrz 20, 2019 4:55 pm

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 55 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: Wt wrz 14, 2010 5:21 pm 
Swój

Dołączył(a): N lut 08, 2009 1:28 pm
Posty: 55
Lokalizacja: Łódź
Poniżej chciałbym zamieścić relację z wyjazdu na Gran Paradiso oraz Mont Blanc. To był nasz pierwszy wyjazd w góry lodowcowe i zarazem jest to moja pierwsza relacja.
Uczestnicy Magda, Paweł i Łukasz.

21.08
Około 13 wyruszamy z Łodzi, naszym celem jest położone we Włoszech Pont, początek szlaku na Gran Paradiso. Na szczyt zamierzamy wejść dla aklimatyzacji przed próbą wejścia na Mont Blanc.
Obrazek

22.08
Około 11 dojeżdżamy do Aosty, niestety GPS nie wie gdzie jest nasze Pont, my też nie, wiedzą za to panie w informacji turystycznej. Jedziemy na miejsce, rozbijamy namioty robimy parę fotek, jemy coś i idziemy w kimę, jutro wcześnie rano chcemy wyjść w góry.
Obrazek
Camp w Pont.
Obrazek

23.08
Z wcześnie robi się 12, dobre i to. Podobna do tatrzańskich ścieżka prowadzi do schroniska Obrazek

Rozbijamy się niedaleko schronu, jemy suchą karmę i idziemy na piwo(w końcu tyle czytaliśmy o aklimatyzacji). Rano planujemy wyjście na szczyt.


Obrazek

Schronisko.

Obrazek
Ciarforon, 3642 m.n.p.m. - góra w pobliżu, z której spadało sporo kamieni.


24.08
W nocy pogoda zmienia się w „do dupy”, leje i wieje. Wg. prognoz następnego dnia ma być lepiej, więc korzystamy z chwilowego przejaśnienia i koło ósmej wychodzimy w stronę szczytu, gdzieś tam dojdziemy.
Dochodzimy do moreny, gdzie mylimy drogę i zamiast obejść lód z prawej strony wydeptaną ścieżką, ładujemy się przez środek.

Obrazek
W mniej więcej połowie podejścia orientujemy się i zaczynamy trawersować w stronę skał. Tracimy chyba z godzinę, w międzyczasie zaczyna lać deszcz. Trawers się udaje, nikt nie spadł, ale mamy na dzisiaj dość, weszliśmy na 3200, rekord wysokości pobity:)

Obrazek

Obrazek

25.08
Dzisiaj pogoda ma być piękna. Zamawiamy śniadanie w schronie, aby zaoszczędzić trochę czasu. Dobry pomysł, niektórzy przy stolikach siedzą już w pełnym rynsztunku, ubrani nawet w uprzęże:)
Wszystko ładnie pięknie, ale i tak wychodzimy koło 5.30 jako ostatni zespół…
Droga do lodowca dłuży się niemiłosiernie, jednak później idzie się już ok, obchodzimy miejsce wczorajszej pomyłki, po czym wydeptana ścieżka na lodowcu prowadzi w kierunku szczytu. Nachylenie stoku tylko miejscami dochodzi do 30*.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dochodzimy do skałek pod szczytem, jesteśmy niestety ostatnim zespołem tego dnia.
Obrazek

Konsekwencje tego są takie, że nie bardzo wiemy jak ONI tam weszli. Trochę czasu upływa nam na odnalezieniu właściwej drogi. Swój wpływ ma również wysokość, poruszamy się jak muchy w smole.
Znajdujemy jakąś starą poręczówkę, musi gdzieś prowadzić…
Obrazek

Gdzieś na pewno, ale nie na szczyt. Wracamy wszyscy do stanowiska ze starych haków, wszystko to zajmuje kupę czasu. W końcu Łukasz znajduje drogę i wchodzi na szczyt. Ja z Magdą dajemy za wygraną, jest już prawie 16, po prostu chciałem jak najszybciej zacząć schodzić obawiając się rozmokniętego lodowca. Ostatni zespół przed nami zszedł po 13:30.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Trochę szkoda, ale mówi się trudno, góra nie ucieknie, natomiast cel aklimatyzacyjny osiągnięty.
Zejście do 3500 było zupełnie lajtowe, jednak później w miejscach gdzie było to możliwe zaczęliśmy obchodzić lodowiec skałkami. Te „skałki” to w sumie sterta luźnego gruzu, więc trzeba było strasznie uważać, żeby kogoś albo siebie nie przygnieść.
Po zejściu na ostatni i najbardziej stromy odcinek na wysokości jakichś 3200, usłyszeliśmy huczący dźwięk lodowych rzek. Magda oznajmiła, że ona tam nie idzie i koniec :); Dobra decyzja, bo znaleźliśmy bardzo fajne obejście zaśnieżonym żlebem z lewej strony, i szybko zeszliśmy z lodowca.

Obrazek



Obrazek
Obrazek

Obrazek
Obrazek

Obrazek
Obrazek

Obrazek
Woda płynąca z lodowca.

Do namiotu to już „z górki”. Dodatkową motywację dały nam dwa wielkie kamienie, które w międzyczasie spadły lodowcem na dół. Krótkie spojrzenie na śnieg uświadomiło nam, że ich tu leży pełno, i raczej wyglądają na w miarę świeże.
Po powrocie standard, sucha karma, bro w schronie i w kimę.


26.08

Budzi nas atak z powietrza, znak, że trzeba opuścić to miejsce jak najszybciej.

Obrazek


Zawijamy wszystko i w Pont meldujemy się koło 14. Jemy różne dobre rzeczy, robimy duużo fotek, w końcu są wakacje :-)
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek Obrazek
Piknik.

Obrazek
Widok z campingu.


Obrazek
Wodospad w pobliżu.

Wieczorem wyruszamy w kierunku Chamonix.
Obrazek
La Grivola widziana z drogi dojazdowej. (poprawione:))

Cdn…


Ostatnio edytowano Wt wrz 14, 2010 8:10 pm przez techset, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt wrz 14, 2010 5:58 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn paź 29, 2007 8:31 pm
Posty: 3027
Lokalizacja: Nowy Sącz
No, coraz więcej alpejczyków u nas na forum, czekam na CD..
PS
Obrazek
To nie Gran Paradiso tylko la Grivola :wink:

_________________
http://www.naszczytach.cba.pl Aktualizacja 2015 - nowe: Karpaty Rumuńskie, Kralova Hola, Welebit, Siwy Wierch i wiele innych. Zapraszam


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt wrz 14, 2010 5:58 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 05, 2008 6:33 pm
Posty: 3824
Lokalizacja: Bukowina Tatrzańska
:thumright:

Czekamy na relację z Blanca 8)

_________________
www.rafalraczynski.com.pl


Ostatnio edytowano Pt wrz 17, 2010 3:23 pm przez raffi79., łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt wrz 14, 2010 6:24 pm 
Kombatant

Dołączył(a): Pt sie 07, 2009 5:55 pm
Posty: 387
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
I jakaś taka mała się poczułam. ;) Pięknie! Gratulacje ;) :D A widok z tego kempingu i wodospad bajka. ;)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt wrz 14, 2010 7:35 pm 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr paź 15, 2008 10:41 pm
Posty: 810
Lokalizacja: Dolny Śląsk
sympatyczny debiut.
Ino trochę a dużo edytora na niektórych zdjęciach :mrgreen:


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt wrz 14, 2010 7:38 pm 
Kombatant

Dołączył(a): Wt paź 17, 2006 3:40 pm
Posty: 397
Lokalizacja: Kobiór
Mój ulubiony szczyt;p

_________________
"mój mózg,to mój drugi ulubiony organ"/W.Allen/

http://gorywysokie.blogspot.com/

http://pionowyswiat.blogspot.com/


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt wrz 14, 2010 8:12 pm 
Swój

Dołączył(a): N lut 08, 2009 1:28 pm
Posty: 55
Lokalizacja: Łódź
Dzięki Gouter, poprawiłem nazwę szczytu, byliśmy pewni, że to GP :)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt wrz 14, 2010 8:14 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn paź 29, 2007 8:31 pm
Posty: 3027
Lokalizacja: Nowy Sącz
techset napisał(a):
Dzięki Gouter, poprawiłem nazwę szczytu, byliśmy pewni, że to GP

Cenzura nie śpi :mrgreen:

_________________
http://www.naszczytach.cba.pl Aktualizacja 2015 - nowe: Karpaty Rumuńskie, Kralova Hola, Welebit, Siwy Wierch i wiele innych. Zapraszam


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt wrz 17, 2010 12:28 pm 
Zasłużony

Dołączył(a): Cz maja 21, 2009 9:10 am
Posty: 243
Witam

Jak widac po tej relacji, JEST wielkie jest parcie nieprzygotowanych ludzi (pseudo turystów) na czwórkowe szczyty Europy. Błędy logistyczne oraz kondycyjne spowodowały, ze zrobiliście "rekord świata" w podejściu pod GP. Acha miejsce w którym stoi figurka Madonny - to nie szczyt GP - to TYLKO przedwierzchołek.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt wrz 17, 2010 9:29 pm 
Zasłużony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr sie 12, 2009 11:21 am
Posty: 232
Lokalizacja: Katowice
viking59 napisał(a):
nieprzygotowanych ludzi (pseudo turystów) na czwórkowe szczyty Europy

kogo masz konkretnie na myśli ?
chyba nie autora relacji ?

_________________
pozdrawiam Jan
http://www.kochamnarty.pl/
Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So wrz 18, 2010 8:30 pm 
Zasłużony

Dołączył(a): Cz maja 21, 2009 9:10 am
Posty: 243
Witam

Jabol, Tak -dokładnie - mam na myśli autora tego nieprzygotowanego wypadu


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn wrz 20, 2010 8:19 am 
Stracony

Dołączył(a): Pn paź 17, 2005 5:35 pm
Posty: 7564
Lokalizacja: z lasu
Może i były błędy takie, czy inne, może i nie do końca wyjazd był przygotowany, może i tych aspektów nie można pochwalać, ale ja powiem: Młodzi ludzie bujnęli się najlepiej jak potrafili, na pewno sporo się nauczyli zobaczyli kawałek świata, nie siedzą na dupach - bo się nie da, bo nie mam kasiory, z tego co wcześniej przeczytałem na forum to idą w jakieś szkolenia - wydaje mi się, że jeśli przeżyją kilka najbliższych lat, to mają szanse bujnąć się dużo wyżej niż Alpy - i za to trzymam kciuki.

Techset, nawijaj, co zdziałaliście (naodwalaliście ;) ) z tym Blankiem.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn wrz 20, 2010 9:33 am 
Zasłużony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr sie 12, 2009 11:21 am
Posty: 232
Lokalizacja: Katowice
hej Techset,
z dotychczasowej relacji wcale nie wynika że jesteście pseudoturystami tak więc nie przejmuj się zawistnymi komentarzami i dawaj opis wejścia
na Mont Blanc.
w Twojej dotychczasowej relacji nie widzę błędów logistycznych
a wręcz przeciwnie uważam że aklimatyzacja na niskim i łatwym 4 tysięczniku zanim wystartujesz na wysoki i trudniejszy jest b. mądrym posunięciem i można taką właśnie taktykę polecić wszystkim wybierającym się na Blancka itp.
3 noclegi ok. 3tyś, wolne podejście i długie przebywanie w okolicach 4 tyś
sprzyja aklimatyzacji, no i jakbyniebyło stanęliście na wierzchołku 4tysięcznym.
taka metoda jest znacznie lepsza niż często przez rodaków stosowany model:
"hurra - jedziemy na Blanka (i nie tylko)",
po całonocnej jeździe autem wskakują do kolejki, tramwaju
by jak najwyżej podjechać potem szybki marsz jeszcze trochę wyżej
i rankiem napierają, często zapał zdobywczy kończy się w połowie
góry i czapa , zjazd w dół i szybko do mamy
zawsze można zwalić na partnera albo pogodę a nie brakującą aklimatyzację
pozdrawiam i czekam na relację

_________________
pozdrawiam Jan
http://www.kochamnarty.pl/
Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn wrz 20, 2010 9:41 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 05, 2008 6:33 pm
Posty: 3824
Lokalizacja: Bukowina Tatrzańska
jabol napisał(a):
z dotychczasowej relacji wcale nie wynika że jesteście pseudoturystami tak więc nie przejmuj się zawistnymi komentarzami i dawaj opis wejścia
na Mont Blanc.



:thumright:


jabol napisał(a):
a wręcz przeciwnie uważam że aklimatyzacja na niskim i łatwym 4 tysięczniku



Idąc na Blanca aklimatyzacje robisz albo na 3200 lub 3800 więc posuniecie jest dobre.
Wchodząc na Matta też masz schron na 3200, Monte Rosa 2700mnpm tutaj to trochę na nisko
8)

Więc nie ma sie co przejmować błędy zawsze sie pojawia nawet himalaistom.

:mrgreen:

_________________
www.rafalraczynski.com.pl


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn wrz 20, 2010 8:34 pm 
Swój

Dołączył(a): N lut 08, 2009 1:28 pm
Posty: 55
Lokalizacja: Łódź
Cześć,
przepraszam, ze tak długo pisałem tą relację, jednak miałem ja już prawie gotową w laptopie w zeszłym tygodniu i ten laptop trochę padł a od nowa to mi się nie chciało pisać :p
Dzisiaj w końcu odpalił i udało się dokończyć.

26-28.08
Kolejne dni spędzamy wakacjując w Chamonix. Pogoda się zepsuła, dodatkowo nie mamy rezerwacji w Gouterze, gdzie zamierzamy spać. Na pytanie o podłogę raz nam powiedziano, że można a 3x, że nie :p No i ciągle to ”zadzwońcie jutro o 8…” W końcu się udaje, ktoś zrezygnował i dostajemy booking na poniedziałek i wtorek (30 i 31).

Btw. należy dzwonić o godzinie ósmej, wtedy anulują rezerwacje dla osób, które nie dokonały potwierdzenia rezerwacji 2 dni wprzód. Jak tylko nam o tym powiedzieli to rano od razu się udało.

Oglądamy również start UTMB, niezbyt w tym roku udanego, wyścig został przerwany ze względu na zbyt duże opady i wywołane tym osuwiska na trasie.
Obrazek


Obrazek

Obrazek
Zawodnicy.

29.08
Pakujemy się z pola namiotowego i jedziemy do Les Houches, skąd kolejką wjeżdżamy na 1794m. Nie śpieszy się nam gdyż tramwajem dojedziemy na 2372, a spać zamierzamy w starym schronisku położonym na 2750m. 400 m podejścia to lajcik.
Tramwaj robi nas w balona, dojeżdża tylko do Mont Lechat, jakieś 2070m.n.p.m. czyli z 300 robi się 700.
Przed zmrokiem meldujemy się w schronie, w środku całkiem fajnie, są dwa łóżka nawet, niestety już zajęte. Należy natomiast uważać na myszy które tam sobie mieszkają, plecaki można powiesić na hakach na suficie, pozwoli to uniknąć napoczęcia liofili przez te małe żyjątka 


Obrazek
Obrazek

Obrazek
W środku.

30.08
Z baraku ewakuujemy się o 4, chcemy przechodzić kuluar kiedy będzie jeszcze w miarę wcześnie.
Po wyjściu na zewnątrz okazuje się, że jest mega mgła i pada śnieg. Widzimy swoje czołówki mniej więcej na odległość 10 m. Odszukiwanie dość ewidentnej ścieżki do Tête Rousse zajmuje sporo czasu. Do schronu docieramy koło 7. Na zewnątrz zerowa widoczność, w takich warunkach raczej wyżej nie pójdziemy.
Około 10 trochę się przejaśnia, i większość ekip wyrusza na górę.



Obrazek
Na górze widać schronisko.

Obrazek
Widok z grani.

Grand Couloir przechodzimy bez problemu, temperatura jest poniżej zera, nic nie leci, profilaktycznie przypinamy się jednak długą liną do stalowej poręczówki.
Wchodzimy na grań pod Gouterem. Łukasz wyrywa do przodu, my z Magdą nie mamy takiego powera. Trudności na podejściu również dają się we znaki. W połowie ściany zaczął padać śnieg, zasypując ślady na niewyraźnej ścieżce. Po kilku h docieramy do schroniska, pogoda również się poprawia.

Obrazek

Obrazek

Prognozy na następne dni są optymistyczne, jutro ładnie, pojutrze bardzo ładnie. Postanawiamy następnego dnia iść do Vallota dla aklimatyzacji a na szczyt w środę.


31.08

Wstajemy po 7 i jemy śniadanie w schronie. Powoli się zbieramy, koło 11 wychodzimy do góry, W międzyczasie spotykamy parę anglików która na szczyt wyszła w nocy, niestety doszli tylko do Vallota i zawrócili ze względu na wiatr.

Obrazek
„Trochę” faktycznie wieje.

Do Vallota docieramy powoli idąc po 4 h. Gdyby nie wiatr to pogoda byłaby idealna. Tego dnia wiele zespołów zawróciło spod szczytu, za to co najmniej dwie grupy naszych rodaków weszły szczęśliwie.

Obrazek

Obrazek

W schronie spędzamy pół h i uciekamy na dół. Wbrew obiegowej opinii w środku nie ma jakiegoś mega syfu, a co najważniejsze nie śmierdzi. Podobno co czwartek jest sprzątaczka, ale nie wiemy na pewno, my byliśmy we wtorek : )

Łukasz zostaje na noc, spanie w namiocie zeszłej nocy podobno nie było najfajniejszym przeżyciem. Umawiamy się na dzień następny i wracamy do Goutera.

01.09

Pobudka o 3, idziemy razem ze wszystkimi na śniadanie do drugiej części schroniska. Tego dnia na gorę idzie ponad 50 osób.
Po śniadaniu zaczynamy się zbierać, kolejne zespoły wychodzą ze schroniska, a my jakoś dalej nie do końca gotowi. Na dworze jest strasznie zimno i nie bardzo się garniemy żeby tam wyjść. W międzyczasie gotujemy dodatkową wodę i takie tam… Ostatecznie wychodzimy przed siódmą. Jest już widno i całkiem przyjemnie. Wiatr również zmalał w porównaniu do tego co było wczoraj, przynajmniej tu nisko.
Droga prowadzi najpierw granią nad schronem a później lodowcem. Wydeptana ścieżka a właściwie kilka do wyboru nie sprawia żadnych trudności. Po drodze mijamy kilka szczelin, szlak jest tak poprowadzony, że przechodzi się właściwie tylko nad szczeliną brzeżną pod szczytem Dome du Gouter, po moście śnieżnym. Pomimo tego idziemy z Madzią związani, i tak targamy linę, to co nam szkodzi.

Obrazek

Podchodząc, około 8 rano mijamy kilka zespołów schodzących z góry. Zastanawiamy się czy tak szybko udało im się wejść? Sytuacja wyjaśniła się pod Vallotem, dowiadujemy się, że większość zespołów wychodzących bardzo wcześnie zawróciła ze względu na silny wiatr na grani. Wiało dość mocno, ale nawet nie było porównania do tego co było dzień wcześniej, więc z racji tego, że Łukasz już na nas czekał po krótkim odpoczynku ruszamy na górę.

Obrazek

Razem z nami szła dwójka z Wrocławia, serdecznie pozdrawiamy Grześka i Agnieszkę:)
Na początkowym odcinku grani Bosses wieje jak cholera, zastanawiam się nawet czy aby nie wrócić, jednak napotkany Polak, który właśnie schodzi, twierdzi, że wyżej jest lepiej. Hmm trochę mu nie wierzę, ale jednak mówił prawdę.

Obrazek

Wiatr powyżej pierwszego przewyższenia traci na sile a momentami w ogóle go nie ma, i wtedy daje nam się we znaki nieziemski upał spowodowany odbijającymi się od śniegu promieniami słonecznymi.
Ścieżka na szczyt cały czas wiedzie granią, lub tez zygzakuje w pobliżu. Przy takich warunkach, jakie my mieliśmy jest to raczej bezpieczny szlak. Osobna kwestia to używanie liny na tym odcinku, my z Magdą byliśmy związani dość krótkim odcinkiem. Ja byłem przeciwny ona była za, więc się związaliśmy, wiadomo… :) Ale do tej pory nie wiem czy to dobry pomysł czy wręcz przeciwnie. Łukasz się z nami wiązać nie chciał, pobiegł na szczyt z Vallota i tyle go widzieliśmy. Końcowy odcinek prowadzi dość eksponowaną granią, ale po tym co się przed wyjazdem naczytałem, myślałem że będzie trochę gorzej. Pyzatym, nie ma tam już stromego podejścia, trzeba zwyczajnie uważać jak się stawia nogi i to wszystko.
Na ostatnich metrach przed szczytem czuliśmy też wyraźny wpływ wysokości, co kilkadziesiąt kroków robiliśmy krótką przerwę na złapanie powietrza.

Po mniej więcej 3h stajemy na szczycie:) Naprawdę super uczucie. Robimy pamiątkowe fotki (w dużej ilości) odpoczywamy, wiadomo standard. Widoki ze szczytu jak i z grani rewelacyjne!
Obrazek

Zejście tą samą drogą, idziemy o wiele szybciej, w końcu z każdym krokiem lepiej się oddycha. Przy Vallocie jesteśmy koło 15 i robimy dłuższy odpoczynek. Łukasz idzie prosto na dół, aż do starego schroniska pod Tete Rosse, my zostajemy jeszcze jedną noc w Gouterze.
Koło 16 spotykamy jeszcze czterech holendrów, którzy dopiero podchodzą, udało im się wejść, chociaż do schroniska dotarli już po ciemku.
Obrazek

Obrazek


Obrazek

Obrazek


Na ten dzień nie mamy już rezerwacji, jednak nie ma problemu ze spaniem na podłodze, niestety kasują za to normalną cenę (przynajmniej nas, niektórym udaje się mniej zapłacić :).
Z ta podłoga to są w sumie niezłe jaja, o 3 w nocy przecież podają śniadanie… Trzeba się kilka minut wcześniej zawinąć i poczekać aż wszyscy zjedzą, wtedy można iść normalnie spać do zwolnionych łóżek.

02.09

Wstajemy jakoś koło 7, plan mamy taki, żeby zdążyć na ostatnią kolejkę TMB. Po wczorajszym dniu jesteśmy nieco odwodnieni, a zapasy $$ już się skończyły. Dzień wcześniej udało się jeszcze kupić jakąś wodę za 2€, taka lokalna śniegówa, roztapiana na miejscu, ale dzisiaj już niestety nie ma tak dobrze. Wypijamy po niecałe pół litra wody na głowę i koło 9 uciekamy z Gautiera. Zejście miało być bajtowe, odwodnienie jednak dało nam się we znaki. Schodziliśmy razem z dwójką poznanych dzień wcześniej wrocławian, jednak im zejście zajęło niecałe 4 h a nam 5h :O i to bez zatrzymywania… Wydawało nam się, że 3h idziemy. W tę stronę było o tyle lepiej, ze właściwie stopił się cały śnieg leżący w ścianie (ten który się nie stopił został przez nas zjedzony :). Obawialiśmy się trochę przejścia przez kuluar, widzieliśmy jak spadło kilka dużych kamieni. Na szczęście nic nie leciało, gdy przechodziliśmy, a brak śniegu pozwolił na pobicie rekordu w biegu na 60m z czasów podstawówki. Tym razem już się nie wpinaliśmy w poręczówkę, ścieżka była ewidentna i lina bardzo spowalniałaby przejście.



Późniejsze zejście z Tete Rosse do Les Houches nie jest już chyba warte opisywania, udało nam się zdążyć na kolejkę, na dole byliśmy koło 18. Szybki prysznic na campingu i można było w końcu pójść się NAJEŚĆ :) Wyglądaliśmy chyba trochę podobnie do tych panów co biją rekordy w jedzeniu hot-dogów.
Łukasz schodził oddzielnie, na dole był już koło 12, tak więc trochę sobie na nas poczekał. Ostatnią noc w górach spędził w starym schronisku na 2700 i rano udało mu się sfotografować takie coś:
Obrazek

Obrazek


To właściwie już koniec relacji, później była już tylko długa podróż do domu.
Napisałem tą relację również dlatego, że przed wyjazdem czytałem kilka podobnych, i wiem jak bardzo jest to pomocne dla osób, które tam jadą. Mam nadzieję, że może komuś się przyda.
Koszty, jeśli się bardzo chce, mogą być relatywnie niskie. Poniżej cennik usług turystycznych:

Pole namiotowe w Pont - 5,5€/ os (+ auto chyba z 5€)
Browar w Vittorio Emmanuelle – 4,9€
Śniadanie w Vittorio Emmanuelle – 5,5€
Tunel pod MB - 35€
Pole w Chamonix - 5,5€-7€ os
Schronisko Goutier – 28€/ os
Woda w schronie - 5€/ 1,5L (można się dogadać za 2€ ze stopionego śniegu)
Śniadanie w schronisku -7€

Śpiąc na polu w Chamonix i okolicy otrzymujemy kartę do bezpłatnego korzystania z komunikacji miejskiej:)

I to by było na tyle, dziękuję za uwagę :) pzdr!

btw. Jeśli ktoś byłby zainteresowany to więcej zdjęć znajdzie na picasie:
http://picasaweb.google.pl/pawel.pietak


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn wrz 20, 2010 8:45 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lip 23, 2008 8:51 am
Posty: 3859
Lokalizacja: Bathgate/Wawa
techset napisał(a):
Obrazek

Urwał nać to są szczeliny w lodowcu? :shock: Masakra!

Cytuj:
Obrazek

Jaki śliczny mały koziorożec! :D Fascynują mnie te stworzenia strasznie, od kiedy sobie o nich poczytałam u Andrzeja Trepki.

Gratuluję wypadu, zdjęcia w większości wyszły bardzo udane, i tak jak pierwsza część relacji wciągnęła mnie średnio tak tę czytało mi się z dużą przyjemnością (na pewno też dlatego, że akurat na tę gorę mam nadzieję wejść...).

_________________
[https://wordpress.com/view/3000stop.home.blog]239, zostało 43[/url]


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn wrz 20, 2010 9:03 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt sie 29, 2006 3:34 am
Posty: 12825
Lokalizacja: Ząbkowska, róg Brzeskiej
techset napisał(a):
...Napisałem tą relację również dlatego, że przed wyjazdem czytałem kilka podobnych, i wiem jak bardzo jest to pomocne dla osób, które tam jadą. Mam nadzieję, że może komuś się przyda....

Ty się techset nie tłumacz bo.... bo nie masz z czego. :lol: Dzięki za bardzo fajną relację. :)
A Valota to chyba rzeczywiście muszą teraz regularnie sprzątać, bo jakiś taki świecący, kiedyś to na środku były kupy i żygi. :puker: :pukel:

_________________
POPiS - 14 lat niszczenia Polski. Tak ma być dalej?


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt wrz 21, 2010 7:36 am 
Stracony

Dołączył(a): Pn paź 17, 2005 5:35 pm
Posty: 7564
Lokalizacja: z lasu
No i bardzo fajnie, miło się czyta, ładne zdjęcia, nie ma jakiegoś nadęcia, a kawał góry zrobiony :)
Gratulacje!!!!


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt wrz 21, 2010 8:15 am 
Przypadek beznadziejny

Dołączył(a): Wt lip 10, 2007 9:34 pm
Posty: 2445
Lokalizacja: mazowieckie/małopolskie
Te formacje, na zdjęciu które wkleiła Vespa i 4tym od dołu, są niesamowite :!:
Nowe doświadczenia zdobyte, gratuluję i zazdraszczam :)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt wrz 21, 2010 8:57 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn paź 29, 2007 8:31 pm
Posty: 3027
Lokalizacja: Nowy Sącz
Jak byłem lata temu, od Aig du Gouter do Blanca szczelin prawie nigdzie nie było, ale trawersowaliśmy Dome du Gouter od północy, może takie szczeliny są bliżej szczytu, albo po prostu lodowiec się zmienił, może to skutek ocieplenia klimatu :?:
Z Vallota pamiętam kupę kup

_________________
http://www.naszczytach.cba.pl Aktualizacja 2015 - nowe: Karpaty Rumuńskie, Kralova Hola, Welebit, Siwy Wierch i wiele innych. Zapraszam


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt wrz 21, 2010 9:08 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N mar 13, 2005 4:25 pm
Posty: 9935
Lokalizacja: niedaleko Wąchocka
Vespa napisał(a):
to są szczeliny w lodowcu?

Mi też się podobają. :mrgreen:

_________________
Pamiętasz co obiecywała?


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt wrz 21, 2010 9:16 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 05, 2008 6:33 pm
Posty: 3824
Lokalizacja: Bukowina Tatrzańska
piomic napisał(a):
Mi też się podobają. Mr. Green



Mnie też jak ja byłem to nie było aż takich :mrgreen: :mrgreen:

_________________
www.rafalraczynski.com.pl


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt wrz 21, 2010 9:59 am 
Stracony

Dołączył(a): N wrz 14, 2008 5:52 pm
Posty: 5846
Lokalizacja: Górny Śląsk
Ja też pochwalę.

Poza tym wszystkim co inni już pisali, widać że fajnie zaplanowana i rozsądnie przygotowana wyprawa.
I pewnie w dużej mierze dzięki temu udana.

B.

_________________
-------------------------------------------------
Studenckie Koło Przewodników Górskich "Harnasie" w Gliwicach zaprasza na kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt wrz 21, 2010 10:21 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr sie 23, 2006 8:39 am
Posty: 5104
Lokalizacja: daleko od gór
Brawo za górę - w końcu nie bylejaką! Niektóre zdjęcia - rewlka.

_________________
W życiu piękne są tylko chwile. (R. Riedel)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt wrz 21, 2010 10:49 am 
Swój

Dołączył(a): N lut 08, 2009 1:28 pm
Posty: 55
Lokalizacja: Łódź
Vespa napisał(a):

Urwał nać to są szczeliny w lodowcu? :shock: Masakra!


To są szczeliny ale na lodowcu Bosson, Łukasz miał dobrego zooma :)
Tam chyba trzeba przejść jak się idzie ze schroniska Grand Mullet, ale pewnie jakoś da się je obejść, jak nie to trochę masakra.

Na drodze normalnej faktycznie prawie nie ma szczelin, szliśmy w sumie trzema różnymi ścieżkami, najlepsza wydała nam się idąca przez sam środek, prosto pod Dome Du Gouter.

grubyilysy napisał(a):
A Valota to chyba rzeczywiście muszą teraz regularnie sprzątać, bo jakiś taki świecący, kiedyś to na środku były kupy i żygi.


Teraz w tym Vallocie jest całkiem spoko, żałowaliśmy że nie możemy tam zostać na noc, w końcu 60€ piechotą nie chodzi ale w naszych śpiworkach to szału by nie było. Mieliśmy chyba już niezłą aklimatyzację bo Łukasz został i całą noc przespał, rano miał dobrego powera. Schron jest co prawda tylko do "awaryjnych" noclegów ale nikt więcej tej nocy tam nie spał.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt wrz 21, 2010 11:24 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 05, 2008 6:33 pm
Posty: 3824
Lokalizacja: Bukowina Tatrzańska
techset napisał(a):
w końcu 60€ piechotą nie chodzi


Za ile ??

_________________
www.rafalraczynski.com.pl


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt wrz 21, 2010 11:41 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn paź 29, 2007 8:31 pm
Posty: 3027
Lokalizacja: Nowy Sącz
techset napisał(a):
To są szczeliny ale na lodowcu Bosson, Łukasz miał dobrego zooma


techset napisał(a):
Na drodze normalnej faktycznie prawie nie ma szczelin

Dałem się nabrać :oops:

_________________
http://www.naszczytach.cba.pl Aktualizacja 2015 - nowe: Karpaty Rumuńskie, Kralova Hola, Welebit, Siwy Wierch i wiele innych. Zapraszam


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt wrz 21, 2010 4:13 pm 
Swój

Dołączył(a): N lut 08, 2009 1:28 pm
Posty: 55
Lokalizacja: Łódź
raffi79. napisał(a):
techset napisał(a):
w końcu 60€ piechotą nie chodzi


Za ile ??


No niestety nocleg dla 2 osób to coś koło 55€ + woda i jest 60...
Naprawdę warto mieć zniżki i mniej jak 25 lat zdajesie:)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt wrz 21, 2010 9:25 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 05, 2008 6:33 pm
Posty: 3824
Lokalizacja: Bukowina Tatrzańska
techset napisał(a):
No niestety nocleg dla 2 osób to coś koło 55€


Jakbyś miał OeAV to byś płacił 13euro/doba od osoby. Po tygodniu OeAv sie wraca :mrgreen:

_________________
www.rafalraczynski.com.pl


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr wrz 22, 2010 9:00 am 
Kombatant

Dołączył(a): Pt maja 30, 2008 8:52 pm
Posty: 360
Lokalizacja: Z kątowni.
raffi79. napisał(a):
Jakbyś miał OeAV to byś płacił 13euro/doba od osoby.

Serio tylko 13? To tyle co w Terince, czy innej Zbójnickiej :shock:

techset
Pogratulować! :D

_________________
http://summiter.pl


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 55 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL