Forum portalu turystyka-gorska.pl

Wszystko o górach
relacje na mapie
Regulamin forum


Teraz jest Pt sie 18, 2017 3:33 pm

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 21 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: N sie 13, 2017 12:54 am 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): So lut 09, 2013 10:52 pm
Posty: 740
Lokalizacja: Łódź
Na tę wycieczkę ubrałem szarość. Szara koszulka do niej szare buty, szara chusta na głowę i opaska na kolano tejże barwy. Skarpety czarne. Ożywić wizerunek miały spodenki - błękitne, kask dobrałem pod kolor plecaka. Sebastian postawił na beże. Beżowy kapelusik nieco sugerował przygodowy charakter stroju a la Indiana Jones. Buty niebieskie, kask biały.
I nie na darmo o tym piszę. Jak się zobaczyłem na zdjęciach to mówię "Ło Jezu jaki cudak" :oops:
Sebastian tym razem wybierał cel wycieczki. Ot przysłał sms z listą 5 propozycji, to się zabraliśmy za listę po kolei.
Prawdę mówiąc to nie sądziłem, że to przejdziemy ani przez chwilę. Dwa lata temu byłem na Lodowym z Krank1 i widziałem jak to wygląda z drugiej strony. Myślałem sobie, że przejdziemy na Mały Lodowy, a jak się uda na Lodową Kopę to będzie super. Miałem też cichy plan B, czyli wejść z Czerwonej Ławki na Mały Lodowy, wrócić, wejść na Lodową Przełęcz i na Kopę i wrócić. Byłbym zadowolony. Ale grani się bałem. Ja jestem turysta nożny, a nie wspinacz. Spełniły się jednak moje najgorsze obawy. Jak się Sebastian rozpędził, to już wypadało iść za nim, chociaż z drugiej strony to ja miałem kluczyki od auta :lol:
O 5 rano termometr w aucie pokazywał 19 stopni, przez cały dzień grzało nawet wiatr był gorący i suchy. Przypominał mi wiatr z Egiptu.

Z Łodzi do Chaty Teryego jest 8 godzin.

Obrazek

Czerwona Ławka, Mały Lodowy Szczyt i Lodowa Przełęcz

Obrazek

Na łańcuchach pod Czerwoną Ławką

Obrazek

Obrazek

Istnieją opinie, że szlak na Czerwoną Ławkę jest najtrudniejszy w Tatrach Słowackich. W mojej ocenie Rohatka jest znacznie trudniejsza. W każdym razie weszło nam się bez wydarzeń i emocji większych. Za to widoki mieliśmy bajeczne.

Obrazek

Zbocze Małego Lodowego Szczytu w które weszliśmy z Czerwonej Ławki.

Obrazek

Dalej granią nawet bez wielkiego błądzenia jak się dało do góry.

Sebastian na grani szczytowej

Obrazek

Kopa Lodowa z Małego Lodowego Szczytu

Obrazek

Zaraz, zaraz - zapalę i zaraz przyjdę

Obrazek


Na Małym Lodowym Szczycie


Obrazek

Obrazek

Jak w dobrym pornosie - było widać wszystko

Obrazek

Studiowanie Jaćkiewicza, ale tym razem dobrze opisał

Obrazek

Ciąg dalszy grani w stronę Kopy

Obrazek

Cudak na zjeżdżalni. :lol:

Obrazek

Ostry Szczyt i Jaworowy Mur z Lodowej Przełęczy. Jak ja tam wejdę :?: :?: :?:

Obrazek

Aparaty się grzały

Obrazek

Mały Lodowy i grań ku Lodowej Przełęczy - to już za nami

Obrazek

W podejściu na Kopę Lodową popełniliśmy jedyną omyłkę. Zamiast wejść w pierwszy żleb przetrawersowaliśmy kawałek dalej do drugiego. Ale nic się nie stało, bo wyszliśmy na grań bezproblemowo. Trochę nie wiedzieliśmy przez chwilę gdzie jesteśmy, ale charakterystyczna płyta wyjaśniła problem.

Mała Lodowa Kopa

Obrazek

Ci co wjechali kolejką na Łomnicę mieli fart do widoków

Obrazek

Powoli niebo zaczęło zmieniać barwy. Burza nadciągała nad Polskie Tatry.

Lodowy Szczyt z Kopy Lodowej

Obrazek

Na Lodowej Kopie

Obrazek

Potem już przyspieszyliśmy bo robiło się nieciekawie. I z pogodą i z granią. Sebastian szedł jak burza, a burza była coraz bliżej. Nie ukrywam, że bałem się bardziej niż na grani Kościelców. Tam była lina, były spity do których mogłem się wpiąć i odpocząć. Poczuć się bezpiecznie. A tutaj w lewo lufa w prawo lufa i takie dwa zęby skalne do przejścia. Przeszliśmy pierwszy. Weszliśmy na drugi z którego trzeba było zejść tak ze dwa metry i przejść w lewo gdzie było już widać stary pręt po jakiejś klamrze. Potem już łatwo 5 - 10 minut na szczyt Lodowego.
Wtedy pioruny zaczęły już napieprzać w Mięguszowiecki. Powstała dyskusja. Bałem się schodzenia z tych zębów wolałem iść do przodu. Sebastian chciał schodzić. Tylko dokąd ? Na stronę 5 Stawów się nie da. Stres był co niemiara. W końcu na tym zębie założyliśmy uprzęże, przerzuciłem przez ząb linę bezpośrednio i zjechaliśmy kawałek do bezpieczniejszego terenu na stronę Doliny Jaworowej. Lina oczywiście się zakleszczyła i nie mogłem jej wyrwać. Szkoda bo nowa była. Miałem w plecaku repy, taśmy itp, ale czas naglił, miejsce nie było dobre na grzebanie w betach.

Pożyczę zdjęcie Madnessa i Kilerusa żeby pokazać gdzie to było. Swoich nie mamy.
Z tego zęba na pierwszym planie zjeżdżaliśmy.

Obrazek

Zeszliśmy kilkadziesiąt metrów z grani. Znowu zrobiliśmy burzę mózgów. Seba chciał spadać w dół do Jaworowej. Ale auto mieliśmy w Smokowcu. No to trzeba by iść w dół i potem w razie burzy drałować aż do Jaworzyny. Albo podchodzić z powrotem na Lodową Przełęcz. Jedno i drugi mi się nie uśmiechało bo zmęczenie czułem coraz większe. Posiedzieliśmy chwilę patrząc co się dzieje z chmurami. Dzięki Bogu burza poszła na wschód i nad nami zaczęło się pojawiać znowu błękitne niebo. Pamiętałem z poprzedniej wycieczki na Lodowy, że pod granią biegła ścieżyna. Wyszło mi że jak nią pójdziemy to wyjdziemy na Lodowy Zwornik a z niego zejdziemy do Terinki. Użyłem swego górskiego autorytetu. W końcu to ja miałem kluczyki :mrgreen: i poszliśmy. Znaleźliśmy ścieżkę. Przeszliśmy jedno skalne żebro, potem drugie i kolejne, ale Zwornika wciąż nie było widać. Pojawiła się za to jakaś taka łatwiejsza grań.
Wiedziałem, że przedtem od szczytu dzieliło nas parę metrów. No to zacząłem wchodzić nią do góry. Seba zapytał z dołu jak to wygląda ? - Lepiej niż myślisz - odpowiedziałem. Bo nad moją głową pojawił się już charakterystyczny triangul. I coś tak sobie myślę, że znaleźliśmy najłatwiejszą drogę wejściową i zejściową na Lodowy Szczyt. Przez Sobkową Grań. Ale kompletnie niechcący :shock:

Znowu mordy się śmieją

Obrazek

Obrazek

Liny było żal, to Sebastian uzupełniał zeszyt a ja po nią poszedłem. Szczęściem za nami szło dwóch taterników, którzy liną uwolnili i nawet nie musiałem po nią schodzić. Trochę byli zdziwieni jak mnie zobaczyli.

Zderzenie dwóch światów

Obrazek

Sebastian na Lodowym Koniu

Obrazek

I Lodowy Zwornik. Fota pod tytułem "Doszedłem więc tu"

Obrazek

Potem Sebastian pognał w dół po wodę, bo przecież nie padało w końcu, a upał był przez cały czas i wysuszyło nas na wiór. Schodziłem kopyto za kopytem oszczędzając kolano. A staw wciąż był daleko.

Obrazek

Na pożegnanie tacy mi się jeszcze trafili

Obrazek

Zejście dłużyło się nieprawdopodobnie. Na koniec jeszcze kilka godzin jazdy i po 26 godzinach byliśmy w domu. Ja następnego dnia miałem urlop, ale Sebastian poszedł do pracy. Terminator. :shock:

_________________
Gdzie wola - tam droga.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N sie 13, 2017 6:39 am 
Uzależniony ;-)
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sie 26, 2013 7:31 am
Posty: 1218
Lokalizacja: Tarnow
Piękna akcja :lol: :lol: :lol:

_________________
flickr

------

"czekan, jak sama nazwa wskazuje - narzędzie do czekania"
Włodzimierz Firsoff
Taternik 1932 nr 3


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N sie 13, 2017 7:19 am 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn sty 24, 2011 7:54 pm
Posty: 2433
Brawo! Mały Lodowi i Lodowy to niewątpliwie tatrzańska ekstraklasa pod względem widoków, a Wy oprócz widoków mieliście jeszcze dodatkowe emocje związane z nadchodzącą burzą :) Na pewno przez ten dreszczyk emocji i akcję z liną akcję zapamiętacie na dłużej ;)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N sie 13, 2017 11:17 am 
Stracony

Dołączył(a): Pn lut 11, 2013 4:09 pm
Posty: 9535
Lokalizacja: FCZ
Widokowy odcinek. Ahoj przygodo

_________________
NIE MA LEPSZEGO OD MIĘGUSZA WIELKIEGO!


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N sie 13, 2017 12:29 pm 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr paź 31, 2007 9:46 pm
Posty: 3640
Lokalizacja: GEKONY
Koty z Was :!: :mrgreen:
Super akcja, kawał drogi, widoki wypas, adrenalina z burzą w tle i teksty w stylu:
Cytuj:
Z Łodzi do Chaty Teryego jest 8 godzin.


Czapki z głów.

PS. Zajebiste zdjęcie z tymi taternikami :lol:

_________________
http://summitate.wordpress.com/
Epoka świętych to przeszłość. Bóg nie przemawia już bezpośrednio do mężczyzn i kobiet. To my gadamy sami do siebie i modlimy się do echa własnych słów.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N sie 13, 2017 2:16 pm 
Przypadek beznadziejny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N mar 09, 2014 2:19 pm
Posty: 1680
:brawo:


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: N sie 13, 2017 11:26 pm 
Swój

Dołączył(a): Pt sie 07, 2015 10:09 pm
Posty: 68
Lokalizacja: Chrzanów
Fajna trasa, kolejny raz pójdę na Lodowy przez Mały Lodowy :lol:
Kawał drogi. Ten fragment po zjeździe z grani na Sobkową Grań co przeszliście to fajna opcja jest, jeżeli ktoś wszedł na Lodowy przez konia i nie chce wracać tą samą drogą a przejście grani go przerasta lub jest sam, może strawersować północną ścianę i wejść na Lodową Kopę a potem na Lodową Przełęcz. Prawie na przełęczy pod Lodowym Zwornikiem odbija w prawo wyraźna ścieżka, potem jest mniej wyraźna, ale widać że jest deptane. Tutaj początek trawersu:

Obrazek

Teren dość kruchy, trzeba dwa razy przewinąć się przez małe żeberka stąpając po wąskim gzymsie a potem widocznym z daleka żlebem wejść na Sobkową Grań. Z grani już widać autostradę biegnącą na Lodową Przełęcz.

Obrazek

Żleb w zejściu również parszywy.

Obrazek

Po przejściu Sobkowego Żlebu trzeba odbić w lewo i łatwym terenem dostać się do żlebu, którym wychodzi się w okolicach wierzchołka Lodowej Kopy, idąc dalej autostradą zejdziemy na Lodową Przełęcz.

Może się komuś przyda, ja kiedyś szukałem opisu tego trawersu, ale nic nie znalazłem. :D


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sie 14, 2017 12:01 am 
Swój

Dołączył(a): Wt kwi 05, 2016 3:42 pm
Posty: 95
Lokalizacja: Kraków
TataFilipa napisał(a):
Potem już łatwo 5 - 10 minut na szczyt Lodowego.
-tam jeszcze jest chyba najbardziej czujne miejsce na trasie- zejście w dół z małego zęba, gdzie nie widać stopni, choć jest nawet spora szczelina, wzdłuż której parę kroków trawersuje się w lewo. Miałem przyjemność 3 razy tą granią, ostatnio 24. lipca, ale od Czerwonej Ławki jeszcze nigdy - to dość spory kawał górołażenia i super -przygoda. Gratuluje!
Co do dalszego przebiegu tej ścieżki (Wyż. Lodowa Galeria), to do Zwornika ciągnie się b. długo, poniżej Wyżniej Sobkowej Szczerbiny jest dość kruchy fragment. Przy samotnej wędrówce to trochę niefajne miejsce, jeśli nie chce się zwiedzać w przyśpieszonym trybie Suchego Żlebu. Przeszedłem całą ścieżkę w odwrotnym kierunku, startując z Lodowego Zwornika (chciałem zażyć hipoterapii na Lod. Koniu, a miałem zejść do Javoriny) raz w 2015, schodząc za Sobkowym Przechodem skosem śladem jakiejś perci na fragment Michałkowej grani, dalej do środkowej części Sobkowego Żlebu (uciążliwe piargi i łatwe płyty) a ostatnio- wracając sporo pod górkę na siodełko między Kopą Lodową a L. Czubami. Dalej za kopczykami -na Lodową Przeł. i do Javoriny. Nie próbowałem jeszcze schodzenia Sobkowym Żlebem -niby wariant awaryjny, ale podczas burzy można się tam nieźle nawodnić, bo zlewnia jest dość rozległa. Z góry wygląda na dość sporo płyt, możliwe, że nietrudnych. i parchate piargi. Zimą przy twardym śniegu -pewnie w zejściu jest to wariant najłatwiejszy (podchodziłem 2. 04.2016- było super- żadnych progów, czy wylanego lodu). Czy ktoś ma doświadczenia w zejściu tym żlebem latem?


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sie 14, 2017 7:21 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 7622
Lokalizacja: miasto100mostów
Z Sobkowym Żlebem jest taki problem, że strasznie długo tam śniegi trzymają. Chciałem raz iść pod koniec lipca i było jeszcze dużo śniegu, zrezygnowałem bo nie wziąłem raków.

Zbychu, akcja bardzo konkretna.
Jakie wrażenia z grani Maly Lodowy - Lodowa Przełęcz? Luz? Szliście ściśle? Bo ja szedłem w przeciwną stronę kiedyś i nie puściło mnie prosto, musiałem zejść dość nisko na stronę Jaworowej, ze sto metrów, przetrawersować aż do żlebu spadającego spod Wyżniego Harnaskiego Zwornika i nim do góry.
A z Kopy na Lodowy szliście na żywca? Tam jest chyba taka syta jedynka i spora lufa?


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sie 14, 2017 7:51 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 07, 2006 8:19 pm
Posty: 14026
Trochę jednak żeście przypanikowali.

Pytanie jest takie co mieliście poza liną do asekuracji? Kości, pętle? Pewnie nie mieliście nic. Trasa z Kopy na Lodowy do bardzo mocne I albo nawet w porywach II, bardzo eksponowane. To, że nie chciałeś wracać po zębach świadczy o tym, ze teren Cię przerósł. Moim zdaniem porwaliście się trochę z motyką na słonce. Jak to się stało, ze zamiast się wracać będąc na obejsciu Sobkowym weszliście na Lodowy to ja nie wiem. Wyobraź sobie co by było gdyby jednak ta burza się rozszalała, a Wy weszlibyście na Lodowy! Na tak wysoki szczyt z jakąś stalową konstrukcją na szczycie. Nie znając obejścia grani trawersem, który przypadkowo znaleźliście, wybieralibyście kupę z majtek kilogramami (a to by była najłagodniejsza wersja wydarzeń).
Obycie w terenie to jest to co trzeba nabyć, ale stopniowo.

_________________
Niegrzeczne dziewczynki, gorące studentki, cycki, fajne laski

http://laseczkixxx.com.pl

Ostatnio edytowano Cz lip 27, 2017 8:47 pm przez tomek.l, łącznie edytowano 1 raz


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sie 14, 2017 8:09 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 18, 2009 11:04 am
Posty: 7622
Lokalizacja: miasto100mostów
Poza tym - zjazd bezpośrednio na linie? Gorzej gdyby burza przyszła a ta lina byłaby konieczna do bezpiecznego dalszego wycofania się.
Ileż to zajmuje wygrzebać pętlę z plecaka?


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sie 14, 2017 9:08 am 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): So lut 09, 2013 10:52 pm
Posty: 740
Lokalizacja: Łódź
Madness napisał(a):
Brawo! Mały Lodowi i Lodowy to niewątpliwie tatrzańska ekstraklasa pod względem widoków, a Wy oprócz widoków mieliście jeszcze dodatkowe emocje związane z nadchodzącą burzą :) Na pewno przez ten dreszczyk emocji i akcję z liną akcję zapamiętacie na dłużej ;)

Dzięki za dobre słowo. Jak czytam takie rzeczy w Waszej relacji:
"Pamiętałem, ze jak złaziliśmy z Lukaszem to czas 50 minut z WHP był jakoś mocno skrócony, więc rzucam z głupa, że 40 minut trzeba liczyć tam i z powrotem. Po 17 minutach jesteśmy na Lodowym. Wpisujemy się do książki, robimy zdjęcia i na Kopie meldujemy się w sumie po 43 minutach. Grań na Lodowy jest na prawdę piękna. Szkoda, ze taka krótka."
To wpadam w doła. Dla mnie to po prostu niewyobrażalne jak można mieć taką wytrzymałość, sprawność i kondycję.

prof.Kiełbasa napisał(a):
Widokowy odcinek. Ahoj przygodo

W tygodniu był wypad, to nie dzwoniłem, żeby Cię nie drażnić.

kefir napisał(a):
PS. Zajebiste zdjęcie z tymi taternikami :lol:

Mnie też się najbardziej podoba. Taki klimat "Weź kolego poratuj euro na kolejkę" :mrgreen:

Damian78 napisał(a):
Może się komuś przyda, ja kiedyś szukałem opisu tego trawersu, ale nic nie znalazłem.

Przyda się. Ja takich zdjęć i opisów na forum szukam. Tę trawersującą ścieżkę widziałem dwa lata temu z Lodowego i wiedziałem, że można nią obejść grań.
Sebastian wypatrzył ścieżkę z Doliny Jaworowej na Jaworową Przełęcz. Ja o tej ścieżce dotychczas nie słyszałem, a jest wyraźna, przynajmniej z góry. I to jest też fajna opcja, żeby tamtędy przejść bo nie byłem ani w dolinie ani na Jaworowych. Ktoś szedł tamtędy ?

_________________
Gdzie wola - tam droga.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sie 14, 2017 9:45 am 
Stracony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So sty 07, 2006 8:19 pm
Posty: 14026
TataFilipa napisał(a):
"Pamiętałem, ze jak złaziliśmy z Lukaszem to czas 50 minut z WHP był jakoś mocno skrócony, więc rzucam z głupa, że 40 minut trzeba liczyć tam i z powrotem. Po 17 minutach jesteśmy na Lodowym. Wpisujemy się do książki, robimy zdjęcia i na Kopie meldujemy się w sumie po 43 minutach. Grań na Lodowy jest na prawdę piękna. Szkoda, ze taka krótka."
To wpadam w doła. Dla mnie to po prostu niewyobrażalne jak można mieć taką wytrzymałość, sprawność i kondycję.


No dobra. Trochę mnie zdołowałeś.

Forum trochę odjechało. Każdemu jego własny Everest!

Może się zasugerowaliście moim opisem. Zważ jednak na to, ze ja może i rzadko bywam w górach, ale jednak w swoim życiu co nieco zrobiłem. Nasze zapier.alanie nie wynika nawet z kondycji tylko z obycia. Moje umiejętności nie są jakieś niesłychane, ale ja od dziesięciu lat łażę po Tatrach poza szlakiem, a bywały takie lata, ze nawet ponad 40 dni spędzałem tam. Trzeba znać proporcje i swoje możliwości. Jak piszę o drodze piątkowej, że bardzo prosta, to też tam pójdziecie?

_________________
Niegrzeczne dziewczynki, gorące studentki, cycki, fajne laski

http://laseczkixxx.com.pl

Ostatnio edytowano Cz lip 27, 2017 8:47 pm przez tomek.l, łącznie edytowano 1 raz


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sie 14, 2017 9:46 am 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): So lut 09, 2013 10:52 pm
Posty: 740
Lokalizacja: Łódź
krzysztof_KrK napisał(a):
-tam jeszcze jest chyba najbardziej czujne miejsce na trasie- zejście w dół z małego zęba, gdzie nie widać stopni, choć jest nawet spora szczelina, wzdłuż której parę kroków trawersuje się w lewo


Siedziałem właśnie na tym zębie i na nim zakładałem uprząż do zjazdu.

Krabul napisał(a):
Zbychu, akcja bardzo konkretna.
Jakie wrażenia z grani Maly Lodowy - Lodowa Przełęcz? Luz? Szliście ściśle? Bo ja szedłem w przeciwną stronę kiedyś i nie puściło mnie prosto, musiałem zejść dość nisko na stronę Jaworowej, ze sto metrów, przetrawersować aż do żlebu spadającego spod Wyżniego Harnaskiego Zwornika i nim do góry.


Mały Lodowy - Lodowa Przełęcz to było tak na moim poziomie. Fajne, czy taki do końca luz to bym nie powiedział, ale Jaćkiewicz to bardzo dobrze opisuje i żadnych demonicznych przeżyć poza estetycznymi to tam nie miałem. Zejść z grani jakichś większych nie pamiętam, ale ortodoksyjnie jakoś nie szliśmy. Tak trochę po lewej, trochę po prawej, jak puszczało.

Krabul napisał(a):
A z Kopy na Lodowy szliście na żywca? Tam jest chyba taka syta jedynka i spora lufa?


Dla mnie subiektywnie to była najtrudniejsza rzecz jaką zrobiłem do tej pory w Tatrach. Było bardzo ciepło, sucha, pewna skała. To trochę inaczej się to odbiera. Zdecydowałem się wchodzić, bo widziałem to kiedyś z drugiej strony. Ja wolę wchodzić niż schodzić.
Schodzenie w trudnym terenie sprawia mi problem, a wejście jakoś mniejszy.

kilerus napisał(a):
Trochę jednak żeście przypanikowali.


A to na pewno.

kilerus napisał(a):
Pytanie jest takie co mieliście poza liną do asekuracji? Kości, pętle? Pewnie nie mieliście nic.


Kości to gdzie ja tam bym założył ? Miałem kilka pętli, repy i ekspresy. Gdyby nie paniczny zjazd, to chciałem przerzucić pętlę przez ten ząb przytrzymać się jej i w ten sposób zejść. Jedynie to miejsce mnie zatrzymało, bo nie mogłem wypatrzeć stopni.

kilerus napisał(a):
To, że nie chciałeś wracać po zębach świadczy o tym, ze teren Cię przerósł


Może tak być. Ja jestem turysta i nigdy wspinaczem nie będę. Nie mam nawet cienia aspiracji.

kilerus napisał(a):
Jak to się stało, ze zamiast się wracać będąc na obejsciu Sobkowym weszliście na Lodowy to ja nie wiem.


Zeszliśmy z grani na zbocze. Widać było, że burza idzie na wschód i się rozpogodziło. No to żal było nie dokończyć. Gdyby chmury nadal się zbliżały to byśmy spadali w dolinę nie myśląc o tym co z autem i tyle.

Krabul napisał(a):
Poza tym - zjazd bezpośrednio na linie? Gorzej gdyby burza przyszła a ta lina byłaby konieczna do bezpiecznego dalszego wycofania się.
Ileż to zajmuje wygrzebać pętlę z plecaka?


Znów pełna zgoda. Efekt paniki i nerwów. :oops:

kilerus napisał(a):
Obycie w terenie to jest to co trzeba nabyć, ale stopniowo.


Czasami w nerwowych okolicznościach, ale wciąż nabywam.

_________________
Gdzie wola - tam droga.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sie 14, 2017 1:31 pm 
Swój

Dołączył(a): Cz gru 15, 2016 11:53 am
Posty: 79
Lokalizacja: Łódź
kilerus napisał(a):

Może się zasugerowaliście moim opisem.


Zbyszek tylko podsunął fotkę ze zdjęciem, ja wybierałem trasę nie sugerując się Twoim opisem czy relacją - tak gwoli wyjaśnienia. Czytając opis z Jaćkiewicza wynikało że grań jest nieco trudna, mieliśmy podstawowy sprzęt w razie potrzeby. Jak napisał Zbyszek, chcieliśmy iść tak daleko na ile damy radę. Sam byłem zaskoczony bo do momentu jak zaczęły się gromadzić chmury (w jakieś 15-20 minut wszystko się działo), nie było większych problemów z pokonywaniem grani.
Gdyby nie burza, udałoby się przejść bez przygód i stresu, lecz wtedy najrozsądniej było uciekać w dół. Trochę więcej było mojej winy w odniesieniu do tej dezercji, Zbyszek chciał kontynuować do góry :wink:

Subiektywnie, odcinek Mały Lodowy - Lodowa Przełęcz jest o wiele łatwiejszy od odcinka Kopa - Lodowy. Nie jest tak mocno eksponowany, idzie się sprawnie, 2 trudniejsze miejsca. Kopa - Lodowy tak jak dla Zbyszka, dla mnie również najtrudniejsza rzecz do tej pory. Wycieczkę zapamiętam na długo :)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sie 14, 2017 2:16 pm 
Stracony

Dołączył(a): Pn lut 11, 2013 4:09 pm
Posty: 9535
Lokalizacja: FCZ
Na Jaworową Przeł. jest z Jaworowej ścieżka niczym galeryjka na chłopka,dość wyraża i oczywista.
Korzystaliśmy z niej przy robieniu grani również Jaworowej :)

_________________
NIE MA LEPSZEGO OD MIĘGUSZA WIELKIEGO!


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sie 14, 2017 3:29 pm 
Swój

Dołączył(a): Wt kwi 05, 2016 3:42 pm
Posty: 95
Lokalizacja: Kraków
TataFilipa napisał(a):
Ktoś szedł tamtędy ?
To jest całkiem łątwa droga, zimą nawet skiturowcy (ci ekstremalni) ją wykorzystują, jako standardowe przejście z Dol. Staroleśnej. Ja akurat tamtędy nie szedłem, ale Andrzej, nasz gazda z Javoriny, przebył to bez problemu w obydwie strony (wiek= 70 lat), natomiast na zejściu ze Zbójnickiej Ławki opisanej w WHP jako najłatwiejsze przejście z Jaworowej do Staroleśnej -w parchatym żlebie trochę się sturlał i odczuł dość boleśnie brak kasku. Żleb Harnaski to tylko 0 bez plusa, jeszcze jeden stosunkowo łatwy żleb w okolicy, to wejście na przeł. w Ostrym (0+). Jeśli chodzi o zdjęcia, to za chwilę dorzucę do ostatniego albumu o Lodowym na moim Flickrze dość szczegółową dokumentację ścieżki obchodzącej grań od Pn (Wyżnią Lod. Galerią). Dużo się szwędam po okolicy, bo od 3 lat kuzynka ma domek w Javorinie i jeśli nie chcę łazić po rezerwacie, to poza Jagnięcym i Dol. Białej Wody to najbliższy ciekawy rejon legalnie dostępny. Wszystkiemu winni Prusacy (książę Christian Hohenloe).


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pn sie 14, 2017 11:20 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): So lut 09, 2013 10:52 pm
Posty: 740
Lokalizacja: Łódź
Reasumując. Dzięki, że nikt nie wykpił mojego stroju. 8)

_________________
Gdzie wola - tam droga.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt sie 15, 2017 7:55 am 
Kombatant

Dołączył(a): N sie 25, 2013 10:23 am
Posty: 560
Fajna akcja, ciekawa relacja, dobre fotki!

TataFilipa napisał(a):
Ja jestem turysta i nigdy wspinaczem nie będę. Nie mam nawet cienia aspiracji.


Ale gdzieś mi tam mignęło, nie pamiętam dokładnie gdzie, że kurs skałkowy kończyłeś, tak? Więc w sumie to i tak lepsze przygotowanie bazowe niż wielu innych osób, które, mniej lub bardziej udanie, działają obecnie w Tatrach. Do tego trochę po tych Tatrach się powłóczyłeś, jakieś tam obycie z terenem zatem jest, WKT zrobiona, wydaje mi się, że takie drogi jak właśnie grań Kopa - Lodowy są naturalnym następnym krokiem działalności górskiej.

Swoją drogą ja też pewnie bym nie chciał uciekać tą granią przed burzą, w ulewnym deszczu, z piorunami walącymi z każdej strony.
Grunt to nie wpadać w panikę, tylko przełączyć się w "tryb zadaniowy" (wiem, że czasem łatwo się to mówi / pisze).

Tylko jednej rzeczy nie rozumiem - skąd to zamiłowanie do Jaćkiewicza...? Niech będzie, że tym razem się sprawdził, ale następnym może być już różnie. Ja wiem, że w takim WHP też czasem zdarzają się błędy / nieścisłości, ale jest to jednak zupełnie inna liga...


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Wt sie 15, 2017 8:50 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): So lut 09, 2013 10:52 pm
Posty: 740
Lokalizacja: Łódź
Rambubu napisał(a):
Ale gdzieś mi tam mignęło, nie pamiętam dokładnie gdzie, że kurs skałkowy kończyłeś, tak?

W gipsie, ale skończyłem. :mrgreen:
Rambubu napisał(a):
skąd to zamiłowanie do Jaćkiewicza...?

Najpierw zaczytywałem się Kurczabem " Najpiękniejsze Szczyty Tatrzańskie", ale tam opisy wejść pseudoturystycznych są dość skrótowe. Natomiast Jaćkiewicz - kompletnie pomijając rzetelność tych opisów - proponuje naprawdę ciekawe wycieczki dla takich jak ja. Dlatego polubiłem. Jak nie mam co czytać do śniadania to biorę Jaćkiewicza i zaczynam marzyć. WHP - te które posiadam, też przeczytałem przy śniadaniu, ale to jest taki język, który nie może rozbujać mojej wyobraźni. Jakoś za dużo wariantów i się gubię.
Tym razem chciałem nawet wziąć WHP, ale okazało się że tego tomu akurat nie mam.

_________________
Gdzie wola - tam droga.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: Pt sie 18, 2017 1:22 pm 
Uzależniony ;-)

Dołączył(a): N wrz 11, 2005 1:39 am
Posty: 1306
Lokalizacja: Zamość
Wycieczka piękna, ale bliskość burzy to już mało przyjemne doświadczenie. Mnie burza bardzo przeraża. A Lodowy to moje wciąż niespełnione marzenie :(

_________________
A my zmieniliśmy jawę w sny
Jesteśmy jak rosa, jak pył!
Ukradliśmy siłę gwiazd
I dla nas zatrzymał się czas


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 21 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL